Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Jak Łobo Małemu występ w Gdańsku uratował
Data publikacji: 18-05-2009 13:3276. minuta meczu w Łodzi. Niespiesznie schodzącego Patryka Małeckiego zaraz na murawie ma zastąpić Wojciech Łobodziński. Sędzia widzi ociąganie się „Małego” i już biegnie dać mu żółtą kartkę, która wykluczyłaby go z meczu z Lechią. Na szczęście jest Wojtek Łobodziński, który w ostatniej chwili krzykiem zmusił młodszego kolegę do szybszego zejścia. O całej sytuacji opowiada „Łobo”.
Chyba możesz być zadowolony ze swojego występu. Zaliczyłeś dwie asysty.
Nie jestem taki zadowolony z tego meczu. Miałem takie dwie sytuacje, które normalnie powinienem wykorzystać. Cieszę się oczywiście ze zwycięstwa drużyny, ale to tyle.
Czego zabrakło w tych sytuacjach?
Tak jak poprzednio – spokoju przede wszystkim. W tym momencie brakuje mi pewności siebie, bo nie gram za dużo. Myślę, że na treningach takie okazje wykorzystuję. Potrzeba mi spokoju, ale jeśli mało się gra, to ciężko o to.
Kiedy ostatnio zaliczyłeś dwie asysty?
Asysty często mi się zdarzają – może nie dwie w jednym meczu, ale ten element w tej statystyce się zapisuję. Nie przykładałbym do tego jednak wielkiej wagi, bo miejsca na boisku było sporo. Ta druga asysty to bardziej przebicie piłki i wygrany pojedynek główkowy niż zamierzone zagranie.
W powtórkach telewizyjnych dość dobrze było widać, jak poganiałeś Patryka Małeckiego przy zmianie. Widziałeś, że sędzia chce dać mu kartkę?
Wiedziałem, że Patryk ma trzy żółte kartki i może nie zagrać w następnym meczu, jeśli dostanie następną. Dlatego właśnie na niego krzyczałem, bo sędzia już za nim biegł. Patryk dalej wolno schodził, więc krzyczałem jeszcze głośniej. Dopiero gdy przypomniałem mu, że ma trzy kartki, to przyspieszył. Nie wiem, czy zapomniał o tych kartkach, czy jak.
Takim zachowaniem nie pomogłeś sobie. Przecież gdyby „Mały” nie zagrał, miałbyś szansę go zastąpić w składzie.
Ale to nie o to chodzi. Patryk jest w świetnej formie, wczoraj strzelił bardzo ważną bramkę dla nas. Liczy się przede wszystkim dobro drużyny. Są dwa mecze do końca i zrobię wszystko, żebyśmy je wygrali i zdobyli to mistrzostwo bez względu na to, czy będę grał, czy nie.
Po meczu w Łodzi będzie już bardziej z górki, jeśli chodzi o walkę o mistrzostwo Polski?
To jeszcze dwa mecze. Nie będą to łatwe spotkania. Lechia gra jeszcze o utrzymanie, więc wydaje mi się, że będzie trudniej niż w Łodzi. ŁKS ma już ma praktycznie pewne utrzymanie, więc w drugiej połowie grał spokojnie, ich ustawienie pod koniec spotkania w defensywie był straszne. Wydaje mi się, że Lechia będzie solidniejszym zespołem i trzeba się będzie jeszcze bardziej napracować niż w Łodzi.
A jeśli piłkę do bramki trzeba będzie wepchnąć, to komu to łatwiej przyjdzie: drużynie walczącej o mistrzostwo Polski, czy o utrzymanie?
Determinacja po obu stronach będzie zapewne taka sama. Mam nadzieję, że to, że jesteśmy lepszym zespołem piłkarsko zaważy o tym, że to my wygramy ten mecz. Umiejętności powinny być po naszej stronie, determinacja i wola walki zapewne będą na tym samym poziomie.
Liczysz jeszcze na to, że mistrzostwo będziecie mogli świętować po meczu w Gdańsku?
Nie ma co kalkulować. Trzeba wygrać mecz. Oczywiście czeka się na potknięcia rywali, ale nie zmienia to faktu, że my musimy wygrać te dwa mecze, które zostały nam do końca.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















