Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Genkov: Brzuchem, nie brzuchem, ważne, że wpadło
Data publikacji: 17-02-2012 10:59W 88. minucie po podaniu z rzutu wolnego od Maora Meliksona Tsvetan Genkov zdobył bramkę dla Wisły i wyrównał na 1:1. Okazuje się, że „Ceco” tego gola zdobył... brzuchem. „Brzuchem, nie brzuchem, ważne, że piłka wpadła do siatki” – uśmiecha się bohater meczu.
To pierwszy gol, którego strzeliłeś brzuchem?
Ważne, że piłka wpadła do siatki. Nie mogłem w tej sytuacji uderzać głową, nie mogłem strzelić nogą, więc zdecydowałem się na taki strzał brzuchem.
Chociaż przez ponad godzinę graliście w dziesięciu, to można powiedzieć, że byliście przynajmniej tak dobrzy jak Standard.
Myślę, że byliśmy lepsi niż Standard. Wszyscy zawodnicy walczyli na boisku, wszyscy pokazaliśmy charakter. Po tym jak tak długo graliśmy w dziesięciu, myślę, że 1:1 to dobry rezultat dla nas.
Tak walczącą Wisłę będziemy oglądali w tej rundzie?
Chciałbym, żeby tak było w każdym meczu, żeby za każdym razem wszyscy starali się tak jak w meczu ze Standardem.
Ciebie obrońcy gości nie oszczędzali.
Obili mnie, obili, ale czuję się dobrze. Tak będzie w każdym meczu, chociażby w niedzielnym z Zagłębiem Lubin.
Co powiesz o Standardzie już po meczu?
Cóż można o nich powiedzieć? My graliśmy w dziesięciu, a byliśmy lepsi od nich. Pojedziemy do Belgii, żeby wygrać.
Myślisz, że jest szansa na zwycięstwo w Liege?
Szanse są 50 na 50. Niby przed tym dwumeczem to Standard był uważany za faworyta, a przecież strzeliliśmy im gola. Do Belgii chcemy jechać po wygraną.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















