Strona główna » Aktualności » Grali wypożyczeni - emocje i sensacje

Grali wypożyczeni - emocje i sensacje

Data publikacji: 16-03-2015 11:17



Wiele działo się w miniony weekend na boiskach I i II ligi. Zobaczmy, jak spisali się zawodnicy wypożyczeni z Wisły Kraków.


Dominik Kościelniak i Tomasz Zając
Obaj Wiślacy znaleźli się w pierwszym składzie Chrobrego Głogów w piątkowym meczu z Wisłą Płock. Spotkanie okazało się być niezwykle emocjonujące. Pierwszego gola zdobyli gospodarze, piłkarze Chrobrego, a w 33. minucie wyborną okazję do podwyższenia wyniku miał Zając, ale futbolówka po jego lobie zatrzymała się na słupku. W dalszej części meczu strzelali goście i w 87. minucie prowadzili 3:1. Wtedy to Tomasz Zając uderzył na bramkę Wisły, a piłka odbiła się od ręki jednego z piłkarzy przyjezdnych. Miało to miejsce w polu karnym, więc arbiter podyktował "jedenastkę", która została zamieniona na bramkę właśnie przez Zająca. Wiślak nie będzie jednak wspominał tego meczu najlepiej, ponieważ po wykorzystanym rzucie karnym miał jeszcze dwie dobre okazje do zdobycia gola wyrównującego, nie udało mu się jednak pokonać bramkarza gości. Dominik Kościelniak grał do 86. minuty, kiedy to został zmieniony przez Michała Bednarskiego. Mecz skończył się wynikiem 2:3 i trzy punkty pojechały do Płocka. Kolejny mecz Chrobry rozegra na wyjeździe z Wigrami Suwałki w najbliższą sobotę.

Dawid Kamiński
Termalica Bruk-Bet Nieciecza, w której występuje Kamiński, w sobotę zmierzyła się z Dolcanem Ząbki na wyjeździe. Wiślak najprawdopodobniej będzie chciał zapomnieć o tym spotkaniu z dwóch powodów. Po pierwsze, cały mecz obejrzał z ławki rezerwowych, a po drugie jego zespół przegrał 1:2 i stracił pozycję lidera I ligi na rzecz Zagłębia Lubin. Kolejnym rywalem "Słoników" będzie Sandecja Nowy Sącz. Pierwszy gwizdek sędziego na stadionie w Niecieczy w tę niedzielę.

Michał Bierzało
Obrońca musiał poczekać na swój debiut, ponieważ tydzień temu mecz pomiędzy jego Limanovią a Wisłą Puławy nie odbył się z powodu złego stanu murawy na obiekcie w Limanowej. Bierzało został przez to rzucony na głęboką wodę, ponieważ zagrał od pierwszej minuty w sobotnim spotkaniu z MKS Kluczbork na terenie rywala. Limanovia przed tym starciem była "czerwoną latarnią" II ligi, natomiast gospodarze przystępowali do niego jako liderzy tabeli. Tymczasem kibice na stadionie w Kluczborku patrzyli z niedowierzaniem, jak goście miażdżą "Biało-Niebieskich". Bierzało rozegrał pełne 90 minut, a jego zespół rozbił gospodarzy 4:0 i może śmiało myśleć o utrzymaniu, choć nadal zajmuje ostatnie miejsce. Kolejny mecz Limanovii w sobotę. Do Limanowej przyjedzie Zagłębie Sosnowiec.

PK
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony