Strona główna » Aktualności » Juszczyk: Mecz do pierwszej bramki

Juszczyk: Mecz do pierwszej bramki

Data publikacji: 03-04-2010 21:55



Marcin Juszczyk pokazał się z bardzo dobrej strony, broniąc w sobotnim spotkaniu pomiędzy Polonią Warszawa a Wisłą Kraków. Bramkarz Białej Gwiazdy nie dał się pokonać rywalom, kilka razy dobrze interweniując w groźnych sytuacjach.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Z powodu kontuzji Mariusza Pawełka w bramce Wisły zastąpił Marcin Juszczyk. „Podejrzewałem już od wczoraj, ponieważ Mariusza coś zakłuło i zgłaszał ten problem do sztabu medycznego. Oficjalnie dzisiaj trener Kasperczak na spacerze mnie poinformował, że nie będzie ryzykował z Mariuszem i wstawi mnie do bramki” – powiedział po meczu z Polonią Warszawa Juszczyk.

Dla drugiego golkipera Wisły był to pierwszy występ po powrocie z cypryjskiej ligi. „Byłem w ciężkiej sytuacji. Przyszedłem z Cypru i nie broniłem, nie udało mi się wygrać rywalizacji z Mariuszem. Mam nadzieję, że to była taka moja szansa, ale nie ostatnia. W maju kończy mi się kontrakt i mam nadzieję, że swoją postawą przekonam sztab trenerski i działaczy klubu, że zasługuję na to, żeby Wisła przedłużyła ze mną umowę” – mówił Marcin. Na pytanie, czy jest zadowolony ze swojej gry przeciwko warszawskiej drużynie, odpowiedział krótko: „Tak. Jestem bardzo zadowolony. Nie czułem tremy. Czułem się wyjątkowo pewny, mimo że mecz był ciężki”.

Jedyna bramka w tym spotkaniu padła w doliczonym czasie drugiej połowy po błędzie Sebastiana Przyrowskiego, który nie zatrzymał piłki, odegranej mu przez obrońcę. „Założyliśmy przed meczem, że tylko w naprawdę gorących momentach będziemy grać do mnie. Staraliśmy się unikać takiej gry. Dziwię się, że obrońcy Polonii tak często grali do Przyrowskiego. Boisko było katastrofalne i prędzej czy później musiało się tak zdarzyć, że ta piłka mu podskoczyła. W takich warunkach lepiej nawet wykopać piłkę w aut, bo gra do tyłu jest bardzo niebezpieczna. . Bardzo mi szkoda Przyrowskiego, że puścił taką bramkę, ale z drugiej strony cieszą nas te trzy punkty. Było nam to potrzebne. Doda nam to więcej wiary w siebie” – podkreślał zawodnik. „Był to typowy mecz walki. Powiedziałbym nawet, że to był taki mecz do pierwszej bramki. Kto pierwszy strzeli gola, ten raczej wygra. Ale wszystkie atuty, jakie mieliśmy, odebrało nam boisko. Na takiej murawie ciężko prowadzić grę” – dodał.

Teraz Marcin Juszczyk będzie mógł odpocząć po emocjach ligowych. Bramkarz zamierza spędzić święta w spokoju, w rodzinnym gronie.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony