Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
„Jeden telefon może wszystko zmienić…”
Data publikacji: 11-02-2011 07:34W drużynie Wisły Kraków pojawiło się sporo nowych twarzy. Kto będzie największym wzmocnieniem? Czy szykuje się jeszcze jakaś transferowa niespodzianka? O tym wszystkim mówi dyrektor sportowy klubu, Stan Valckx.
Ten materiał ukazał się w 101. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamowić, wypełnij ten formularz.
Jest pan zadowolony z zimowych transferów do Wisły?
Tak, jestem całkiem zadowolony. Wykonaliśmy razem ze skautami ogromną pracę. Oczywiście, okienko zimowe jest otwarte do końca lutego i na razie jest spokojnie, jednak jeden telefon może wszystko zmienić... Ale mówiąc tak krótko, to jestem usatysfakcjonowany z tego, co zrobiliśmy w przerwie zimowej. Nasi nowi zawodnicy pokazali, że prezentują poziom, którego potrzebujemy. Mamy piłkarzy, którzy grali w Lidze Mistrzów, w Lidze Europejskiej, w swoich reprezentacjach, mają także doświadczenie z gry o tytuły mistrzowskie w swoich byłych klubach. Udowodnili, że potrafią radzić sobie z presją, a my właśnie takich graczy chcieliśmy pozyskać.
Miał pan kłopot z tym, żeby namówić zagranicznych piłkarzy na przyjazd do Polski?
Nie. Oczywiście na początku ta chęć zawodników do przyjazdu była mniejsza, ale oni chcą tego samego, co Wisła – zdobyć mistrzostwo i zagrać w Lidze Mistrzów. Namówienie ich na przejście do naszego klubu nie było więc trudne. Dla niektórych z nich była to pewnie dosyć nieoczekiwana sytuacja, bo wcześniej w ogóle nie myśleli o transferze, ale obserwowaliśmy ich przez kilka miesięcy i byliśmy coraz bardziej pewni, że właśnie ich chcemy pozyskać.
Który z tych nowych zawodników będzie, pana zdaniem, największym wzmocnieniem?
Trudno powiedzieć. Nie chcę wyróżniać żadnego z nich. Zawsze podkreślam, że najważniejsze są potrzeby drużyny. Szukaliśmy środkowego obrońcy, który potrafi nie tylko bronić, doświadczonego bramkarza, napastnika, który zastąpiłby Pawła Brożka; pomocnika. Mamy kilku piłkarzy z tej formacji, ale Michaił Sivakov prezentuje inny styl gry. To samo dotyczy Maora Meliksona, który jest zawodnikiem, jakiego jeszcze nie mieliśmy. Trener dzięki temu ma też większą możliwość wyboru. Większość kibiców interesuje się pewnie tym, kto będzie strzelał gole czy ile zaliczy asyst, ale dla trenera każda pozycja jest bardzo ważna, bo na przykład dobry bramkarz czy też obrońca potrafi, jak to się mówi, wygrać mecz.
To koniec transferów w tym okienku?
Gdybym wiedział, że nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, to powiedziałbym, że tak. Ale powtórzę jeszcze raz – jeden telefon może całkowicie zmienić sytuację, tak więc nie mogę stwierdzić tego na 100%.
Czy uznaje pan to okno transferowe za udane?
Jestem zadowolony z tego, jakich nowych piłkarzy mamy, ale teraz oni muszą pokazać, co umieją.
Jak współpracowało się panu ze skautami w tym gorącym czasie?
Wykonali kawał dobrej roboty. Przez ostatnie kilka miesięcy byli wszędzie, oprócz domu. Teraz mogą na chwilę zwolnić. Normalnie w styczniowym okienku transferowym pozyskuje się zazwyczaj jednego, dwóch piłkarzy. My mamy pięciu nowych graczy, więc to była duża operacja. Rozpoczęła się ona mniej więcej w okolicach września, dlatego nie mieliśmy dużo czasu. Wszyscy pracowali jak szaleni. Nikt nie jest w stanie zrobić tego sam. Wszyscy byli w to zaangażowani, także trenerzy. Uważam, że to ważne, żeby wiedzieli, jacy zawodnicy mają dołączyć do drużyny. Jeśli jest to piłkarz, który na przykład nie pasuje do zespołu, to nie ma sensu, żebyśmy go obserwowali czy zaczęli z nim negocjacje.
Szuka pan już piłkarzy, którzy dołączyliby do Wisły w lecie?
Mam już kilka pomysłów. Zawsze myślę nad przyszłym okresem transferowym, bo trzeba planować swoje działania już kilka miesięcy naprzód.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















