Strona główna » Aktualności » Głowacki: Łukasz grał przyzwoicie

Głowacki: Łukasz grał przyzwoicie

Data publikacji: 25-03-2010 14:25



We wtorek Arkadiusz Głowacki mecz Pucharu Polski z Lechią obejrzał z trybun. Jego miejsce na środku obrony Białej Gwiazdy zajął Łukasz Burliga, który jednak po spotkaniu przyznał, że popełnił zbyt wiele błędów. „Łukasz grał naprawdę przyzwoicie” – ocenił młodszego kolegę „Głowa”.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Mecz pucharowy Wisły z Lechią oglądał Pan z trybun. Jak według Pana wypadł duet środkowych obrońców – Junior Diaz i Łukasz Burliga?
Trudno powiedzieć, jak wypadł, bo przegraliśmy i odpadliśmy. Wydaje mi się, że to co było złe w tym meczu, polegało na braku zgraniu i braku dobrego ustawienia się w momencie straty piłki. Było dużo piłek za linię obrony, stąd zamiast opóźniać akcję, to my czekaliśmy na pułapki ofsajdowe, których nie było i z tym mieliśmy problem.

Łukasz na siebie wziął winę za stracone bramki.
Oj, zupełnie niepotrzebnie. Łukasz grał naprawdę przyzwoicie. Myślę, że podszedł do tego tematu zbyt samokrytycznie.

Zarówno Junior, jak i Łukasz pierwszy raz zagrali ze sobą. Czy gdyby wcześniej mieli okazję grać razem na środku obrony, poszłoby im lepiej?
Na pewno byłoby lepiej, gdyby grali na tych pozycjach. Każdy z nich grał na innej pozycji i tak się złożyło, że nie dość, że grali pierwszy raz ze sobą, to jeszcze na środku obrony. Stąd były problemy z ustawieniem się. Częste skracanie pola gry i łapanie na spalonym jest trudne.

W meczu z Polonią na środku defensywy pewnie zagra Pan razem z Marcelo. Ale obaj macie na koncie po trzy żółte kartki i jeśli dostaniecie kolejną, to znowu może powtórzyć się taka sytuacja, jak z wtorku, że nie będziecie mogli grać.
No tak. Staramy się być bardzo grzeczni. Na razie nam się to udaje (śmiech).

Po meczu ligowym z Lechią wydawało się, że Wisła powoli wraca na właściwe tory, ale porażka w ćwierćfinale Pucharu Polski pokazała, że chyba tak dobrze nie jest.
Trudno powiedzieć, jak to naprawdę z nami jest. Musimy być skoncentrowani na każdym najbliższym meczu. Są pewne przebłyski tego, że możemy grać dobrze. Taki fragment był w meczu ligowym z Lechią po strzeleniu pierwszej bramki. Trochę tej presji zeszło i rzeczywiście graliśmy nieco swobodniej. Aby było lepiej, każdy z nas musi zrobić wszystko, żeby poprawić własną postawę na boisku i wtedy drużyna będzie na tym zyskiwała.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony