Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Jerzy Fijał, czyli Wiślak z wielkim sercem!
Jerzy Fijał, czyli Wiślak z wielkim sercem!
Data publikacji: 26-05-2017 15:25W Stanach Zjednoczonych można spotkać naprawdę wielu kibiców Wisły Kraków. Jednak Jerzy Fijał jest fanem niezwykłym, a jego wyjątkowa historia pozwala odzyskać wiarę w ludzkość i nakazuje wierzyć, że pogłoski o znieczulicy na świecie są mocno przesadzone. A wszystko zaczęło się od jednego zupełnie niepozornego spotkania ze znajomym. Wówczas nasz bohater nie miał pojęcia, że jeden szczodry gest może napędzić potężną spiralę dobra i zmienić życie wielu dzieci chorych na zespół Downa.
Fot. Przemek Marczewski
Fijał to biznesmen, który od 30 lat mieszka w Chicago. Od 40 lat jest także wielkim sympatykiem Wisły Kraków, co dobitnie widać po tatuażu na ramieniu - prezencie od dzieci na 40. urodziny. I pewnie nigdy nie przypuszczał, że rozkręci wielką polonijną akcję charytatywną, która zupełnie wymknie się wszelkim ramom. Jak sam przyznaje, wszystko zaczęło się zupełnie niepozornie - nie ma mowy o żadnej romantycznej powiastce. „Choć muszę powiedzieć, że jest tu trochę magii, bo po trzydziestu pięciu latach spotkałem się z kolegą ze szkolnej ławy. To coś niebywałego” - opowiada Fijał.

Nie ma ograniczeń!
„Dowiedziałem się, że córka owego przyjaciela ma zespół Downa i uczęszcza na Warsztaty Terapii Zajęciowej. Zacząłem wypytywać, czy mogę jakoś pomóc; czy grupa ma jakieś potrzeby. Powiedziano mi, że w zeszłym roku trudno było uzbierać sumę 2,5 tysiąca dolarów. Akurat wtedy wracałem ze sklepu i zorientowałem się, że codziennie kupujemy mnóstwo niepotrzebnych produktów - że te pieniądze przeznaczane na ubrania, przyjemności, moglibyśmy spożytkować jakoś inaczej” - dodaje biznesmen, który nie kryje, że ta rozmowa była przełomowa w kontekście jego działalności.
„Pomyślałem - nie ma możliwości, żebym nie pomógł w tej akcji. Mój dobry znajomy - Janusz Głosowski - jest właścicielem stacji radiowej 92,7 - Polski FM. Pogadaliśmy, zrobiliśmy wielką trzytygodniową reklamę i nagle okazało się, że przeszkody znikają”.
.jpeg)
Dobro nabiera tempa!
Zbiórka pieniężna nabierała coraz większego rozpędu. Sam autor postanowił, że będzie nie tylko opowiadał o niej w rozgłośni radiowej, ale też sięgnął do swoich bogatych zbiorów pamiątek związanych z Wisłą Kraków i przeznaczył na aukcję kilka z nich. Trzeba dodać, że to nie jakiś zwykły regalik z kilkoma gadżetami, a prawdziwe muzeum, w którym nie brakuje koszulek z podpisami zawodników, medali za tytuły mistrzowskie i innych niezwykle cennych zbiorów poświęconych Białej Gwieździe. Do akcji włączył się również inny znany kibic ekipy z Reymonta - Andrzej Brzozowski (dyrektor sprzedaży Volvo Wadowscy - Partnera Wisły Kraków), który prywatnie przyjaźni się z panem Jerzym.
Ludzi z wielkim sercem zaczęło przybywać. „Dzięki audycji zaczęli zgłaszać się do mnie całkiem przypadkowi ludzie, którzy oferowali konkretną pomoc. Ktoś dał koszulkę Artura Jędrzejczyka z reprezentacji, od Marcina Gortata dostałem trykot. Jednym słowem - zaczęliśmy robić coś fajnego” - mówi pomysłodawca zbiórki.
W szczytną akcję zaangażowała się też Wisła Kraków, przekazując koszulkę pierwszego zespołu z autografami. Chętnych na takie cacko nie brakowało!

Są jeszcze dobrzy ludzie?
Na początku Fijał marzył o tym, żeby uzbierać choćby 3 tysiące dolarów, ale ta granica szybko została przekroczona. „Gdyby ktoś w pierwszych dniach działania zaproponował mi 3 tysiące to byłbym niezwykle szczęśliwy. Dlatego tym bardziej byłem zaskoczony, gdy okazało się, że ktoś chce podarować ot tak 10 tysięcy”.
Ale takich niezwykłych historii było więcej. Ktoś wylicytował pewnego dnia koszulkę Tottenhamu za 500 dolarów. Gdy miał wpłacić kwotę na konto darczyńca zakomunikował, że się rozmyślił i że nie zamierza dawać 500 dolarów za taki produkt, a… 1,5 tysiąca!

Nowe życie
„Coś fantastycznego! Czasem płakałem - nie wstydzę się tego! Najbardziej złamało mnie jednak jak spotkałem się z podopiecznymi Warsztatów Terapii Zajęciowej. 35 dzieciaków stało i przez minutę biło mi brawo, dostaliśmy również wiele pamiątek - coś wspaniałego!
A co z planami na przyszłość? „Jedno jest pewne: tego nie da się zatrzymać. Pomaganie jest czymś niesamowitym - ta dobroć w pewnym momencie się mnoży. Obiecałem sobie, że nigdy nie zostawię osób, którym pomagam. Nigdy tego już nie przerwę” - kończy wzruszony Jerzy Fijał. Kibic, który pokazał, że wspieranie Wisły zobowiązuje. Kibic, który sprawił, że wartości Henryka Reymana są wciąż żywe, a sport nadal łączy ludzi. I wreszcie kibic, który udowodnił, że czasem niepozorna rzecz może wywołać lawinę dobra!
Panie Jerzy, dziękujemy! Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy współtworzyć to wielkie dzieło!
Michał Hardek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















