Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Horror z happy endem!
Horror z happy endem!
Data publikacji: 09-08-2016 20:10Biała Gwiazda po dreszczowcu pokonała Zagłębie Sosnowiec 4:3. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, w kótrej o jedną bramkę lepsi okazali się podopieczni Dariusza Wdowczyka. Gole dla Białej Gwiazdy zdobyli Adam Mójta, Krzysztof Drzazga, Tomasz Nowak (bramka samobójcza) oraz Denis Popović. Dla gospodarzy trafiali Udarović, Dudek i Matić.
fot. Przemysław Marczewski
W ostatnim z serii czterech meczów wyjazdowych piłkarze Wisły zmierzyli się w 1/16 Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Zespół Jacka Magiery pokonał w poprzedniej rundzie 3:0 Legionovię, natomiast dla Białej Gwiazdy był to pucharowy debiut.
Zobacz zdjęcia z tego spotkania.
Obie ekipy rozpoczęły spotkanie nieco asekuracyjnie. Gra toczyła się głównie w okolicach linii środkowej boiska, a na pierwsze próby w wykonaniu Wiślaków jej kibice musieli czekać do 5. minuty, kiedy to najpierw Cywka główkował obok bramki, a następnie Popović huknął wysoko nad poprzeczką.
W ulewnym deszczu, jaki od początku padał nad Stadionem Ludowym trudno było o dokładne rozegranie akcji. Gospodarze długimi piłkami starali się zbliżyć pod pole karne krakowian, lecz czujni obrońcy Wisły wybijali futbolówkę.
W 16. minucie kolejną szybką akcję przeprowadzili podopieczni Dariusza Wdowczyka. W jej końcowej części Rafał Boguski wyłożył piłkę Mateuszowi Zacharze, jednak ten z rogu pola karnego strzelił wzdłuż bramki. Minutę później zakotłowało się pod bramką Zagłębia, kiedy płaskie dośrodkowanie Cywki wślizgiem na gola próbował zamienić kapitan Białej Gwiazdy, Rafał Boguski.
W 16. minucie kolejną szybką akcję przeprowadzili podopieczni Dariusza Wdowczyka. W jej końcowej części Rafał Boguski wyłożył piłkę Mateuszowi Zacharze, jednak ten z rogu pola karnego strzelił wzdłuż bramki. Minutę później zakotłowało się pod bramką Zagłębia, kiedy płaskie dośrodkowanie Cywki wślizgiem na gola próbował zamienić kapitan Białej Gwiazdy, Rafał Boguski.
W odpowiedzi bramkę na 1:0 mogli zdobyć sosnowiczanie. Nieporozumienie Sadloka i Cywki sprawiło, że do futbolówki dopadł Tin Matić, który stanął oko w oko z Łukaszem Załuską. Golkiper Białej Gwiazdy popisał się jednak doskonałą paradą. Chwilę później po bliźniaczo podobnym błędzie Cywki piłka dotarła pod nogi Udovicicia, który z około 8 metrów z całej siły uderzył pod poprzeczkę wiślackiej bramki. Były bramkarz Celticu tym razem był bez szans.
Dwie minuty później w nieco przypadkowy sposób krakowianie mogli doprowadzić do wyrównania. Z prawej strony dośrodkowywał Brlek, futbolówka trafiła w klatkę piersiową Boguskiego i zmieniła tor lotu, lecz zatrzymała się tylko na bocznej siatce. Celny strzał w 30. minucie oddał natomiast Zachara, lecz jego próbie zdecydowanie brakło siły. W 32. minucie nie popisał się Łukasz Załuska, którego zabawa pod własną bramką mogła zakończyć się tragicznie dla krakowian. Na szczęście ostatecznie skończyło się tylko na strachu.
Sprytny „Mójcik"
Biała Gwiazda mogła wyrównać stan meczu w 36. minucie. Rzut wolny egzekwował Denis Popović, a centymetrów zabrakło Alanowi Urydze, żeby zmienić jej trajektorię i odbić ją w kierunku bramki, strzeżonej przez Jakuba Szumskiego. Przyjezdni zdecydowanie przeważali, a sosnowiczanie skupiali się na obronie wyniku i kontrach. Taki styl gry musiał jednak zostać szybko zweryfikowany, gdyż w 41. minucie meczu Adam Mójta doprowadził do wyrównania. Lewy defensor Białej Gwiazdy zdecydował się na zaskakujący strzał z rzutu wolnego z prawej strony boiska, Jakub Szumski spodziewał się dośrodkowania i nie zdążył wrócić w okolice bliższego słupka bramki. Piłka po jego rękach wturlała się do siatki. Dzięki sprytnemu uderzeniu Mójty mecz tak naprawdę rozpoczynał się od nowa.
Co więcej, Wiślacy mogli nawet schodzić do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Z około 20 metrów plasowany strzał oddał Mączyński, a futbolówka zmierzająca w światło bramki zatrzymała się na nodze Rafała Boguskiego. Wydaje się jednak, że wypożyczony z Legii bramkarz Zagłębia zdołałby sparować tę próbę.
Drugą część meczu lepiej rozpoczęli gospodarze, lecz ich próby nie przynosiły efektów. Wisła odpowiedziała w 51. minucie, gdy płasko dośrodkowywał Mójta, Zachara przepuścił piłkę do Boguskiego, a tego w ostatnim momencie uprzedził jeden z defensorów Zagłębia. Chwilę później zagotowało się w szesnastce Wisły, a sosnowiczanie domagali się nawet rzutu karnego, jednak sędzia Paszkiewicz pozostał nieugięty.
W 54. minucie Wisła była bardzo blisko wyjścia na prowadzenie. Petar Brlek przeciął akcję Zagłębia i uruchomił prostopadłym podaniem Mateusza Zacharę, a ten kropnął w światło bramki. Jakub Szumski z największym trudem odbił piłkę na słupek, a dobitka Brleka została zablokowana. To jednak nie był koniec akcji zespołu Dariusza Wdowczyka. Kilkanaście sekund później zza pola karnego huknął Mączyński, a były bramkarz Piasta popisał się efektowną paradą. Wisła przycisnęła i po raz kolejny mogła prowadzić po dwójkowej akcji Mójty i Zachary, lecz ten drugi nie dołożył nogi do dośrodkowania lewego obrońcy.
Rewanż ekipy Jacka Magiery mógł być piorunujący. Na strzał z około 30 metrów zdecydował się znany z występów w Górniku Łęczna Tomasz Nowak, a piłka zatrzepotała na górnej siatce. Podobnie było pięć minut później, gdy z daleka spróbował Łukasz Matusiak. Dosłownie dwie minuty później w polu karnym krakowian sfaulowany został Martin Pribula i arbiter wskazał na "wapno". Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Sebastian Dudek, który kopnął mocno w środek bramki.
3 minuty, które wstrząsnęły Sosnowcem
W 74. minucie Wisła powinna wyrównać. Po dalekim podaniu Mączyńskiego piłkę zgrał głową Zachara, a Boguski stanął oko w oko z Szumskim. Strzał z woleja kapitana Białej Gwiazdy znacznie minął bramkę Zagłębia. Chwilę później golkiper gospodarzy źle wykopał piłkę z "piątki", tę przejęli Wiślacy i przeprowadzili zabójczy atak. Na dwudziestym metrze niepilnowany znalazł się Krzysztof Drzazga, który mierzonym strzałem pokonał 24-latka. To jednak nie było wszystko! W 76. minucie meczu sędzia podyktował rzut wolny za zagranie piłki ręką przez Łukasza Matusiaka. Do stałego fragmentu gry podszedł Popović, tor lotu piłki przeciął głową Tomasz Nowak i zaskoczył tym Szumskiego. Na Stadionie Ludowym w niespełna trzy minuty ze stanu 2:1 zrobiło sie 2:3!
Wisła mogła uciec na dystans dwóch bramek na sześć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry. Po kombinacyjnej akcji Bartosza, Drzazgi i Boguskiego strzelał ten drugi, lecz w ostatniej chwili został zablokowany, a po rykoszecie piłkę złapał Szumski.
Gdy wydawało się, że Wisła dowiezie prowadzenie do końca, Zagłębie zremisowało w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Z rzutu wolnego dośrodkował wprowadzony chwilę wcześniej Jakub Wilk, a ustawiony najbliżej Załuski, a zatem na pozycji spalonej Tim Matić skierował futbolówkę do siatki. Pomimo olbrzymich protestów krakowian, arbiter uznał gola. Już w doliczonym czasie gry Marić mógł przechylić szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy, lecz Załuska nie dał się pokonać. Regulaminowy czas gry zakończył się więc wynikiem 3:3 i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.
Jej pierwsza część zaczęła się dla Wisły obiecująco. Znowu to Wisła była stroną przeważającą, choć na ciężkiej od opadów murawie obie drużyny wyglądały już na bardzo zmęczone. W 97. minucie groźnie starli się Jakub Bartosz i Żarko Udovicić. Przez chwilę wydawało się, że młody obrońca Wisły nie będzie w stanie kontynuować gry. Po naradach z sędzią liniowym, arbiter Kornel Paszkiewicz pokazał czerwoną kartkę Serbowi. Na boisku zrobiło się więcej miejsca, jednak jako pierwsi zaatakowali gospodarze. Po złej interwencji Załuski strzelał jeden z pomocników Zagłębia. Tym razem bramkarz Wisły w stu procentach naprawił swój błąd. W odpowiedzi z linii pola karnego sytuacyjny strzał oddał Zachara, a instynktowna obrona Szumskiego uchroniła sosnowiczan przed stratą gola.
Trafienie i interwencja na wagę awansu
W 107. minucie powinno zrobić się 3:4. Zupełnie niepilnowany w szesnastce był Jakub Bartosz, który uderzył wprost w Szumskiego. Wiślacy zamknęli sosnowiczan we własnym polu karnym i ostrzeliwali bramkę Szumskiego z każdej ze stron. Po kolejnej akcji lewą flanką Mójty i Boguskiego, ten drugi próbował dośrodkować w kierunku ustawionego na szpicy Krzysztofa Drzazgi. Piłka trafiła jednak w rękę Łukasza Matuszka i po raz drugi w tym spotkaniu arbiter podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Denis Popović i umieścił piłkę w siatce.
Biała Gwiazda za sprawą Zachary mogła zdobyć piątego gola, lecz po jego główce Szumski wyciągnął się jak struna i złapał futbolówkę. W 120. minucie w stuprocentowej sytuacji znalazł się Tin Matić. Bohaterską paradą w kluczowym momencie popisał się Łukasz Załuska. Interwencją, jak się okazało, która zapewniła Wiśle grę w 1/8 finału Pucharu Polski.
Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 3:4, po dogrywce (1:1; 3:3)
1:0 Udovicić 21'
1:1 Mójta 41'
2:1 Dudek (k.) 69'
2:2 Drzazga 75'
2:3 Nowak (sam.) 77'
3:3 Matić 87'
3:4 Popović (k.) 110'
Zagłębie: Szumski - Budek, Wiktorski, Markowski (83. Mularczyk), Bartczak (82. Wilk) - Matusiak, Dudek - Łuczak (59. Pribula), Nowak, Udovicić - Matić
Wisła: Załuska - Cywka (71. Bartosz), Uryga, Sadlok, Pietrzak - Mączyński (119. Żemło), Popović - Boguski, Brlek (67. Drzazga), Mójta - Zachara
Żółte kartki: Bartczak, Matić - Mójta, Sadlok, Mączyński, Pietrzak, Załuska
Czerwona kartka: Udovicić (97')
Sędziował: Kornel Paszkiewicz z Kątów Wrocławskich
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















