Strona główna » Aktualności » Gwiazdy Białej Gwiazdy #32: Bohater z Pucharu Europy - Janusz Krupiński

Gwiazdy Białej Gwiazdy #32: Bohater z Pucharu Europy - Janusz Krupiński

Data publikacji: 08-11-2017 15:15



Pomocnik od zadań specjalnych, który jak na zawołanie strzelał gole w pucharach. Zawodnik zapamiętany przede wszystkim z decydującej bramki w starciu z Club Brugge. Dysponujący potężnym strzałem gracz niemal całe życie związany z Wisłą Kraków, mistrz Polski z 1978 roku. Kolejnym bohaterem cyklu „Gwiazdy Białej Gwiazdy” jest Janusz Krupiński, piłkarz, który zagrał tylko jedną połowę życia.  

Fot. historiawisly.pl Fot. historiawisly.pl

Janusz Krupiński urodził się 27 czerwca 1958 roku w Krakowie, z którym związany był przez całe późniejsze życie. W czasach juniorskich przywdziewał trykot Wawelu, wówczas całkiem liczącego się w młodzieżowych rozgrywkach. Seniorzy Wojskowych występowali jednak tylko w krakowskiej klasie okręgowej, w związku z tym liczący na dalszy rozwój piłkarz był niejako zmuszony do zmiany klubu. Akces po Krupińskiego zgłosiła Biała Gwiazda, a ten nie zastanawiał się długo. Pomocnik tak dobrze wszedł do rezerwowej drużyny, że po chwili wyłowił go trener Aleksander Brożyniak, który nie miał oporów przed stawianiem na wiślacką młodzież. 

Żużlowe początki
 
Powitanie Krupińskiego z I ligą było jednak dość bolesne - tuż po pojawieniu się na murawie w starciu z Odrą Opole, mający wówczas 18 lat 3 miesiące i 7 dni gracz został staranowany przez jednego z obrońców ekipy Antoniego Piechniczka. Siła starcia była tak duża, że „Bochen”, jak nazywali go koledzy, wylądował na nieistniejącej już od lat żużlowej bieżni, na której mocno się poobcierał. 
 
Po raz pierwszy w wyjściowym składzie Janusz Krupiński zagrał 24 listopada 1976 roku, w starciu 1/8 finału Pucharu Polski w meczu z Olimpią Elbląg. Co ciekawe, piłkarzami z północy dowodził wówczas Wojciech Łazarek, kolejny z późniejszych szkoleniowców reprezentacji Polski, do której Krupińskiemu nigdy nie udało się dostać. W następnych dwóch potyczkach ofensywny pomocnik Wisły mierzył się z zespołem Władysława Żmudy, Śląskiem i Andrzeja Strejlaua, Legią Warszawa. To właśnie w starciu z Legionistami talent Janusza Krupińskiego rozkwitnął na dobre. Wprowadzony po przerwie szerzej jeszcze nieznany zawodnik rozruszał ofensywę i zdobył pierwszą bramkę w seniorskiej karierze, dzięki czemu w sprawozdaniach meczowych został uznany najlepszym na boisku graczem. 
 
Gol pamiętany do dziś!
 
W kolejnych spotkaniach Krupiński pojawiał się na murawie właśnie jako joker, który miał pozytywnie natchnąć zespół do dalszych ataków. Niebawem do ligowej bramki doszły także trafienia w Pucharze Ligi i Pucharze Polski. To właśnie w tych drugich rozgrywkach pomocnik Wisły popisywał się największą skutecznością - w 29 starciach zdobył on 5 goli, tyle samo, co podczas 179 rozegranych spotkań ekstraklasowych. Najbardziej pamiętnym golem „Bochena” bez wątpienia jest ten z meczu z Club Brugge w Pucharze Europy, do którego Wisła dostała się dzięki pierwszemu od 28 lat mistrzostwu kraju. W rozgrywkach sezonu 1977/1978 Krupiński wystąpił 11 razy, z czego większość jako zmiennik, jednak zmiany, które dawał często przynosiły wiele dobrego. Tak też było właśnie 27 września 1978 roku. 
 
W rewanżowym spotkaniu I rundy Pucharu Europy Wiślacy prowadzili z belgijską drużyną 2:1, a rezultat ten oznaczał dogrywkę. Gdy wszyscyszykowali się do dogrywki, jeden z belgijskich defensorów z około 35. metra tak niefortunnie wycofał futbolówkę do swojego golkipera, że ta opuściła plac gry. I tym razem sprawdziło się powiedzenie, że z podarowanych przez rywali prezentów często zdobywa się gole. Z rożnego wrzucał Kmiecik, piłkę w niecodzienny i bardzo ekwilibrystyczny sposób zgrał Zbigniew Płaszewski, a Janusz Krupiński odnalazł się w polu karnym najlepiej ze wszystkich zawodników, uprzedził duńskiego bramkarza i wyciągniętą do granic możliwości nogą trącił futbolówkę do siatki, pomimo rozpaczliwej interwencji golkipera. Kto wie, jak potoczyłyby się losy drużyny Oresta Lenczyka w dogrywce, której dzięki Krupińskiemu nie trzeba było rozgrywać. Trafienie to okazało się dla mierzącego 180 centymetrów zawodnika przepustką do pierwszej jedenastki - dość powiedzieć, że Wiślak w rozgrywkach 1978/1979 wystąpił już nie w 11, a w 26 ligowych starciach drużyny. 
 
Wierność ponad wszystko
 
Tak częste występy nie były zdziwieniem również i w kolejnych sezonach - Krupiński wraz z m.in. Adamem Nawałką, Andrzejem Targoszem i Leszkiem Lipką stanowili o sile drugiej linii. Jedyne, czego brakowało pomocnikowi Wisły to bramek - od 1979 i dubletu w półfinale Pucharu Polski z… Zagłębiem II Lubin do 1982 roku nie wpisał się on ani razu na listę strzelców. Gdy jednak przyszło odblokowanie, na trafienia Krupińskiego kibice mogli liczyć w najtrudniejszych meczach, które Wisła wygrywała najczęściej jedną bramką - tą strzeloną właśnie przez pomocnika Białej Gwiazdy.
 
Ostatnim golem Janusza Krupińskiego był ten z 11 sierpnia 1984 roku, w pierwszej kolejce sezonu, który Wisła zakończyła na ostatnim miejscu w ligowej stawce. Wielu piłkarzy odeszło później z drużyny, ale nie 27-letni wówczas zawodnik. Przez dwa sezony Krupiński rozegrał większość spotkań od deski do deski, a z Wisłą pożegnał się jednym występem w rozgrywkach, które zakończyły się powrotem na najwyższy szczebel ligowy. Łącznie Janusz Krupiński rozegrał dla Białej Gwiazdy 261 spotkań, w których 12 razy pokonywał bramkarzy rywali i notował wiele asyst.
 
Wiślacka „jedenastka” zakończyła karierę piłkarską w wieku 29 lat, a w kolejnych latach zajmowała się pracą trenerską w wiślackiej szkółce. Niestety, do byłego już piłkarza zaczęły przyplątywać się choroby, w tym ta najgorsza, rak płuc. „Bochen” długo walczył z chorobą, lecz przegrał najważniejszy mecz życia 16 lutego 2009 roku. Odprawiający pogrzeb ksiądz stwierdził, że Janusz Krupiński rozegrał tylko połowę swojego życia. Była to połowa, w której całe serce oddał Wiśle Kraków. 
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 


do góry strony