Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Garguła: Zobaczymy, czy wykorzystam szansę
Data publikacji: 05-11-2011 15:20„Cieszę się bardzo, że uczestniczyłem przy bramkach w meczu z Jagiellonią. To na pewno nagroda za ciężką pracę, bo to był taki mój pierwszy występ w Wiśle, gdzie w czymś uczestniczyłem. Jak pokazuje życie, przygotowanie fizyczne po tej ciężkiej kontuzji jest podstawową rzeczą” – mówi Łukasz Garguła, który stara się wykorzystać swoją szansę gry w pierwszym składzie Wisły.
Ten materiał ukazał się w 118. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz
Już od początku sezonu na treningach prezentujesz się bardzo dobrze, ale dopiero ostatnie mecze udowodniły, że potrafisz przesądzać o losach spotkania. Dlaczego to tyle trwało?
Moim zdanie formę buduje się meczami. Owszem, od dłuższego czasu dobrze czuję się fizycznie i nadal chcę to utrzymywać, ale pewność siebie i formę piłkarską można uzyskać tylko grając w meczach. Teraz mam możliwość grać więcej, więc mam nadzieję, że i te czynniki będą na coraz wyższym poziomie. Trzeba jednak poczekać, jak to wszystko się rozwinie.
Występy w meczach są według ciebie koniecznością?
Jeśli ktoś rok czasu nie gra w piłkę, to samymi treningami nie dojdzie do formy. Czym innym jest gra na treningach, czym innym występy w meczach. Na pewne rzeczy potrzeba czasu i spokoju. W Wiśle tego czasu zbyt dużo nie ma. Są duże oczekiwania w stosunku do wszystkich piłkarzy. Każdy, kto wchodzi na boisko, ma dać jakąś jakość zespołowi.
Pasuje ci to, że wobec ciebie są bardzo duże oczekiwania, że ludzie chcą, aby to na twojej grze opierała się gra Wisły?
Na pewno takie oczekiwania wobec mnie biorą się z tego, że przed kontuzją miałem przyjemność występować w reprezentacji Polski. Myślę jednak, że nie można patrzeć na to tak, że jedna osoba ma zmieniać oblicze meczu. W meczu z Jagiellonią dołożyłem jakąś cegiełkę, ale każdy zawodnik przebywający na murawie musi zrobić to samo. Odpowiedzialność za wynik musi się rozkładać na cały zespół. Jest nas dwudziestu trzech i każdy musi myśleć o tym, żeby Wisła jak najlepiej grała: nie tylko jedenastka, nie tylko osiemnastka, ale cała grupa w trakcie tygodnia treningów.
Kiedy Maor Melikson złapał kontuzję pomyślałeś, że to jest czas, kiedy na pewno dostaniesz szansę i musisz ją wykorzystać?
To było takie szczęście w nieszczęściu. Wiadomo, że kontuzja nie jest niczym przyjemnym, a każdy z nas największą radość czerpie z możliwości występów na boisku. Maor jest moim zdaniem, i nie mówię tego tylko dlatego, że jest moim kolegą z zespołu, najlepszym zawodnikiem w naszej lidze. Bardzo dużo dawał naszej drużynie i na pewno będzie też dawał w przyszłości. Kontuzje jednak powodują, że robi się miejsce dla innych zawodników, którzy też chcą występować od pierwszej minuty. Na pewno teraz, gdy Maor jest kontuzjowany, mam większe szanse na grę. Zobaczymy jednak, czy wykorzystam tą okazję, czy obronię się i będę grał od początku także wtedy, gdy Maor wróci do gry.
Wierzysz, że możesz grać na boisku obok Maora?
Ja osobiście to widzę, ale wszystko zależy od trenera. To on ma pomysł na grę, to on ustala taktykę. On będzie wiedział najlepiej, czy możemy grać razem na murawie.
Po meczu z Jagiellonią pomyślałeś, że to jest to spotkanie, od którego będzie już tylko lepiej?
Zagrałem w tym meczu 30 minut, a chciałbym grać w każdym meczu po 90 minut. Wiadomo, że wiąże się to z dużo większymi obciążeniami niż w przypadku występów, w których wchodzi się tylko z ławki. Cieszę się bardzo, że uczestniczyłem przy bramkach w meczu z Jagiellonią. To na pewno nagroda za ciężką pracę, bo to był taki mój pierwszy występ w Wiśle, gdzie w czymś uczestniczyłem. Jak pokazuje życie, przygotowanie fizyczne po tej ciężkiej kontuzji jest podstawową rzeczą.
Trener Maaskant podkreśla, że jesteś prawdziwym profesjonalistą nie tylko w trakcie treningów, ale także poza nimi. To dla ciebie rzeczywiście takie ważne?
Nie tylko trening, ale też życie przed treningiem i po treningu składa się na budowanie dyspozycji. Trzeba pilnować wszystkiego. Futbol zmierza w tym kierunku, że gra jest coraz szybsza, coraz bardziej fizyczna. Żeby więc podążać za grą, trzeba dbać o siebie nie tylko na treningu, ale też i patrzeć na inne rzeczy, nad którymi można pracować po zajęciach. My nie możemy przyjść na trening, a potem się wyłączyć, zapomnieć, że jesteśmy piłkarzami.
Robisz sobie taki „rachunek sumienia” po tych ostatnich meczach, w których występujesz od pierwszej minuty, zastanawiasz się nad tym, czy wykorzystałeś swoją szansę?
Każdy mecz się analizuje, patrzy, co było dobrego, a co złego. Oczywiście najbardziej zwracam uwagę na złe momenty, żeby starać się je eliminować, żeby tego było jak najmniej na boisku. Wiadomo, że nie da się zniwelować wszystkich błędów, ale po każdym spotkaniu da się coś poprawić w przygotowaniach do kolejnego meczu.
Trener mówi, że brakuje ci gola. Rzeczywiście czekasz na swoją bramkę w barwach Wisły?
Myślę, że bramka dodałaby mi pewności siebie. Myślę, że pozwoliłaby mi złapać taki pozytywny luz boiskowy w meczach. Staram się pracować w tygodniu nad kolejnymi elementami i potem pokazywać to w meczu.
Możesz powiedzieć, że czas Łukasza Garguły nadchodzi?
Wszystko robię w tym kierunku, żeby tak było i bardzo chciałbym, żeby tak się stało. Czas jednak pokaże, czy tak będzie.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















