Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Jacek Bednarz pożegnał się z Wisłą
Data publikacji: 02-09-2009 14:50Jacek Bednarz od wczoraj nie jest już dyrektorem sportowym Wisły Kraków. Na specjalnej konferencji prasowej podsumował dwa lata swojej pracy dla klubu.
Na początku konferencji głos zabrał prezes Wisły, Marek Wilczek, który podziękował Jackowi Bednarzowi za dwuletnią współpracę i podarował mu specjalną wiślacką koszulkę z nazwiskiem byłego dyrektora sportowego. „Powiem śmiało – jest to do tej pory najlepszy dyrektor sportowy, jaki był w klubie. Człowiek pełen ambicji, pracy, dostępny 24 godziny na dobę. Większość z nas, krakusów, uważała na początku, że to legionista, warszawiak, ale to nieprawda. To jest człowiek ze Śląska, z charakterem. Chciałem mu osobiście podziękować za te dwa lata współpracy i poświęcenie” – powiedział, po czym zwrócił się bezpośrednio do Jacka Bednarza: „Bardzo się cieszę, że możesz sobie wpisać do CV dwa mistrzostwa Wisły. To poniekąd Twoja zasługa”.
Jacek Bednarz żegna się z Wisłą
Potem głos zabrał sam Bednarz: „Dziękuję za te miłe słowa. Ufam, że rzeczywiście na nie zasłużyłem. Na pewno nie udało mi się wszystko, co chciałem tutaj zrobić. Każdemu pozwalam ocenić moją pracę po swojemu. Na pewno jednego nie dam sobie wmówić – że nie starałem się”.
„Ja bym chciał, żeby państwo zapamiętali i przyjęli do wiadomości: Jestem Hanys, grałem w Ruchu Chorzów, Legii Warszawa, Pogoni Szczecin i pracowałem w Wiśle. Jestem ruchowcem, legionistą, pogoniarzem a teraz, dzięki tym dwóm latom, zasłużyłem sobie na to, żeby powiedzieć sobie, że jestem Wiślakiem. Tak się czuję. Mam pełne prawo, żeby tak siebie nazywać. To miejsce zawsze będzie miało w moim sercu szczególne znaczenie. Niekoniecznie dlatego, że osiągnąłem tutaj wspólnie z innymi osobami sukcesy” – powiedział Jacek Bednarz.
„Moja kariera sportowa nauczyła mnie, że każdemu sukcesowi towarzyszy relatywizm ocen. Dzisiaj wczorajsze mistrzostwo traktujemy gorzej, jak to, które chcemy zdobyć. Przez całą karierę piłkarską, ale również zawodową chciałem, aby ludzie nie podziwiali mnie, ale szanowali za to, jaki jestem, jakim jestem profesjonalistą, człowiekiem. Bo szacunek jest o wiele lepszy niż podziw i splendor, który się z tym wiąże” – dodał.

Jacek Bednarz zwrócił się również z podziękowaniami do osób, z którymi współpracował przez ostatnie dwa lata: „W szczególności chciałbym podziękować osobom, które były najbliżej mnie – prezesowi Wilczkowi, który był jednym z najlepszych prezesów, jakich miałem przyjemność spotkać. Dziękuję moim asystentom: Michałowi Migdałowi, Pawłowi Palusińskiemu; Adrianowi Ochalikowi, który rozumiał moją pracę i mogłem na niego liczyć, i sztabowi szkoleniowemu. Dziękuję również kibicom. Na pierwszym spotkaniu z nimi poprosiłem o kredyt zaufania i oni mi go udzielili. Przez te 2 lata, kiedy tu pracowałem, nigdy nie stanęli przeciwko drużynie czy klubowi. Zawsze byli wsparciem, zwłaszcza w trudnych momentach. Dziękuję im bardzo. Mam nadzieję, że Wisła obroni w tym sezonie tytuł mistrza Polski i zapomni o tym, co się stało w meczu z Levadią”.
„Nie przyszedłem tutaj, żeby rozdrapywać rany, bo ich nie ma. Traktowałem mój pobyt tutaj jako pracę w zespole. Czasem w tym zespole wszystko idzie gładko, czasem coś się zacina. Nigdy nie wymagałem od ludzi, którzy ze mną współpracują, żeby zgadzali się ze mną we wszystkim. Pewne rzeczy w drużynie, w rodzinie muszą zostać i nie powinny wychodzić na zewnątrz. To, co nas dzieliło, zostanie między nami i nie chcę o tym mówić. Jestem dumny z tego, że mogłem tutaj pracować. Dziękuję właścicielowi klubu, że dał mi taką szansę. Sporo nauczyłem się również o sobie. Znalazłem się tutaj w okolicznościach, które być może mogły mnie skazać na niepowodzenie. Ale w tym hermetycznym środowisku, jak mówią krakusi, znalazłem swoje miejsce. To jest coś, z czego jestem dumny” – podkreślał były dyrektor sportowy Wisły Kraków.
Dziennikarz zapytali się Bednarza o to, co uważa za największy sukces i porażkę w swojej pracy z krakowskim klubem. „Zobaczyłem mecz Wisła Kraków – Arka Gdynia, który skończył się wynikiem 2:2. Wisła powinna wygrać ten mecz z 5:0. Później obejrzałem kontrakty zawodników i zobaczyłem, ilu ich mamy, a okazało się, że trener Moskal nie ma kogo zabrać na mecz do Bełchatowa. Pomyślałem sobie, że najważniejsze, co teraz trzeba zrobić, to zastanowić się dokąd ten klub i ta drużyna ma zmierzać. Przez te dwa lata staraliśmy się doprowadzić do sytuacji, i to nam się ostatecznie udało, w której w drużynie są ludzie potrzebni, którzy grają i których kontrakty odpowiadają udziałowi w sukcesach Wisły. Wydaje mi się, że ta restrukturyzacja drużyny to coś, co mnie najbardziej ucieszyło i co doprowadziło do obu mistrzostw. Choć oczywiście to drugie mistrzostwo, zdobyte w innych warunkach od tego pierwszego, umieściłbym na drugim miejscu. Straszną personalną porażką dla mnie jest dwumecz z Levadią. To nie miało prawa się wydarzyć, a niestety, się wydarzyło. I udawanie, że to nie miało miejsca, jest niemożliwe” – odpowiedział.

Pytany o powody odejścia, odparł: „Japończycy mówią tak: ‘Sukces ma wielu ojców, klęska zawsze jest sierotą’”. Przyznał jednak, że zwolnienie było dla niego zaskoczeniem. „Spotkaliśmy się z władzami klubu po Levadii. Przyjęliśmy formułę, w której miało to funkcjonować w układzie, w której jest dyrektor sportowy. Rozbudowaliśmy dział sportowy o skautów. Natomiast tak jest w życiu, że właściciel czy szef może zmienić zdanie. Z czymś takim się spotkałem i to akceptuję” – zaznaczył.
Bednarz odniósł się również do informacji o rzekomym konflikcie między nim a trenerem Maciejem Skorża. „Wszyscy wiedzą, że pan trener Maciej Skorża to mój autorski pomysł. Nigdy nie mówiliśmy, że będziemy się we wszystkim zgadzali, że na wszystko będziemy mieli wspólny pogląd. Władze klubu postanowiły, o ile nic się nie zmieniło, że stanowiska dyrektora sportowego nie będzie i wypowiedziały mi umowę. Nigdy Jacek Bednarz, jak pracował w Wiśle, nie chciał być trenerem. Nasze relacje były takie, jakie są między trenerem a dyrektorem sportowym. Mam żal jeden do trenera – że dał się pokonać Levadii” – powiedział.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















