Strona główna » Aktualności » Frankowski: Życzę powodzenia Tomkowi Kulawikowi

Frankowski: Życzę powodzenia Tomkowi Kulawikowi

Data publikacji: 20-10-2012 21:22



Popularny „Łowca bramek” nie zdołał ani postraszyć golkipera Wisły, ani wpakować piłki do bramki Białej Gwiazdy w meczu 8. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Występ Tomasza Frankowskiego na stadionie w Krakowie był prawdopodobnie ostatnią wizytą napastnika Jagiellonii w roli piłkarza na obiekcie przy Reymonta 22.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Napastnik Jagiellonii Białystok wyznał, że drużyna Tomasza Hajty do Krakowa przyjechała z nadzieją na wywalczenie jednego punktu. „Nie ma co ukrywać, że naszym zadaniem było przede wszystkim zagrać na zero z tyłu. Wiedzieliśmy, że być może Wisła jest zraniona, ale ma potencjał w osobach Meliksona, Genkowa, czy też Iliewa i z tego tytułu nie chcieliśmy gonić wyniku od którejś minuty, tylko skoncentrować się na rezultacie 0:0, a jeśli jakiś kontratak wyszedłby mojej drużynie, to wówczas udałoby się nam strzelić bramę i bronić wyniku 1:0. Niestety, tak się nie stało” – zaczął Tomasz Frankowski.

Gracz Żółto-Czerwonych zapytany o nastroje w szatni Jagiellonii przed potyczką z Białą Gwiazdą odpowiedział: „Meczowi temu towarzyszyły różne obawy, ale dotyczyły one głównie naszej gry. O ile w pierwszej połowie utrzymywaliśmy się jeszcze na połowie Wisły i próbowaliśmy się odgryzać kontratakami, mimo że nie kończyły się one ani strzałem, ani sytuacjami bramkowymi, ale piłek nie traciliśmy, o tyle im dalej, to tym gorzej to wyglądało. Może dlatego, że Zahorski jest po kontuzji i trenuje od dwóch, trzech tygodni, Smolarek przyszedł do nas niedawno, ja też mam trzydzieści osiem lat, więc ta ofensywna siła ma mniej mocy i nie wyglądało to lepiej w drugiej części meczu, stąd te zmiany w składzie” – tłumaczył. Snajper zespołu z Białegostoku wyznał, że prawdopodobnie po raz ostatni jako piłkarz pokazał się kibicom ze stolicy Małopolski. „Nie ma co ukrywać, że to był mój ostatni występ przy Reymonta, chyba, że jeszcze trafimy na Wisłę Kraków w Pucharze Polski, to wtedy pojawię się tutaj raz jeszcze” – zdradził.

Jak popularny „Franek” ocenia postawę zespołu spod Wawelu? „Wydaje mi się, że znam Wisłę z lepszej strony. Życzę powodzenia Tomkowi Kulawikowi, chociaż dużo pracy przed nim. Drużyna z Krakowa była dzisiaj zespołem delikatnie lepszym, no ale tego się wymaga od Wisły, bo jest to trzynastokrotny mistrz Polski i grając u siebie musi dominować wszystkie zespoły z naszej ekstraklasy, tym bardziej Jagiellonię. Oczywiście my z remisu jesteśmy zadowoleni, oni pewnie mniej” – zakończył.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony