Strona główna » Aktualności » Jak świętują Wiślacy?

Jak świętują Wiślacy?

Data publikacji: 25-12-2009 10:19



Zawodnicy Wisły jak co roku na święta Bożego Narodzenia rozjechali się do swoich domów. Jak przygotowują się do Wigilii i jak spędzają Boże Narodzenie i Nowy Rok obcokrajowcy grający w barwach Białej Gwiazdy? Tym razem zabieramy Was na Słowenię, Kostarykę i do Urugwaju.


Zarówno Andraż Kirm, jak i Pablo Alvarez i Junior Diaz święta spędzą w rodzinnym gronie, więc pod tym względem nie ma różnicy między ich Bożym Narodzeniem, a tym polskim. „Na kolacji wigilijnej na pewno będzie mama, siostra z mężem i córką, ciocia oraz dziadek” – wylicza Andraż Kirm. „Moja żona, mama, tata, dwaj bracia - w tym gronie spędzimy święta” – opowiada z kolei Junior Diaz. Przy świątecznym stole Alvarezów spotka się natomiast kilkanaście osób.

Polska tradycja jedzenia ryb w czasie Wigilii, czy też podawania dwunastu potraw jest obca w innych krajach. Cała przepytywana trójka przyznała, że 24 grudnia je mięso, a na stole raczej brak niespotykanych w inne dni potraw. „Najpopularniejsza potrawa to hren, czyli chrzan. Mówimy na to "łzy Jezusa", dodajemy do mięs i chleba. Jednak w Słowenii więcej okolicznościowych potraw serwuje się na Wielkanoc” – opowiada Kirm. „Na stole wigilijnym jest między innymi wieprzowina, w święta normalnie jemy mięso” – mówi z kolei Pablo Alvarez.

Ze świętami oczywiście kojarzą się prezenty, które znaleźć można pod choiną. Każdy z Wiślaków kiedyś dostał na Gwiazdkę piłkę. „Dla mnie piłka była prezentem, z którego najbardziej się cieszyłem w życiu. To było chyba, gdy miałem osiem lat” – przypomina sobie Junior Diaz. Na Kostaryce prezenty dostaje się w wigilijną noc. W tym roku Junior ma zamiar podarować rodzinie między innymi pamiątki z Krakowa i Wadowic. „Najcenniejsze podarki pochodzą z miejsca urodzin Jana Pawła II” – zdradza Diaz. Po tym, gdy już wszyscy rozpakują swoje podarki, na Kostaryce większość ludzi idzie na pasterkę. W tym kraju katolicy to około 80 procent populacji.

Trochę później prezenty rozpakowuje się w Urugwaju. „Kolację mamy 24 grudnia późnym wieczorem. Mikołaj przychodzi nocą, a prezenty rozpakowujemy punktualnie o północy” – wyjaśnia Pablo Alvarez. Obrońca Wisły w wybieraniu niespodzianek dla swoich najbliższych zda się na swoją dziewczynę, która pomaga mu w przedświątecznych zakupach. Najdłużej na rozpakowanie prezentów trzeba czekać na Słowenii. „U nas dużo się dzieje w Wigilię. Wychodzimy całą rodziną na miasto, bo w Lublanie są pięknie rozświetlone ulice i ludzie lubią tę scenerię. Wiele osób idzie na pasterkę. Pod choinką leżą prezenty, które dostajemy rano w pierwszy dzień świąt” – tłumaczy Kirm.

A Sylwester? Tu najbardziej od polskich zwyczajów odbiegają te w Urugwaju. „U nas Sylwestra spędza się też z rodziną. Dopiero koło 1 – 2 w nocy idziemy spotkać się z przyjaciółmi” – opowiada Pablo Alvarez. Andraż Kirm wybierze się raczej na spokojną i niewielką imprezę, a Junior Diaz pewnie za dużo się nie pobawi. „Pod koniec stycznia moja żona Gabriela urodzi nam córkę. To będzie nasze pierwsze dziecko” – z dumą mówi Junior.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony