Strona główna » Aktualności » Głowacki: Porażka boli

Głowacki: Porażka boli

Data publikacji: 18-10-2009 21:12



Kapitan Białej Gwiazdy po meczu we Wronkach przyznał, że porażka z Lechem boli. „Ale mam nadzieję, że krótko. Od dnia jutrzejszego, po wymianie poglądów na ten mecz, będziemy myśleć nad kolejnym przeciwnikiem” – zapowiedział Głowacki.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Myślę, że ten mecz dla kibica był dobrym widowiskiem. My jesteśmy rozczarowani rezultatem. Chcieliśmy tutaj wygrać, nie graliśmy na remis, ale rzeczywiście wracamy z zerowym dorobkiem punktowym. To nieco utrudnia nam sytuację w walce o mistrzostwo. Ale tak naprawdę w tym momencie musi wyjść nasz charakter, charakter drużyny. Porażka boli, ale jest wiele meczów przed nami i trzeba koncentrować się na nich. Boli, ale mam nadzieję, że krótko. Od dnia jutrzejszego, po wymianie poglądów na ten mecz, będziemy myśleć nad kolejnym przeciwnikiem. A nad tym spotkaniem i naszymi błędami trzeba się po prostu zastanowić” – powiedział po wyjściu z szatni Arkadiusz Głowacki.

„Źle weszliśmy w ten mecz. Byliśmy trochę zagubieni, nie wiem, z czego to wynikało” – przyznał obrońca. „Ale później było kilka momentów, kiedy udało nam się skonstruować kilka fajnych akcji, było też kilka akcji ze strony Lecha” – dodał.

Arkadiusz Głowacki był jednym z kilku piłkarzy Wisły, którzy przez ostatnie dwa tygodnie przebywali na zgrupowaniu reprezentacji. Jednak jego zdaniem wyjazdy te nie miały wpływu na kondycję reprezentantów. „Nie było problemów fizycznych. Długo nie trenujemy razem, potem mamy kłopoty z organizacją gry, ale chyba w tym meczu wyjazdy na reprezentację nie miały znaczenia, bo każdy fizycznie czuł się dobrze” – zauważył.

Na początku pierwszej połowy „Głowa” mógł zdobyć bramkę, jednak piłka po jego strzale w niedużej odległości minęła słupek bramki Lecha. „Cóż, bardzo żałuję tej sytuacji, bo była to bardzo dobra okazja do zdobycia bramki. Może piłka nie najłatwiejsza, ale wiedziałem, co chcę zrobić. Chciałem uderzyć po długim rogu. Zabrakło niewiele” – przyznał. Stoper wiślackiej jedenastki został też ukarany żółtą kartką przez arbitra głównego tego spotkania, Marcina Borskiego, za faul, którego nie było. „To jest dziwna sytuacja, bo zawsze mamy jakieś obiekcje do sędziowania, kiedy sędziuje pan Borski. Nie chcę się tłumaczyć w tym momencie, że to wina sędziego, bo na pewno nie. Ale czy wygrywamy, czy przegrywamy, jakieś pretensje zawsze są” – mówił Głowacki, pytany o ocenę pracy Borskiego.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony