Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Iliev: Zakochałem się w tym miejscu
Data publikacji: 25-09-2013 11:35Piłkarze Białej Gwiazdy, podczas meczu z gdańską Lechią, mogli liczyć na ogromne wsparcie, bowiem kciuki za kolegów z drużyny ściskał Ivica Iliev, który piłkarską karierę skończył w krakowskim klubie. Serbski zawodnik nie szczędził słów uznania, ciepło wspominając okres spędzony pod Wawelem.
Wizyta w Krakowie wywołała u Serba miłe wspomnienia, które w jego głowie wciąż pozostają żywe. „Czuję się wspaniale, cieszę się, że mogę tutaj być, bo uwielbiam Kraków i ludzi, którzy tutaj mieszkają. Naprawdę zakochałem się w tym miejscu i z wielkim sentymentem patrzę w przeszłość, wracając do chwil, które tutaj przeżyłem” – wyznał. „Mam w klubie wielu przyjaciół, z którymi łączą mnie fantastyczne relacje. Darzę każdego z nich olbrzymią sympatią i wierzę, że ich ciężka praca przynosi efekty” – dodał.
Ivica Iliev wyznał, iż z wielkim zainteresowaniem śledzi poczynania swoich kolegów na krajowych boiskach. „Na bieżąco sprawdzam w Internecie wyniki meczów, przyglądając się sytuacji Wisły w lidze od początku rozgrywek. Dowiedziałem się, w jakim składzie drużyna wychodzi na murawę i jacy piłkarze przybyli do klubu. Chętnie czytam wszystko, co pojawia się na temat krakowskiego zespołu” – wyjawił. „Przyjechałem tutaj, aby obejrzeć spotkanie z Lechią na żywo. Wiem, że obecny sezon jest bardzo udany dla Marko Jovanovicia, czego mu szczerze gratuluję. Szkoda tylko, że kontuzja przerwała ten dobry okres” – powiedział.
Czym obecnie zajmuje się Iliev? „Przed zakończeniem kariery miałem sporo pomysłów na własny biznes, a teraz w mojej głowie rodzi się coraz więcej wizji. Obecnie jestem tutaj, przyglądając się, jak działa klub od środka i dowiadując się tego, co jest mi niezbędne. Bardzo mnie to interesuje i myślę, że jestem gotowy na rozpoczęcie nowego życia” – zaznaczył. „Już w grudniu deklarowałem, że zakończę karierę, a jestem człowiekiem, który nie rzuca słów na wiatr i mówi wszystko prosto z wnętrza. Ludzie w Krakowie nie do końca mi wierzyli, ale, mimo ofert z różnych klubów, nie zdecydowałem się na kontynuację kariery. Teraz przyszedł czas na coś zupełnie innego. Zamierzam dokształcać się, zostając poniekąd w piłce nożnej, lecz już nie na sto procent” – zdradził.
W sercu byłego gracza Białej Gwiazdy swoje miejsce mają także sympatycy Wisły. „Mogę powiedzieć, że w tym momencie nie tęsknię za futbolem, ale brakuje mi tych wszystkich osób i miejsc, które zostały w Krakowie, bo panuje tutaj niebywała atmosfera. Oczywiście tęsknię także za kibicami, ale teraz wszystko stoi przede mną otworem” – wspominał. „Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ mogę powiedzieć wszystko to, czego nie zdradziłem, gdy byłem czynnym piłkarzem” – mówił.
Słowa uznania skierował Iliev również w stronę właściciela klubu, Bogusława Cupiała oraz osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie drużyny. „Jestem pod wrażeniem działań właściciela Wisły, który wkłada ogromny wysiłek w prowadzenie klubu, mając swoją wizję i próbując wcielić ją w życie. To jest bardzo ważne, bo pokazuje swoje dążenia do celu, które są istotne w życiu człowieka” – komplementował. „Jestem zadowolony z obecnej sytuacji Wisły i trzymam kciuki za prezesa Bednarza, bo jest tutaj bardzo ważną postacią. Uważam, że w tej chwili nie ma lepszego człowieka na to stanowisko, bo wykonuje on dużą pracę” – chwalił.
Wiele dobrego słyszał także Iliev na temat obecnego szkoleniowca Białej Gwiazdy, Franciszka Smudy. „Nie znam trenera Wisły, ale Marko powiedział mi, że jest on bardzo otwarty na swoich zawodników, nigdy nie dyskwalifikuje żadnego z graczy i robi to, co do niego należy. Wisła Kraków jest zbyt dużym klubem, aby szkoleniowcem mogła być osoba, która nie ma predyspozycji do zajmowania tego stanowiska” – powiedział. „Uważam, że obecnie wszystko w Wiśle działa sprawnie, a to jest niezwykle ważne. Oczywiście, bez kibiców, wszystko to, co powiedziałem nie miałoby racji bytu, byłoby niczym” – zaznaczył.
Na pytanie, który z momentów spędzonych przy Reymonta 22 pamięta najbardziej, odpowiedział: „Przychodzi mi na myśl mecz z Twente, kiedy osiągnęliśmy duży sukces. Nie zapomnę też wspaniałych spotkań w wykonaniu Wisły i meczów derbowych. Najgorszą chwilą była zaś strata gola w Nikozji, bo byliśmy tak blisko dotknięcia czegoś niezwykłego, ogromnego sukcesu dla klubu. Uważam, że później zaczęły się te negatywne momenty w Wiśle, bo każdy tutaj marzył o Lidze Mistrzów”. „Chwile, które dzieliły nas od europejskiej elity, były straszne. To chyba jednak jest przeznaczenie. Jeśli zapyta mnie ktoś, co najbardziej pamiętam, to odpowiem, że wszystko. Jestem bardzo dumny z tego, iż ostatnią drużyną w mojej karierze była Wisła” – zakończył Ivica Iliev z uśmiechem na ustach.
W. Cieśla & K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















