Strona główna » Aktualności » Gwiazdy Białej Gwiazdy #19: Bohater debiutów i finałów - Andrzej Sykta

Gwiazdy Białej Gwiazdy #19: Bohater debiutów i finałów - Andrzej Sykta

Data publikacji: 10-07-2017 13:12



Słynący z szybkości gracz ataku i pomocy, który z Wisłą zdobył Puchar Polski w 1967 roku. Wychowanek Nadwiślana, który po dziesięciu latach w zespole Białej Gwiazdy postanowił przenieść się do Francji. Gracz, który najpierw zadebiutował w seniorskiej reprezentacji kraju, by później po raz pierwszy rozegrać spotkanie w juniorach. W końcu piłkarz, który przez kilka dobrych lat był najmłodszym powojennym strzelcem gola w kadrze. Dziewiętnastą z kolei „Gwiazdą Białej Gwiazdy” jest Andrzej Sykta.

Fot. historiawisly.pl Fot. historiawisly.pl

Andrzej Sykta urodził się 9 września 1940 roku w Krakowie. Czas okupacji niemieckiej nie był przyjacielem udanego dzieciństwa, rozrywek było jak na lekarstwo, a również po zakończeniu wojny życie nie należało do łatwych. Jedyną uciechą i formą spędzania wolnego czasu dla małych chłopców było kopanie piłki - i tak też było w przypadku tego zawodnika. Pierwsze profesjonalne kroki nastoletni Andrzej stawiał w najbliższym jego domu Nadwiślanie. Już w wieku 10 lat Sykta rozpoczął treningi pod okiem trenera Bogusława Łodziaka, który od razu dostrzegł w nim spory talent. Podobnie uważał opiekun juniorskiej reprezentacji Krakowa - Karol Bielecki, który powoływał go na mecze odpowiednich roczników. Spotkania młodzieżowe pod banderą miast były najlepszą formą reklamy, jaka mogła się nadarzyć nastolatkom. Okazję tę bez wątpienia wykorzystał Andrzej Sykta, którym… zainteresowała się Cracovia. Po kilku treningach w klubie z drugiej strony Błoń nastąpiła jednak zmiana kierunku. Po długich zakulisowych pertraktacjach 19-letni wówczas napastnik przeszedł do Wisły.

W kadrze seniorskiej przed juniorską! 
 
Początki nie były jednak łatwe. Andrzej Sykta dwukrotnie wchodził z ławki rezerwowych na przełomie kwietnia i maja 1959 roku, a na kolejne występy musiał czekać do początku sierpnia. Jak się jednak okazało, warto było! Przebojowo grający młodzian strzelił trzy gole w następnych trzech potyczkach i na stałe dołączył do wyjściowego składu Białej Gwiazdy. W następnych siedmiu meczach wychowanek Nadwiślana czterokrotnie wpisał się na listę strzelców, a doskonała forma nie uszła uwadze selekcjonera seniorskiej reprezentacji narodowej, który powołał Syktę do kadry na starcie z Finlandią. W nim piłkarz z zaledwie 13 występami w najwyższej klasie rozgrywkowej wyszedł od początku i… zdobył gola, a Polska wygrała 6:2. Co ciekawe, Wiślak nie zagrał wcześniej w żadnej z juniorskich kadr, dopiero później otrzymał powołanie na mecz zespołu do 21 lat, a jego bramka z Finlandią była pierwszą zdobytą przez nastolatka w powojennej historii kadry Polski!
 
Na kolejny występ w pierwszym zespole narodowym Andrzej Sykta musiał czekać aż 3 lata. W międzyczasie zawodnik Wisły stał się pierwszoplanową postacią ofensywy swojego zespołu. I choć ze zdobywaniem bramek nie było już tak łatwo, to i tak Sykta potrafił zaskarbić sobie sympatię kibiców Białej Gwiazdy - zarówno asystami, jak i przebojowymi akcjami. A gdy Wiślak trafił po raz pierwszy, to potem albo był z tego hat-trick, albo seria kilku spotkań z rzędu z bramką na koncie.
 
Bohater pucharu!
 
W 1964 roku Wiśle przydarzył się spadek. Andrzej Sykta, mimo ofert z innych klubów I ligi, postanowił zostać w rodzinnym mieście, a jego udział w awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej był ogromny. Krakowianie rozpędzili się tak, że rok później zdobyli także wicemistrzostwo kraju. Jako beniaminek! Ukoronowaniem dekady w Wiśle Kraków dla przemianowanego w wieku 28 lat na skrzydłowego Sykty było zdobycie Pucharu Polski. I bez niego ta sztuka, mimo finałowego starcia z III-ligowym Rakowem, wcale nie musiała się powieść. To właśnie Andrzej Sykta w 107. minucie spotkania po raz pierwszy pokonał niesamowicie broniącego golkipera częstochowian - Czechowskiego i sprawił, że Wiśle grało się łatwiej. Efektem tego było drugie trafienie autorstwa Huberta Skupnika, które przypieczętowało wielki triumf, mający miejsce dokładnie 50 lat temu!
 
Dzięki spektakularnemu zwycięstwu w Pucharze Polski, po wcześniejszym odprawieniu wszystkich faworytów, Wisła zapewniła sobie awans do Pucharu Zdobywców Pucharów. I w nim Andrzej Sykta przecierał szlaki przyszłym pokoleniom piłkarzy Białej Gwiazdy, mierząc się z HJK Helsinki i HSV Hamburg. Po tym ostatnim niespełna 30-letni gracz rozegrał jeszcze tylko osiem spotkań i zakończył przygodę z Wisłą na 242 oficjalnych występach. Uniwersalny gracz ofensywy krakowskiego klubu we wszystkich rozgrywkach zdobył 57 goli, raz przekraczając liczbę 10 trafień w sezonie.

Francuskie wojaże
 
W kolejnych latach Andrzej Sykta występował w Motorze Lublin i Wisłoce Dębica, po czym w wieku 33-lat zasilił francuskie Cambrai. Po roku na północy Francji były Wiślak przeniósł się bliżej Paryża - do Creteil, gdzie zakończył karierę i zajął się pracą trenerską. Po latach pan Andrzej wrócił do rodzinnego miasta, w którym żyje do dziś. Gwieździe Białej Gwiazdy życzymy dużo zdrowia!
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony