Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Głowacki: Teraz bardziej kibicuję Wiśle
Data publikacji: 05-10-2010 21:20Arkadiusz Głowacki, były zawodnik Wisły, na kilka dni leczenia swojej kontuzji przyjechał do Krakowa. „Głowa” wykorzystał tą okazję między innymi do obejrzenia meczu Białej Gwiazdy z wysokości trybun stadionu przy Reymonta 22. „Oczywiście, że tęsknię za Wisłą. Dlatego właśnie koniecznie chciałem obejrzeć mecz z trybun stadionu” – przyznaje zawodnik Trabzonsporu.
Od momentu wyjazdu do Turcji Głowacki stał się fanem polskiej ligi. „Polską ligę śledzę teraz bardzo wnikliwie i wiem o niej wszystko. Przezornie pojechałem do Turcji od razu z dekoderem. Można powiedzieć, że jestem teraz bardziej na bieżąco z Ekstraklasą niż gdy byłem w Polsce. Wcześniej nie zdarzało mi się oglądać na przykład powtórek spotkań w trakcie tygodnia” – podkreśla Głowacki. „Odnalazłem w sobie kibica polskiej ligi. Teraz rozumiem, dlaczego tak jest, że więcej osób ogląda polską ligę niż hitowe spotkania lig zagranicznych. To jest nasze” – dodaje.

W Ekstraklasie Arek najbardziej kibicuje oczywiście Wiśle. „Oglądam każdy mecz Wisły, kibicuję jej chyba jeszcze bardziej niż wcześniej. Jestem związany z Wisłą i tak już zostanie” – zaznacza były zawodnik Białej Gwiazdy i przy okazji w kilku zdaniach podsumowuje grę krakowskiej jedenastki w obecnym sezonie: „Myślę, że kibice muszą być cierpliwi. Znam tą drużynę, znam tych chłopaków i wiem, że na pewno ich problemem nie jest ambicja.” A czy Biała Gwiazda z Głowackim w składzie zdobyłaby więcej punktów w lidze? „A może mniej? Tego nie wie nikt. Nie ma sensu podchodzić do takiego tematu” – odpowiada Arek.

Głowacki podzielił się też z nami swoimi wrażeniami z pierwszych miesięcy pobytu w Turcji. „Do momentu, kiedy zszedłem z kontuzją, wszystko przebiegało fajnie. Początek sezonu był dla mnie udany – grałem mocno skoncentrowany i wszystko wychodziło dobrze. W momencie, kiedy zdobyłem gola i pomyślałem, że jest fajnie, po kilku minutach przytrafiła mi się kontuzja. Teraz męczę się z nią – są komplikacje, nie mogę trenować. Miałem grać po trzech, czterech tygodniach, a tymczasem to już sześć tygodni i dalej jest jakiś problem” – kręci głową zawodnik.

Oprócz wydłużającej się przerwy spowodowane kontuzją Arek widzi jeszcze jeden minus pobytu w Trabzonie. „Jestem tam sam, bo rodzina została w Polsce, gdyż moja córka chodzi do szkoły” – zdradza Głowacki i dodaje, że poza tym nie może narzekać na swój pobyt w Turcji. „W Trabzonsporze wszystko poświęca się piłce. Wiedziałem, że tak będzie, więc nie jestem tym zdziwiony” – podkreśla zawodnik. Nie może to dziwić, skoro można odnieść wrażenie, że w mieście wszystko kręci się wokół piłki. „W Trabzonie wszyscy interesują się piłką, wszyscy znają się na niej bardzo dobrze. Nie można wyjść niezauważonym do miasta. Tam chyba każdy ma telewizję, która transmituje wszystkie mecze. Jak gra Trabzon, to życie w mieście naprawdę zamiera. Można powiedzieć, że kibice Trabzonsporu są najbardziej fanatyczni w Turcji. Na każdym meczu jest bardzo żywiołowo. Mile widziane są tylko zwycięstwa” – dzieli się swoimi wrażeniami były zawodnik Białej Gwiazdy.
A czy Głowacki z perspektywy kilku miesięcy jest zadowolony ze swojej przeprowadzki za Bosfor? „Zaczynając przygodę z piłką każdy marzy o Bóg wie jakich ligach – aż krępuję się mówić. Wydaje mi się, że to była dobra decyzja – dla klubu, dla mnie. Uważam, że tak jak wiele osób spoglądało na ten wyjazd jako krok wstecz, ja sądzę, że to dla mnie krok do przodu” – kończy były kapitan Wisły.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















