Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Głowacki: Nigdy nie byłem tak skuteczny
Data publikacji: 16-08-2009 01:43"W drugiej połowie było lepiej, ale było to spowodowane tym, że Bełchatów grał w dziesiątkę i dlatego druga połowa była zdecydowanie pod nasze dyktando" – mówił po spotkaniu Arkadiusz Głowacki.
Kapitan Białej Gwiazdy w meczu przeciwko bełchatowianom dał prowadzenie Wiśle. Bramkę zdobył z rzutu karnego. Było to już drugie trafienie obrońcy z Krakowa w tym sezonie. Po spotkaniu Głowacki przyznał: „Nigdy nie byłem tak skuteczny. Najważniejsze jednak jest to, że zwyciężamy”. Dodał również: „Jest jeszcze sporo rzeczy, które musimy poprawić, ale na to przyjdzie czas na następnych treningach”.
To już kolejny mecz w wykonaniu Wiślaków, kiedy w krótkim czasie sprowadzają szybko przeciwników na ziemię. „Dzisiaj się dobrze ułożyło, choć nie zawsze tak jest. Momentami w pierwszej połowie nie graliśmy tak jakbyśmy chcieli. W ogóle pierwsza połowa w naszym wykonaniu nie była dobra i możemy mieć pretensje do siebie, że mało utrzymywaliśmy się przy piłce. Za mało było momentów kiedy prowadziliśmy piłkę. W drugiej połowie było lepiej, ale było to spowodowane tym, że Bełchatów grał w dziesiątkę i dlatego druga połowa była zdecydowanie pod nasze dyktando” – mówił po meczu Głowacki.
Po raz kolejny Wiślacy pokazali, że z meczu na mecz prezentują się lepiej. „Takie były założenia, żeby z tygodnia na tydzień wyglądać lepiej. Ja uważam, że do każdego meczu trzeba odpowiednio się przygotowywać. Jak na razie nam to wychodzi, oby tak dalej” – dodał.
Na dziesięć minut przed końcem Głowacki opuścił boisko. Po spotkaniu kapitan przyznał, że zmiana nie była spowodowana urazem. „Trener tak zadecydował”. Dodał również, że nie pamięta, kiedy ostatnio schodził z boiska przed zakończeniem spotkania, jednak zaznaczył, że zdarzało mu się to.
Napastnicy gości stworzyli parze stoperów trochę pracy. "Gra się tak jak przeciwnik pozwala i chce grać. Dzisiaj rzeczywiście była taka para napastników, która lubi fizyczną grę. Costly czy Ujek lubią grać tyłem do bramki, lubią też pojedynki powietrzne. Dzisiaj dużo było takiej walki" - podkreślił kapitan Wisły.
"Głowa" po meczu przyznał, że był zazdrosny o bramkę Marcelo. „Byłem trochę zazdrosny, gdy zdobył bramkę, ale co zrobić” – żartował kapitan Wisły.
M. Strączek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















