Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Głowacki: Robi się gorąco
Data publikacji: 01-03-2015 12:00Kapitan Białej Gwiazdy, Arkadiusz Głowacki, nie zdołał poprowadzić swojej drużyny do pierwszego zwycięstwa w rundzie rewanżowej T-Mobile Ekstraklasy. Trafienie popularnego „Głowy” w 36. minucie rywalizacji z GKS-em Bełchatów dało krakowskiemu zespołowi nadzieję na dobry rezultat, jednak wątpliwości rozwiał Piech piętnaście minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra.
Bełchatów nie jest łatwym terenem dla drużyny Wisły, która po raz kolejny wraca do Krakowa po meczu z GKS-em bez punktów. „Wydaje mi się, że paradoksalnie ten mecz był najlepszy, pod względem piłkarskim, w naszym wykonaniu. Oczywiście, nie ustrzegliśmy się błędów, po których straciliśmy bramki i przegraliśmy to spotkanie, ale poziom gry był najlepszy z rozegranych do tej pory meczów. Nie jest to powód do dumy ani zadowolenia, to po prostu fakt. Zawsze grało się nam tutaj ciężko i niełatwo było o punkty, ale nie ma to żadnego znaczenia. Nie udało się wygrać kolejnego meczu ligowego, robi się gorąco i to jest w tym wszystkim najtrudniejsze” – powiedział po zakończeniu potyczki Arkadiusz Głowacki.
Gdzie, zdaniem Arkadiusza Głowackiego, należy doszukiwać się przyczyn porażki? „Gdyby każdy z nas znał odpowiedź na to pytanie, to nie dopuścilibyśmy do takiego stanu rzeczy. Teraz jest czas, aby się nad tym zastanowić i spróbować coś zmienić. Owszem, gra była lepsza, ale to za mało, żeby pokusić się chociaż o jeden punkt” – dodał. Obrońca Białej Gwiazdy zwrócił także uwagę na większą kreatywność swojej drużyny, która kilkakrotnie dochodziła do sytuacji strzeleckich. „W dwóch poprzednich meczach brakowało rozegrania, sytuacji i generalnie przykro się na to patrzyło. Nie wydaje mi się, żeby dzisiaj było tak samo, bo mieliśmy okazje i ta gra była lepsza. Dzisiaj ten mecz był inny, ale wynik taki, jak ostatnio” – kontynuował.
W 16. minucie potyczki w Bełchatowie Baranowski zagrał w polu karnym piłkę ręką, jednak arbiter uznał, że sytuacja miała miejsce tuż przed linią. „Rzut karny był ewidentny, to jasna sprawa. Arbiter powiedział, że nie był pewny sytuacji. Rozumiem sędziego bocznego, bo nie da się kilku rzeczy dostrzec naraz. Przede wszystkim starał się „łapać” linię spalonego, a reszta należała do sędziego głównego” – skomentował sytuację.
Wydawało się, że trafienie kapitana Wisły odwróci losy meczu, jednak dobra dyspozycja Arkadiusza Piecha i bramkarza bełchatowian, Dariusza Treli, zweryfikowała wynik. „Ta bramka dawała nam nadzieję. Szczerze powiedziawszy mocno wierzyliśmy w to, i liczyliśmy, że uda się stworzyć sytuacje. Te okazje były, ale zabrakło kropki nad „i”. Po kolejnej kontrze straciliśmy następnego gola. Było sporo w tym meczu momentów, które podcinały nam skrzydła i po których musieliśmy znowu odbudowywać się mentalnie. Parę razy nam się udało i wydaje się, że dążyliśmy z dużą determinacją do strzelenia bramki, ale trzecie trafienie zamknęło mecz” – analizował.
Podopieczni trenera Franciszka Smudy dopisali do swojego konta, po trzech meczach rozegranych wiosną, zaledwie jedno oczko. „Nie będę kłamał, że wszystko jest ok,nikt z nas się nie spodziewał, że będziemy mieć tylko jeden punkt. Z drugiej strony każdy mecz to naprawdę duże wyzwanie. Żeby wygrać mecz w lidze, potrzeba sporo umiejętności i trochę dozy szczęścia. Musimy przede wszystkim mentalnie bardziej chcieć wygrywać spotkania, być bardziej solidni. Jest dużo elementów, które wpływają na to i trzeba się nad tym zastanowić” – zaznaczył.
Spotkanie przed własną publicznością z Zawiszą będzie bardzo ważne i trudne dla Białej Gwiazdy, zwłaszcza że rywal z Bydgoszczy pokonał w 22. kolejce zespół Piasta Gliwice 2:0. „Każdy wynik jest możliwy, taka jest piłka. Nie można podejść do przeciwnika z myślą, że to ostatnia drużyna. Mamy szacunek do rywala i, jak życie pokazuje, nie jesteśmy potentatem, który mógłby tak myśleć. Musimy się skupić tylko na meczu i swoich zadaniach, na tym, co dany zawodnik ma zrobić i jaką pracę wykonać. Reszta jest nieważna” – odrzekł.
Zawodnicy z Krakowa długo nie wychodzili po ostatnim gwizdku arbitra z szatni. „W szatni było sporo przygnębienia tą całą sytuacją i każdy zastanawiał się, jak to mogło się stać, że dzisiaj nie wywozimy żadnego punktu. Najgorzej na gorąco rozdrapywać rany i rozmyślać o tym, co się stało. Można narobić jeszcze większych problemów. Wydaje mi się, że dobrze jest ten jeden dzień odsapnąć, by nabrać dystansu, spojrzeć jasno na sprawy, i wówczas usiąść do rozmowy, a potem wziąć się do roboty” – zakończył Arkadiusz Głowacki.
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















