Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Głowacki: Jak się nie ma, co się lubi...
Data publikacji: 22-08-2009 00:04Arkadiusz Głowacki nie wpisał się w Gdyni na listę strzelców, ale też wiślacka obrona może być z siebie zadowolona, bo Biała Gwiazda nie straciła żadnej bramki.
Czy Arka Gdynia postawiła Wam dzisiaj trudne warunki?
Tak, ale trudno się spodziewać, żeby było inaczej. Mają nowego trenera, nowe ambicje, chcą odbić się od dna. Byliśmy na to przygotowani, ale mimo wszystko wierzyliśmy, że w pierwszej połowie bardziej uda nam się kontrolować grę. Tego nam się nie udało zrealizować. Druga połowa myślę, że przy odrobinie więcej spokoju wynik powinien być dużo wyższy i nikt by nie mówił, że Arka zagrała tak dobry mecz.
Czy dzisiaj grało Wam się trudniej niż w poprzednim sezonie, kiedy też wygraliście tutaj 1:0?
Nie, właśnie tak samo. To generalnie trudny teren. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, dzisiaj to się potwierdziło. Jak powiedziałem wcześniej, duży wpływ na to miała też zmiana trenera.
Co się stało, że momentami Wisła oddawała pole gry Arce?
Można tu wymieniać – nowy trener, trudny teren. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni do końca z przebiegu tego meczu. Poprzeczkę stawiamy sobie wyżej, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Musimy cieszyć się również po takich ciężkich meczach.
Arka zagrała bardzo dobrze pierwszą połowę, ale w drugiej już opadła z sił, dzięki czemu Wisła mogła grać lepiej. Czy zgadza się Pan z tym?
Ja też uważam, że w pierwszej połowie Arka tak mocno pracowała, że w drugiej pozwoliła nam na więcej. To rzeczywiście było widać. My możemy mieć do siebie pretensje, że nie potrafiliśmy wykorzystać szans, które stworzyliśmy. Wiele sytuacji mogliśmy lepiej rozegrać. To są elementy, które trzeba natychmiast poprawić.
Czy gdynianie czymś Was zaskoczyli?
Nie, nie zaskoczyli nas praktycznie niczym. Spodziewaliśmy się tutaj trudnej przeprawy. Patrząc na poprzednie mecze Arki można zauważyć, że to drużyna, która bardzo mocno walczyła w środkowej strefie o piłkę. Wyniki też wskazywały na to, że jest to drużyna, która nie przegrywa kilkoma bramkami. Do tego doszła jeszcze zmiana trenera, mobilizacja przed meczem z Wisłą i rzeczywiście było to dla nas trudne spotkanie.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















