Strona główna » Aktualności » Kafarski: Żal mi dwóch rzeczy

Kafarski: Żal mi dwóch rzeczy

Data publikacji: 08-05-2011 17:13



Trener Lechii Gdańsk po przegranym meczu z Wisłą był rozżalony nie tylko z powodu wyniku, ale również z tego, w jaki sposób kibice odnieśli się po zakończeniu spotkania do jego piłkarzy.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Mając optyczną przewagę w posiadaniu piłki i w tworzeniu sytuacji podbramkowych, byliśmy niestety nieskuteczni. Drużyna Wisły ustawiła się bardzo rozsądnie, zaczęła grać z kontry, mając takich piłkarzy z przodu i o takich umiejętnościach jak Melikson. Zaważyło to na tym, że to oni strzelili tą pierwszą bramkę. Druga bramka dodała im wiary” – ocenił spotkanie szkoleniowiec drużyny „Biało-zielonych”.

„Mnie jest żal tylko dwóch rzeczy. Pierwsza to taka, że szkoda, że nie strzeliliśmy jednej bramki, obojętnie w którym momencie. Myślę, że przebudziłoby to nie tylko moich piłkarzy, ale także 10 tysięcy kibiców, którzy przyszli dzisiaj dopingować, mam nadzieję, drużynę ‘Biało-zielonych’ – kontynuował Tomasz Kafarski. „Druga rzecz jest zatrważająca. Wydaje mi się, że moi piłkarze zostawili tyle zdrowia i wykonali tyle pracy na boisku, że należały im się chociaż pojedyncze oklaski, a nie gwizdy. A schodzący z boiska zawodnik Wisły otrzymał aplauz całej publiczności. Myślałem, że jesteśmy w Gdańsku, a nie w Krakowie” – mówił z żalem trener Lechii.

W 25. minucie Abdou Traore trafił do bramki Wisły, ale sędzia nie uznał gola uznając, że pomocnik był na pozycji spalonej. Pytany o ocenę tej sytuacji, Kafarski odparł: „Jeśli mamy iść z duchem gry, kiedy piłkarz i bramkarz są w jednej linii, powinna być bramka. Myślę, że to był kluczowy moment, bo po tej bramce nabralibyśmy większej determinacji w dążeniu do celu”.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony