Strona główna » Aktualności » Jeden wygrał, drugi przegrał

Jeden wygrał, drugi przegrał

Data publikacji: 18-11-2010 15:43



W środę swoje mecze towarzyskie rozegrały reprezentacje Polski i Słowenii z Wiślakami w składzie. Paweł Brożek grał krócej niż Andraż Kirm, ale to jego drużyna cieszyła się ze zwycięstwa, Słoweńcy natomiast musieli przełknąć gorycz porażki.


Na Stadionie Miejskim w Poznaniu biało-czerwoni pokonali Wybrzeże Kości Słoniowej 3:1. W 72. minucie na boisku pojawił się napastnik Wisły Kraków, Paweł Brożek. „Ja wszedłem w momencie, gdy już było 2:1 i drużyna WKS-u raczej się broniła, dlatego ciężko mi było cokolwiek zrobić przy takich rosłych obrońcach. Miałem swoje okazje, ale przy dwóch sytuacjach troszeczkę źle się zachowałem. Zamiast uderzać podawałem, zamiast podawać – uderzałem. Podejmowałem złe decyzje na boisku” – po powrocie ze zgrupowania kadry powiedział „Brozio”. „Wygraliśmy z bardzo dobrym przeciwnikiem, w którego szeregach jest wiele gwiazd, które grają na bardzo wysokim poziomie w mocnych klubach. Na pewno to zwycięstwo cieszy po tych paru miesiącach bez wygranej. To jest najważniejsze” – dodał zawodnik.

Czy swoim kilkunastominutowym występem Paweł przekonał do siebie selekcjonera reprezentacji, Franciszka Smudę? „Nie wiem, trudno mi powiedzieć. Po meczu z Kamerunem chyba go nie przekonałem. Nie rozmawialiśmy po meczu, także jeśli dostanę kolejne powołanie na następny mecz, to myślę, że go przekonałem. Jeśli nie – to raczej nie” – mówił.

Prawie cały mecz w barwach swojej drużyny narodowej przeciwko Gruzji zaliczył z kolei drugi z Wiślaków, Andraż Kirm. „Zagrałem 80 minut i jestem z tego zadowolony. Spodziewałem się, że będę w pierwszym składzie, ponieważ trener dzwonił do mnie wcześniej. Powiedział, że oglądał moje mecze z Wiśle i jest zadowolony z tego, jak się prezentuję. Spodziewałem się więc, że zagram” – przyznał pomocnik. I on, podobnie jak Paweł, mógł wpisać się na listę strzelców, jednak nie wykorzystał swojej szansy. „Mój strzał z dystansu wybił jednak bramkarz Gruzji. Piłka potem odbiła się od poprzeczki. Szkoda więc, że nie udało mi się zdobyć gola” – opisywał sytuację z drugiej części spotkania Kirm.

Gdyby wtedy Andraż trafił do bramki, gospodarze prowadziliby 2:0 i spotkanie zakończyłoby się prawdopodobnie inaczej. Gruzini wykorzystali jednak w ciągu minuty dwa błędy słoweńskiej obrony i strzelili dwa gole, wygrywając całe spotkanie 2:1. „To nie był dobry mecz z obu stron. Mieliśmy lepsze szanse, w pierwszej połowie spudłowaliśmy rzut karny. Powinniśmy więc wygrać ten mecz, ale zrobiliśmy zbyt wiele błędów, na które czekali Gruzini. To właśnie po naszych błędach padły bramki. Chcieliśmy wygrać ten mecz, bo graliśmy na swoim stadionie. Poza tym uważam, że jesteśmy lepszą drużyną od Gruzji” – podkreślał Andraż.

Dla słoweńskiego pomocnika przegrana z Gruzją nie jest jednak powodem do paniki. „Po tej porażce nie ma co mówić o alarmie dla naszej drużyny. Może to i lepiej, że przegraliśmy mecz towarzyski. Teraz w kolejnych meczach kwalifikacji Euro 20112 będziemy bardziej skupieni, zagramy na jeszcze wyższym poziomie” – zapewniał piłkarz Białej Gwiazdy.

Ania M.& M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony