Strona główna » Aktualności » Głowacki: Walczymy w każdym meczu

Głowacki: Walczymy w każdym meczu

Data publikacji: 07-10-2013 15:16



„Mecz był bardzo trudny. Udało się wyjść w wielu momentach obronną ręką. Pierwsza połowa, którą przespaliśmy, a raczej nie przespaliśmy tylko chcieliśmy kilka razy skontrować. Nie udało nam się to do końca, bo zakładaliśmy, że tego zagrożenia z naszej strony będzie więcej. Druga połowa trochę odważniejsza, więcej sytuacji i upragniony gol w końcówce, który nas wszystkich ucieszył” – w skrócie opisał mecz kapitan Wisły Kraków Arkadiusz Głowacki.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

„Prawda jest taka, że były trudne chwile, ale cała drużyna mocno pracowała na to, by okazji ze strony Legii było jak najmniej. Pomoc harowała, Paweł, skrzydłowi. Na pewno to był mecz, który potraktowaliśmy bardzo ambicjonalnie. Może nie ze wszystkich fragmentów jesteśmy zadowoleni, ale nie jesteśmy też drużyną, która będzie wszystkich rozstawiać po kątach w tej lidze. Staramy się walczyć ile tylko mamy sił, daje nam to wiele radości i mam nadzieję, że tak pozostanie jak najdłużej” – mówił obrońca. „Cała drużyna walczy o piłkę tuż po stracie. Dziś nam może brakować jakości i spokoju w grze, ale nie może nam zabraknąć odbioru, mocnej walki o piłkę i to jest myślę klucz do sukcesu” – dodał piłkarz Białej Gwiazdy.

W drugiej połowie spotkania, obie drużyny pokazały, iż remis w tym spotkaniu będzie najgorszym rozwiązaniem i zarówno Wisła, jak i Legia, chciała przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. „W pewnym momencie mecz przekształcił się w szkolną zabawę w dwa ognie. Powstawały luki w środku pola i przy każdej stracie pachniało golem. Czy to dla jednej, czy drugiej drużyny. My mamy przy Reymonta sporo determinacji, dziś także dopisało szczęście” – powiedział kapitan Wisły.
 
Wszyscy drżeli o zdrowie Pawła Brożka i zastanawiali się czy wybiegnie na boisko w hicie kolejki. Brożek wybiegł w pierwszej jedenastce i kamień spadł z przynajmniej 32 458 serc. „W luźnych rozmowach wiedzieliśmy już tak około połowy tygodnia, że Paweł zagra, bo sam też mówił, że nie jest źle” – mówił obrońca.
 
Odkąd Wisła ma swój „nowy dom”, nie przyjmowała w nim aż tylu gości, co w niedzielę. Fani, którzy tego dnia pojawili się przy R22 nie mogą żałować ani minuty, jaką spędzili na stadionie im. Henryka Reymana. „O kibicach i o tym, że stadion jest pełny, myśli się tak naprawdę tylko na początku i może w przerwie wychodząc na boisko. Później już jednak trzeba myśleć o wydarzeniach boiskowych. O meczu, o przeciwniku. My cieszymy się z tego, że ten entuzjazm, który był tutaj wśród kibiców, pewnie wśród nich nadal pozostanie i chcielibyśmy, by trwało to jak najdłużej” – stwierdził kapitan.
 
Wisła zdecydowanie lepiej radzi sobie w meczach przed własną publicznością. Wyjazdy w tym sezonie nie są mocną stroną piłkarzy z grodu Kraka. „Wspominałem wcześniej, że nie jesteśmy potentatem tej ligi, ale walczymy w każdym meczu. My chcielibyśmy grać lepiej na wyjazdach a nie zawsze nam się to udaje. Zazwyczaj jedna połowa jest lepsza, a druga gorsza. Brakuje nam pewnej ciągłości i chcemy to zmienić” – zapewnił Głowacki.
 
Dobra postawa, oraz życiowa wręcz forma krakowskiego defensora po raz kolejny przywołuje temat gry w narodowej reprezentacji Polski. „Nie rozmawiałem z trenerem Fornalikiem, ale też kilkakrotnie powiedziałem, że powinni grać w kadrze gracze młodsi, zdrowsi, zdolniejsi. Mój czas już minął, mówiłem już o tym i nadal to mogę podtrzymać” – zakończył Arkadiusz Głowacki.
 
Damian Urbaniec
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony