Strona główna » Aktualności » Garguła: Zaufanie trenera mi pomaga

Garguła: Zaufanie trenera mi pomaga

Data publikacji: 05-01-2013 10:51



Łukasz Garguła, mimo że jesienią uczestniczył w połowie bramek strzelonych przez Wisłę, rzadko może posłuchać pozytywnych opinii na swój temat. „Czy są one dobre, czy złe, każdy ma do nich prawo. Ja muszę się koncentrować na tym, co do mnie należy, bo przecież tylko tak w jakimś stopniu mogę wpłynąć na to, co mówią inni” – mówi w rozmowie z nami pomocnik i przekonuje, że w grze na boisku bardzo pomaga mu zaufanie, którym obdarzają go trenerzy.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Ten materiał ukazał się w 146. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz

Interesują Cię statystyki?

Dla mnie są one ciekawostką. Najistotniejsze jest spoglądanie na grę w ten sposób, żeby robić postępy i wyciągać mecze. To jest kluczowe. Jeśli chodzi o statystyki, to pewnie nawiązujesz mnie?

Zgadza się.
Będąc w Wiśle Kraków takiej rundy nie miałem. Na pewno dla mnie to jest pozytyw i bodziec do tego, żeby robić swoje. Po tym, jak nie grałem prawie dwa lata w piłkę, w końcu przyszedł taki miły moment. Miły jest on jednak jedynie w cudzysłowie, bo tylko bramki strzelone w meczu z Ruchem Chorzów dały mi podwójną radość, bo drużyna po nich wygrała mecz. Gole z Legią, czy z Zagłębiem nic nam nie dały. Po takich meczach, chociaż strzelałem bramki, to i tak byłem załamany, szczególnie że nasza sytuacja po rundzie jesiennej jest nienajlepsza.

Cały czas rozmawiamy o bramkach, ale po rundzie jesiennej jesteś również wśród liderów w Wiśle w asystach. Ile ma się strzelonych bramek, to wie chyba każdy, a asysty też sobie liczysz?
Nie ma tych asyst nie wiadomo ile, żebym miał się pogubić w liczeniu. Mam trzy asysty w meczach ligowych. Moją rola jako pomocnika jest właśnie asystować i czasem też strzelać bramki. Teraz wypadło tak, że to ja mam najwięcej bramek, ale mam nadzieję, że w rundzie wiosennej drużyna będzie przede wszystkim wygrywała, a poza tym strzelała więcej goli. Ich zdobywanie może rozłożyć się też na innych zawodników. Dla mnie moje osiągnięcia w tej rundzie są o tyle pozytywne, że po kontuzji odbudowywałem się trochę dłużej niż pół roku. Po to ciężko się pracuje, żeby zaliczać te gole i asysty. Liczę na to, że wiosną tych pozytywów będzie jeszcze więcej.

Chociaż brałeś udział w połowie strzelonych przez Wisłę bramek w tej rundzie, to opinia o Tobie nie bardzo się zmienia. Cały czas dużo więcej jest krytycznych uwag  odnośnie Twojej gry. Czy to do Ciebie dociera, czy starasz się nie czytać opinii na swój temat?
Ile osób, tyle opinii. Czy są one dobre, czy złe, każdy ma do nich prawo. Ja muszę się koncentrować na tym, co do mnie należy, bo przecież tylko tak w jakimś stopniu mogę wpłynąć na to, co mówią inni. Wiadomo, że może nie wszystko do mnie dochodzi, ale część opinii dociera do mnie, bo przecież nie da się absolutnie odciąć od tego. Najwyraźniej wcześniej zawiesiłem na tyle wysoko poprzeczkę, że teraz wymagania wobec mnie są spore. To musi mnie motywować do dalszej pracy, która pomoże mi wrócić do dyspozycji sprzed kontuzji.

To, że uczestniczyłeś w połowie bramek strzelonych przez Wisłę, ma też drugą stronę. Biała Gwiazda tych goli strzeliła tylko czternaście, co jest bardzo słabym wynikiem.
Można powiedzieć, że jest to katastrofalny wynik. Najgorsze jest to, że trenując na co dzień widzę, jaki jest potencjał w drużynie i wiem, że stać ją na zdobycie dwa razy tylu goli. Czasem tak jest, że drużyna ma taki dołek, z którego trudno jest jej wyjść. Z kim byśmy nie grali, to przeciwnik potrzebuje niewielu szans na to, żeby strzelić nam gola. Dodatkowo rywale łatwo dochodzą do tych sytuacji. Nam takiego farta, jak chociażby w meczu ze Śląskiem, gdzie najpierw Sergei wybronił rzut karny, a potem Ivica w doliczonym czasie gry strzelił bramkę, czym zapewnił nam zwycięstwo.
Myślę, że każdy na pewno przez ten okres przerwy zrobi sobie rachunek sumienia, na pierwszy trening przyjdzie z czystą głową. Jest sporo czasu na to, żeby przygotować się dobrze do rundy wiosennej. Wydaje mi się, że to może być decydującym czynnikiem do tego, żeby drużyna grała lepiej. Jak będziemy dobrze przygotowani, jesteśmy w stanie mieć dużo więcej dobrych momentów niż jesienią. Uważam, że wiosna w naszym wykonaniu będzie zdecydowanie lepsza.

A co pojawia się w Twoim rachunku sumienia wśród czynników, które zadecydowały, że ta runda była tak słaba?
W mojej ocenie zbyt łatwo pozwalaliśmy drużynom, z którymi graliśmy, dochodzić so sytuacji pod naszą bramką. Jako cały zespół musimy popracować nad jak najszybszym organizowaniem się po stracie piłki w defensywie. Po drugie musimy dobrze się przygotować do nowej rundy z położeniem nacisku na siłę i szybkość, żeby te bezpośrednie pojedynki, które toczymy na boisku z naszymi rywalami, zdecydowanie częściej wygrywać. Były takie momenty, w których indywidualnie przegrywaliśmy większość pojedynków z naszymi przeciwnikami, co myślę, że napędzało inne zespoły w grze z nami. Patrząc po sobie mogę powiedzieć, że gdy ta strona fizyczna nie jest zaburzona, łatwiej jest mi się poruszać po boisku i więcej dać drużynie.

Patrząc na cały okres Twojego pobytu w Wiśle można dojść do wniosku, że potrafisz odpłacić się za zaufanie, którym obdarzali cię trenerzy. Zaufał ci trener Moskal i miałeś wtedy okres dobrej gry uwieńczony trafieniem w meczu z Twente, zaufał ci trener Kulawik, a ty zaliczyłeś cztery gole i trzy asysty.
Dla mnie osobiście ważne jest, żeby trener obdarzył mnie zaufaniem i żebym w jakiś sposób to czuł. W takiej sytuacji na boisku wiele rzeczy przychodzi łatwiej. Gdy tego zaufania brak, na boisku chce się zrobić sto rzeczy na raz, żeby tylko pokazać się trenerowi, a tak się przecież nie da. Trzeba koncentrować się nad tym, co masz robić, a nie starać się udowodnić trenerowi, że grasz na tyle dobrze, żeby ciebie nie ściągał z boiska. Gdy trener ci ufa, na pewno to pomaga i dodaje pewności siebie.

Na koniec chciałem zapytać cię o żucie gumy. Stało się ono jednym z Twoich znaków rozpoznawczych.
Ale ja wcale nie żuję gumy zawsze. Wystarczy spojrzeć na kilka ostatnich naszych meczów, żeby zobaczyć, że ich trakcie gumy nie żułem. Czasem po prostu jest tak, że ktoś tą gumą poczęstuje, więc wtedy tą gumę żuję. Nie jest to jednak moja wizytówka (śmiech). Ktoś pewnie zauważył to kilka razy i tak się to za mną ciągnie. Ja bym natomiast do tego jakiejś ideologii nie dopisywał i nie koncentrował się na tym.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony