Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Garguła: Tęsknię za zieloną murawą
Data publikacji: 16-06-2009 11:35Łukasz Garguła, który już od 1 lipca oficjalnie będzie zawodnikiem Wisły Kraków. Cały czas rehabilituje się, żeby jak najszybciej wrócić do formy, bo jak sam przyznaje, tęskni za zieloną murawą. W przerwach między ćwiczeniami znalazł czas, żeby porozmawiać z nami i opowiedzieć o swoich pierwszych wrażeniach z Krakowa.
Jakie nadzieje wiąże pan z przyjściem do Wisły?
Na pewno poprzeczkę będę miał postawioną wysoko. Natomiast teraz startuję z takiej pozycji, że jestem po zabiegu i skupiam się na tym, żeby jak najlepiej przejść tą rehabilitację, odbudować się jak najszybciej. Jeżeli będę w pełni zdrowy i już będę trenował z drużyną, to wtedy będę myślał. Wiadomo, że myśli się o tych najwyższych celach - o mistrzostwie, o Lidze Mistrzów, o awansie do niej. Jeżeli chodzi o moją osobę, to przede wszystkim skupiam się na tym, żeby jak najszybciej wrócić na boisko.
Większość kolegów z Wisły pan poznał?
Już będąc w zeszłym sezonie na Wiśle byłem ze dwa razy w szatni. Widziałem się z chłopakami, większość z nich znam.
Najbardziej pewnie zna się pan z Rafałem Boguskim, z którym grał Pan w GKS-ie Bełchatów?
Tak, ale i z Pawłem, i Piotrkiem Brożkiem, z Arkadiuszem Głowackim, z Radosławem Sobolewskim, z byłym Wiślakiem - Marcinem Baszczyńskim. Nasze środowisko jest takie, że jak nie mamy możliwości spotkania się w klubie, to są różne imprezy, mecze charytatywne, na których mamy okazję się spotkać i poznać.
Jak przebiega aklimatyzacja w drużynie?
Na pewno każda zmiana wiąże się z tym, że potrzeba tej aklimatyzacji. Czasem wszystko od razu jest ok, czasem trzeba trochę czasu, żeby wejść w drużynę. Ja już w poprzednim sezonie pojawiałem się od czasu do czasu, żeby porozmawiać z chłopakami, teraz rehabilituję się tu codziennie. Od 22 czerwca Wisła zaczyna przygotowania i myślę, że też wtedy będę z drużyną, więc ta aklimatyzacja przebiega cały czas. Myślę, że wyjazd na obóz z zespołem będzie dla mnie kluczowym momentem, jeśli chodzi o zaaklimatyzowanie się i lepsze poznanie drużyny i zgranie się.
Miał już pan okazję pracować z trenerem Skorżą?
Nie miałem styczności i możliwości pracy z trenerem Skorżą. Wszystko przed nami. Mieliśmy już oczywiście okazję porozmawiać, ale tak, żeby trener Skorża prowadził mnie, jeszcze nie było.
Jak ocenia pan Kraków?
To piękne miasto. Jest gdzie wyjść, jest gdzie dobrze zjeść, jest co pozwiedzać. Spotykam też ludzi, którzy widać, że są bardzo związani z Wisłą. Witają mnie, trzymają kciuki, życzą powodzenia. Te trzy miesiące, które już jestem w Krakowie, to bardzo fajny okres.
Jakiś numerem na koszulkę został już wybrany? Dziesiątka jest wolna.
Obiło mi się o uszy (śmiech). Ja o tym jednak nie decyduję, zobaczymy jak będą przydzielane numery, jaki mnie przypadnie.
O ile napastnicy w Wiśle muszą mierzyć się z legendą Macieja Żurawskiego i Tomka Frankowskiego, to pomocnicy porównywani są do Mirka Szymkowiaka. Jest pan gotowy na to?
Na pewno poprzeczka tutaj będzie zawieszona wysoko – zdaję sobie z tego sprawę. Znam siebie – jestem ambitnym człowiekiem i zawodnikiem, więc zrobię wszystko, żeby dobrze przygotować się i jak najlepiej grać dla Wisły. Presja jest na pewno większa niż w Bełchatowie i to będzie dla mnie nowe doświadczenie. Jestem jednak gotów podjąć tą rękawicę i walczyć.
W Bełchatowie presja była mniejsza niż w Krakowie. Jak więc ma pan zamiar sobie z nią poradzić w Wiśle?
Nie miałem może takiej klubowej presji, za to rozegrałem przecież wiele meczów w reprezentacji, gdzie myślę, że ta presja jest bardzo wysoka. Myślę, że radziłem sobie z tym, więc nie ma co pękać. Teraz chcę jak najszybciej wrócić do zdrowia, bo tęsknię już za graniem i trenowaniem na zielonej murawie z pełnym obciążeniem.
Żal opuszczać GKS Bełchatów?
GKS na pewno żal opuszczać – ten okres będę pamiętał do końca życia. Taki jest jednak los piłkarza, że czasem trzeba zmienić otoczenie, żeby móc się rozwijać, podnosić swoje umiejętności. To nadeszło właśnie teraz i ja się z tego cieszę?
Najlepszy moment w Bełchatowie to wicemistrzostwo, występy w europejskich pucharach?
Przez kontuzję nie mogłem zagrać w eliminacjach Pucharu UEFA, więc to dla mnie krótkie doświadczenie. Zagrałem tylko drugi mecz u siebie w Bełchatowie. Na pewno fajne doświadczenie, ale uważam, że przez cały pobyt w Bełchatowie, przez siedem lat nie było momentu, którego bym żałował. To było wspaniałe siedem lat. Dojrzałem tam jako piłkarz, wiele się nauczyłem, dostałem powołanie do reprezentacji. To był bardzo fajny okres.
Jest pan prawie jak Marcin Baszczyński, który w Wiśle spędził dziewięć lat.
Tak, trzy lata grałem jednak w drugiej lidze, cztery w pierwszej. Czas najwyższy było zmienić otoczenie, żeby tutaj rozwijać się jako zawodnik.
Przechodzi pan do Wisły, która musi się jednak przenieść z Krakowa z powodu remontu stadionu.
Miałem przyjemność być na ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław, kiedy to była naprawdę fantastyczna atmosfera na stadionie. My jako zawodnicy, kiedy słyszymy doping, to czujemy taki bodziec - kibice potrafią zmobilizować drużynę. Dzięki kibicom można wygrać wiele meczów, dlatego na pewno szkoda, że Wisła opuszcza Kraków. Z drugiej strony cieszę się, że powstają nowe stadiony, które będą piękne za rok, dwa. Dlatego można zacisnąć zęby i wyprowadzić się na czas remontu, wiedząc w perspektywie czasu, że będzie tu piękny stadion.
Duża publiczność, ale także dużo większe wymagania kibiców – to na pewno różnica pomiędzy Krakowem i Bełchatowem.
Mając w pamięci doping kibiców Wisły z ostatnich spotkań, to na pewno takie zachowanie dodaje skrzydeł. Wiadomo, że jak drużyna wygrywa, to wszystkim jest lepiej, ale czasami przychodzą też porażki. Wiem jednak od piłkarzy Wisły, że kibice Białej Gwiazdy są zawsze z drużyną. Najlepiej było to widoczne w sezonie, kiedy Wisła zajęła 8. miejsce, kibice spisali się wtedy rewelacyjnie do ostatniego meczu w sezonie.
Rozmawiali: Anna Maśko, Maks Michalczak, Marcin Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















