Strona główna » Aktualności » Jop: Kluczem wzajemna asekuracja

Jop: Kluczem wzajemna asekuracja

Data publikacji: 24-04-2010 20:54



Występ Mariusza Jopa w spotkaniu z Lechem Poznań na pewno był pewnym znakiem zapytania, ponieważ dla obrońcy Białej Gwiazdy był to pierwszy mecz po kontuzji. Okazało się jednak, że obawy były niepotrzebne, bo Jop do spółki z Marcelo wyłączyli z gry Roberta Lewandowskiego.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz w pierwszym składzie?
Ostatecznie dowiedziałem się o tym, że gram, koło południa. Wtedy trener przedstawił mi swoją decyzję.

Adrenalina podskoczyła, kiedy trener przekazał ci swoją decyzję?
Spodziewałem się tego, kiedy Arek dostał kartkę. Liczyłem się z tym, że to ja mogę wystąpić w pierwszej jedenastce. Na pewno jakieś obawy miałem, bo długo nie grałem w meczu o punkty, a tak się złożyło, że graliśmy z najlepszą – poza nami – drużyną w lidze.

Po meczu można powiedzieć, że te obawy były nieuzasadnione.

Miło mi to słyszeć. Wydaje mi się, że zagrałem poprawne spotkanie. Najważniejsze, że wynik jest dla nas dobry.

Jaki był klucz do włączenia Roberta Lewandowskiego z gry?
Wzajemna asekuracja i pomoc do był klucz do sukcesu w kryciu go. Zadania były takie, że Marcelo kryłem albo jak, albo Marcelo, wychodząc do niego. Drugi go asekurował. Jeżeli wychodził z mojej strefy do środka boiska, to szedłem za nim.

W którejś sytuacji obawiałeś się, że możecie stracić gola?
Takim trudnym momentem była wrzutka Peszki, kiedy Krivets strzelał  na bramkę. Byłem odwrócony do niego tyłem, ale kątem oka widziałem, że jest sam i obawiałem się, że może paść bramka. Na szczęście w tej sytuacji świetnie zachował się Mariusz Pawełek, który skrócił mu trochę kąt.

Ten remis chyba was satysfakcjonuje?
Mieliśmy świadomość, że remis w tym spotkaniu jest dla nas niezłym wynikiem. Staraliśmy się więc o zabezpieczenie tyłów, żeby ograniczyć siłę ofensywną Lecha.

O ile bliżej mistrzostwa jesteście?
O krok. Zostało jeszcze pięć spotkań, ale na pewno jesteśmy w lepszej sytuacji niż przed meczem z Lechem.

Pojawia się myśl, że macie jeszcze możliwość jednego potknięcia?
Ja bym wyrzucił coś takiego z głowy, bo to może być zgubne. Najprostsza prawda, może banalna, jest taka, że potrzebujemy koncentracji w każdym spotkaniu i walki o trzy punkty w nich.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony