Strona główna » Aktualności » Godzina na boisku, pech Garguły

Godzina na boisku, pech Garguły

Data publikacji: 02-08-2010 11:57



Przed Wiślakami rozpoczęła się ostatnia prosta przed rewanżowym spotkaniem z FK Karabach. Podopieczni trenera Henryka Kasperczaka w poniedziałek najpierw trenowali na siłowni, a potem godzinę spędzili na boisku bocznym.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Od samego rana piłkarze Białej Gwiazdy ćwiczyli na siłowni. O godz. 10:30 wszyscy wyszli na boisko boczne, łącznie z Cleberem, który jednak cały czas pracował indywidualnie z Danielem Michalczykiem. „Czuję się lepiej” – powiedział Brazylijczyk, jednak pytany o to, czy będzie gotowy na czwartkowy mecz z Karabachem, z powątpiewaniem pokręcił głową.

Reszta zawodników, wśród których był Osman Chavez, po tradycyjnej rozgrzewce została podzielona na dwa zespoły. Jedna pod okiem trenera Moskala ćwiczyła pod jedną bramką, a druga – razem z trenerem Bahrem pod drugą. Po kilkunastu minutach następowała zmiana stron. Następnie cała drużyna została podzielona na trzy grupy: czerwonych, żółtych i niebieskich. Dwa zespoły rozgrywały gierkę na połowie boiska, przegrany schodził na bok, a do gry włączała się trzecia grupa. Najlepiej wypadli czerwoni, w składzie których był m.in. Wojciech Łobodziński i Rafał Boguski.

Niestety, trening zakończył się pechowo dla Łukasza Garguły. Pomocnik poczuł ukłucie w łydce i musiał zejść z boiska z nogą obłożoną lodem. Jedynym nieobecnym na poniedziałkowych zajęciach był Andres Rios, który poleciał do Argentyny, załatwić formalności wizowe.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony