Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Garguła: Zostawiamy na boisku dużo serducha
Data publikacji: 25-11-2010 18:05W 15. kolejce Wiślaków czeka wyjazdowy mecz z Polonią Warszawa. Trudno przewidywać, jaki wynik padnie w tym spotkaniu, bo obie drużyny są nieprzewidywalne. „Cechuje nas to, że gramy do końca i szczęście uśmiecha się do nas. Mam nadzieję, że to szczęście będzie nam dopisywało dalej” – mówi pomocnik Białej Gwiazdy, Łukasz Garguła.
Wydaje się, że już na dobre zadomowiłeś się w podstawowym składzie Wisły.
Mam nadzieję, że tak. Staram się w każdym meczu prezentować z jak najlepszej strony. Nie zawsze to wychodzi, ale dla mnie po takiej długiej półtorarocznej przerwie te mecze, które rozegrałem, jeszcze czuje się w nogach. Ale cieszę się, że gram. Zostały dwa mecze. Mam nadzieję, że w nich wystąpię i jeszcze pokażę się z dobrej strony.
Jakie są nastroje w drużynie przed meczem z Polonią? Te trzy wygrane z rzędu na pewno Was trochę podbudowały.
Po Legii nasze humory były zdecydowanie lepsze, bo w meczu z Zagłębiem cieszy wygrana, ale popełniliśmy dużo błędów, nie graliśmy tak jak z Legią. Tutaj trzeba być skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej minuty. Jedziemy do Warszawy podbudowani trzema zwycięstwami. Rywal, jak każdy inny, nie jest łatwy i trzeba się optymalnie przygotować. Zaciskamy zęby i zostawiamy na boisku dużo serducha. Chcemy dołożyć do tego jeszcze ładną grę, bo Wisła Kraków powinna tak grać – bardzo ładnie dla oka.
Myślisz, że Polonia będzie grała odważniej niż Zagłębie w Krakowie?
Ciężko rokować. Może będzie tak, że Polonia nie stanie z tyłu, tak jak Zagłębie Lubin, a wręcz będzie próbowała atakować. Zdecydowanie lepiej gra się w takich meczach. Jak jakaś drużyna zamuruje bramkę, to jak to wyglądało – mieliśmy przykład w ostatniej kolejce. Waliliśmy głową w mur, ale nie poddaliśmy się do ostatniej minuty i opłaciło się.
Polonia Warszawa gra w kratkę. W spotkaniu z Lechem przez pierwsze 45 minut nie pozwoliła na nic poznaniakom, po czym w drugiej oddała inicjatywę. Z kolei w Bełchatowie ze stanu 2:0 dla GKS-u potrafiła wyrównać na 2:2. Jak myślisz, skąd takie wahania formy?
Myślę, że każda kolejka przynosi coś nowego. Drużyną, która gra najrówniej w tej chwili jest chyba Jagiellonia Białystok, a tak przeplatają się mecze dobre ze złymi. Oglądałem mecz Polonii z Lechem – pierwsza połowa rewelacyjna, Lech praktycznie bez sytuacji, a w drugiej cofnęli się, oddali pole rywalom i mecz skończył się remisem. Te kolejki pokazują, że trzeba być przygotowanym na wiele sytuacji na boisku.
Wisła też potrafi pokazać w jednym meczu dwa zupełnie różne oblicza.
To taka zasłona dymna dla przeciwnika (śmiech). Nie wiem, z czego to wynika. Nie ma lekceważenia przeciwnika. W ostatnim meczu może ta godzina była dla nas senna, bo dawno nie graliśmy o 14:45. Ale cechuje nas to, że gramy do końca i szczęście uśmiecha się do nas. Mam nadzieję, że to szczęście będzie nam dopisywało dalej.
Który zawodnik Polonii, według Ciebie, jest najgroźniejszy?
Myślę, że taką wiodącą postacią jest Adrian Mierzejewski. Jeśli w meczu prezentuje dobrą dyspozycję, to ta Polonia też ma sytuacje, strzela bramki. Moim zdaniem on swoimi podaniami napędza ofensywę Polonii.
Znasz trenera Pawła Janasa ze współpracy w Bełchatowie. Co możesz o nim powiedzieć?
To trener z dużym doświadczeniem. Miał styczność z dobrymi drużynami, prowadził reprezentację, także wie, jak przygotować zespół, jak ustawić zawodników.
Ty też wiesz, jak trener Janas pracuje.
Mogę przypuszczać (śmiech). To było już jakiś czas temu, więc może trener coś pozmieniał. Zobaczymy w niedzielę.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















