Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Garguła: Nigdy tego nie zweryfikujemy
Data publikacji: 29-03-2013 15:10Przed rozpoczęciem rundy wiosennej wszystko wskazywało na to, że Łukasz Garguła będzie pewniakiem w wyjściowej jedenastce Wisły. Wystarczyło jednak jedno starcie w ostatnim sparingu przed startem ligi i „Guła” z powodu kontuzji wypadł z gry na kilka tygodni. Teraz Łukasz wraca do gry, choć sam podkreśla, że nie jest pewien, czy do pierwszego składu.
W meczu z Lechią najprawdopodobniej wrócisz do gry w lidze. Przebierasz już nogami w oczekiwaniu na mecz w Gdańsku?
Jak najbardziej! Nie spodziewałem się po tej kontuzji, jakiej nabawiłem się w ostatnim meczu przed sezonem w Sosnowcu, że ta przerwa będzie taka długa. Mam nadzieję, że już nic złego się nie wydarzy i będę do dyspozycji trenera w poniedziałek. Ja od momentu, gdy tylko mogłem, rozpocząłem treningi z pełnym obciążeniem. Chciałem jak najszybciej wrócić do tej dyspozycji fizycznej wypracowanej na koniec okresu przygotowawczego. Nie ma co ukrywać, że taka długa przerwa powoduje, że trochę z dyspozycji fizycznej ucieka. Kontakt z piłką też miałem rzadszy, więc cały czas nadrabiam te braki. Mam nadzieję, że jeśli tylko otrzymam szansę zagrać, to będzie to pozytywnie wyglądało.
W poprzednich meczach na „twojej” pozycji grał Ivica Iliev, który teraz pauzuje za żółte kartki. Wydajesz się być więc naturalnym kandydatem do zastąpienia go.
Naturalną koleją moim zdaniem jest to, że na tą pozycję wskoczy Michał Chrapek. Przecież on też grał na tej pozycji w kilku spotkaniach, strzelił gola dającego Wiśle trzy punkty w spotkaniu z Polonią Warszawa. Wydaje mi się więc, że wobec pauzy Ivicy kolejność jest taka, że do składu najpierw wskakuje właśnie Michał Chrapek. O tym decyduje jednak trener, więc zobaczymy, jakie będą jego decyzje.
Czujesz jakąś niepewność co do swojej dyspozycji po tej dłuższej przerwie?
Trening to moim zdaniem to zupełnie co innego niż mecz. Z niektórych zajęć schodzę bardziej, z innych mniej zadowolony, ale ogólnie jestem optymistą. Do tego jednak, żeby powiedzieć, w jakiej jestem formie, trzeba zaczekać do meczu, bo dopiero w starciu ligowym będzie można w pełni zweryfikować moją formę.
Chociaż nie grałeś, to ostatnio dobrze się o Tobie pisało. Po meczu w Bełchatowie na przykład można było przeczytać w „Gazecie Wyborczej”, że właśnie Twoja nieobecność była jedną z przyczyn braku zwycięstwa Białej Gwiazdy z GKS-em.
Nigdy nie będziemy mieli możliwości zweryfikować, co by się wydarzyło, gdybym zagrał w Bełchatowie. Nie ma więc co teoretyzować po meczu, co by było, gdyby... Na pewno jednak w ostatnich sparingach trener wystawiał mnie w pierwszym składzie, więc można było dojść do wniosku, że zapewne zagrałbym w wyjściowym składzie przeciwko GKS-owi, gdyby nie ta kontuzja. Może stąd też takie opinie. Ja jednak z dystansem patrzę na takie teksty, bo, jeszcze raz podkreślę, nie ma możliwości sprawdzenia, jak w rzeczywistości wyglądałby ten mecz, gdybym w nim wystąpił. Kolejne spotkania pokazały tymczasem, że można wygrywać i strzelać bramki bez Łukasza Garguły. Do tej pory przecież drużyna nie przegrała meczu w 2013 roku.
W Gdańsku Wisła osiąga korzystne wyniki. Chyba dobrze gra się Wam nad morzem?
Można też wspomnieć o tym, że nasza dyspozycja z meczu na mecz idzie w górę. Mam nadzieję, że ta tendencja będzie się utrzymywała i podtrzymamy zwycięską passę. Moim zdaniem jesteśmy mocniejsi dzięki temu, że wygraliśmy już trzy mecze z rzędu. Uważam, że to wpłynie pozytywnie na nas. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Lechia też wiosną jest w dobrej dyspozycji, ma w swoich szeregach zawodników kreujących grę, a cała drużyna nie boi się grać ofensywnie. U nas w lidze to nie jest częsty widok.
Na razie patrzysz na grę Wisły z boku. Czy rzeczywiście dostrzegasz, że drużyna dzięki tym zwycięstwom się rozkręca?
Jak najbardziej tak! Nie możemy jednak wpadać w hurraoptymizm, że wygraliśmy kilka meczów i w związku z tym rywale teraz będą tylko czekać na to, aż my będziemy im strzelać kolejne bramki. Przeciwnicy zawsze na Wisłę sie spinali i tak tym bardziej będzie teraz, bo nasi rywale widzą, że nasza dyspozycja z meczu na mecz jest coraz lepsza. My więc musimy jeszcze więcej dawać z siebie na boisku i być w każdym momencie skoncentrowanym. W zeszłym roku nam ewidentnie nie szło, więc chcemy teraz zmazać tą plamę. Życzymy sobie, żeby to nastąpiło w tej rundzie, żeby ten rok był zdecydowanie lepszy.
Ten poniedziałkowy pojedynek będzie starciem dwóch zespołów, które miały sobie nie poradzić wiosną bez swoich liderów: Maora Meliksona i Razaka Traore. Jedna i druga drużyna chyba pokazują, że jest zupełnie inaczej?
Zgadza się. Tak to zwykle w sporcie bywa, że drużyna, kiedy wierzy w siebie, jest dobrze przygotowana do rozgrywek, to jest w stanie wygrywać mecze.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















