Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Głowacki: To taka mała niespodzianka
Data publikacji: 01-08-2009 20:18Arkadiusz Głowacki, kapitan Wisły Kraków, na inaugurację sezonu ligowego zdobył pierwszą bramkę dla swojej drużyny. "To taka mała niespodzianka" - mówił po meczu strzelec bramki.
Wisła Kraków pewnie pokonała Ruch Chorzów 2:0. Wynik spotkania otworzył w 20. minucie Akradiusz Głowacki, który wykończył celnym strzałem dośrodkowanie Patryka Małeckiego. "To taka mała niespodzianka, dla mnie i dla drużyny, ale bardzo szczęśliwa, bo rzeczywiście otworzyła nam wynik i pozwoliła grać spokojniej" - powiedział po meczu kapitan Wisły. Przy rozgrywaniu stałych fragmentów gry piłka kierowana jest głównie do będącego w polu karnym przeciwnika Marcelo. Tym razem było inaczej – Patryk Małecki zagrał do Głowackiego. Skąd taka zmiana? "Po to, żeby w którymś momencie zaskoczyć przeciwnika" – żartował "Głowa.
"Chcieliśmy dzisiaj zaprezentować się bardzo dobrze, ale takiej dobrej gry było rzeczywiście pół godziny, może pierwsza połowa. Co tu dużo mówić - trochę opadliśmy z sił, zresztą rywal chyba podobnie" – przyznał obrońca krakowskiej Wisły. "W pierwszych minutach była niezła akcja Ruchu, który stworzył sobie groźną sytuację pod naszą bramką. Później było dużo walki, dużo pracy, dużo problemów z wbiegającym ciągle na wolne pole Andrzejem" – dodał zawodnik.
W drugiej połowie Ruch zdobył bramkę, ale sędzia główny jej nie uznał, dopatrując się nieprawidłowego zagrania zawodnika drużyny gości, który zabrał piłkę wykopującemu ją Mariuszowi Pawełkowi. "Wydaje mi się, że decyzja sędziego była prawidłowa" – ocenił tą sytuację Głowacki.
Kapitan mistrzów Polski powiedział, że nie chce już wracać myślami do dwumeczu z Levadią. "Ile się można zamartwiać i ciągle wracać do tego nieprzyjemnego tematu" – stwierdził. Jego zdaniem Biała Gwiazda wcale nie musi mieć ułatwionego zadania w lidze, mimo że jej główni rywale do tytułu, Legia i Lech, grają w europejskich pucharach i muszą swoje mecze grać co trzy dni. "Jak życie pokazało, nie ma co oglądać się na innych rywali. Jeśli wygrywamy swoje mecze, jesteśmy do nich przygotowani i zdobywamy trzy punkty, to naprawdę nie musimy oglądać się na innych. Nie było naszym celem, żeby grać co tydzień. Ale jeśli się tak złożyło, to wypada to tylko wykorzystać, chociaż wcale nie jest powiedziane, że co tydzień będzie łatwiej" – zaznaczył.
Arkadiusz Głowacki przyznał, że Wisła musi się przyzwyczaić do gry w Sosnowcu, w którym mimo wszystko trudno szukać tej atmosfery, znanej z Reymonta 22. "Przede wszystkim trzeba podziękować tym, którzy przyjeżdżają i nie można mieć do nich pretensji, że na trybunach jest tak spokojnie. Musimy sobie jakoś radzić z tą naszą grą 'na wyjeździe u siebie'. Nie ma co ukrywać, że nie jest to sprzyjająca sytuacja, ale jeśli chcemy myśleć o obronie tytułu, to nie mamy wyboru, musimy wygrywać" – stwierdził piłkarz.
Dziennikarze pytali się o ocenę gry Pablo Alvareza, nowego obrońcy Białej Gwiazdy. "Jest coraz lepiej. Wiadomo, że są pewne bariery językowe, w pewnych zachowaniach na boisku. W poprzednich klubach grał pewnie innym schematem, ale są to kwestie, których się uczymy podczas każdego treningu, a tym bardziej meczu" – odpowiedział Głowacki.
Przedstawiciele mediów chcieli również znać opinię obrońcy na temat reprezentacji Polski i braku powołania od Leo Beenhakkera. "Wiele razy powtarzałem, że trener ma swoje wybory i ja je szanuję. Trzeba po prostu być zawodnikiem, który pasuje trenerowi do koncepcji, ja nie pasuję, więc nie ma kwestii mojego powołania. Zawsze powtarzam, że najważniejszy jest następny mecz i tej swojej dewizy nie zmienię" – stwierdził piłkarz.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















