Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
„Kamil, ja Cię proszę…”
Data publikacji: 31-01-2013 13:52Podobnie jak wczoraj, tak i w czwartek podopieczni trenera Kulawika mieli trening na boisku Nadwiślana, gdzie jest sztuczna nawierzchnia. Przedpołudniowe zajęcia upłynęły pod znakiem rozgrzewki i strzałów, całkiem dalekich strzałów.
Po przyjeździe na miejsce, jeszcze zanim rozpoczęła się rozgrzewka, grupka piłkarzy ustawiła się pod jedną z bramek i zaczęła grać między sobą w piłkę. Ich zadanie polegało na tym, żeby skierować futbolówkę do bramki strzałem głową. W roli golkipera wystąpił Rafał Boguski, który swoimi paradami zadziwiał kolegów. „Boguś” rzucał się to w jedną stronę, to w drugą, broniąc naprawdę trudne piłki.
Zapraszamy do oglądania zdjęć z trego treningu
Po tej chwili relaksu zawodnicy przeszli do rozgrzewki, która zajęła sporą część treningu. Trener Maciej Musiał, który prowadził ten fragment zajęć, nie miał taryfy ulgowej dla Wiślaków. Zawodnicy mieli na sobie żółte i niebieskie znaczniki, oznaczone numerkami. W jednym z ćwiczeń na przykład piłkarze z numerami parzystymi musieli zagrywać piłkę tylko do tych z numerami parzystymi, nieparzyści do nieparzystych, kontrolując jeszcze, czy futbolówka ma być zagrana na jeden czy dwa kontakty.
Po intensywnej rozgrzewce trener Tomasz Kulawik podzielił drużynę na dwie mniejsze – blok defensywny ćwiczył wraz z nim po jednej stronie boiska, natomiast piłkarze ofensywni rozgrywali akcje po drugiej stronie. Wiślacy wykazywali wielką ochotę do strzelania. Tak wielką, że nie były ich w stanie powstrzymać piłkołapy, zamontowane za bramką. Jeśli kierowcy i przechodnie, poruszający się ulicą Koletek, widzieli przelatujące im nad głowami piłki, to na pewno było to po strzałach Kamila Kosowskiego i Daniela Sikorskiego. Najpierw „Kosa” kilka razy wyekspediował futbolówkę ponad płotem, a po zguby musiał chodzić kierownik drużyny. Kiedy Sergei Pareiko widział szykującego się do następnego strzału „Kosę”, zaczął zawczasu krzyczeć: „Jarek, Jarek!”, chcąc przygotować kierownika na kolejną wycieczkę po piłkę. „Kosa” strzelił i… posłał ją znowu na ulicę. „Kamil, ja Cię proszę…” – śmiał się obchodzący dzisiaj swoje urodziny Sergei. Pomocnik przynajmniej cztery razy zagrał w ten sposób, ale w końcówce treningu do jego wyniku zbliżył się Daniel Sikorski, który trzykrotnie przerzucił futbolówkę ponad płotem. Nic dziwnego, że po skończonych zajęciach strzeleckie próby Wiślaków były tematem żartów. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że mimo kilku nieudanych prób, ofensywni zawodnicy zdobywali ładne bramki, a równie dobrymi interwencjami wykazywali się Pareiko z Miśkiewiczem.
AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















