Strona główna » Aktualności » Fatalny początek wiosny

Fatalny początek wiosny

Data publikacji: 05-03-2010 22:03



Już dawno Wisła Kraków nie miała tak złego początku roku. W drugim meczu ligowym poniosła drugą porażkę. Tym razem Białą Gwiazdą pokonała gdyńska Arka.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Zarówno Wisła, jak i Arka, w tym meczu miały udowodnić, że ich przegrane w pierwszej wiosennej kolejce tego roku były wypadkiem przy pracy. Do składu Białej Gwiazdy wrócił Paweł Brożek, którego uraz wykluczył ze spotkania w Bełchatowie. Wydawało się, że powrót napastnika odmieni grę krakowian i sprawi, że ci poprawią swoją skuteczność.

Zobacz zdjęcia z tego meczu.

Pierwsze minuty pierwszego meczu Wiślaków na stadionie Hutnika pozwalały sądzić, że krakowianie spokojnie wygrają z 13. w tabeli Arką. Już w 3. minucie gospodarze mogli prowadzić. Andraż Kirm wypuścił Pawła Brożka, ten wpadł w pole karne, ale nie zdecydował się na strzał. „Brozio” wycofał do Boguskiego, który w świetnej sytuacji nie trafił w piłkę. W 17. minucie Pablo Alvarez zdecydował się na strzał zza pola karnego, a bramkarz gdynian, Andrzej Bledzewski z trudem wybił piłkę na rzut rożny. Tuż przed przerwą Paweł Brożek bliski był wpakowania piłki do siatki przeciwnika po tym, jak głową zgrał mu ją Patryk Małecki, ale zabrakło mu do tego kilku centymetrów.

To Wisła w pierwszej połowie była stroną dominującą, przeważała i stwarzała sporo okazji do tego, by zagrozić bramce przeciwnika. Ale z gola cieszyli się piłkarze Arki. W 35. minucie Marcelo popełnił fatalny w skutkach błąd. Brazylijski stoper stracił piłkę na własnej połowie. Odebrał mu ją Joel Tshibamba, który wpadł w pole karne Wisły. Jego pierwszy strzał obronił Mariusz Pawełek, ale przy dobitce golkiper Białej Gwiazdy był już bezradny. Wcześniej, w 15. minucie, Pawełek sam nie ustrzegł się błędu. Bramkarz wyszedł do boku do piłki. Zamiast wybić ją od razu, zaczął kiwać się z Miroslavem Bożokiem, który w końcu ją przejął, ale jego strzał z ostrego kąta okazał się niecelny.

Tuż po rozpoczęciu drugiej części Wiślacy mogli wyrównać, ale Patryk Małecki z siedmiu metrów trafił w Norberta Witkowskiego, który zmienił w przerwie Bledzewskiego. Goście grali spokojnie, uważnie i nie pozwalali sobie na błąd, który mógłby ich kosztować utratę gola. Co więcej, mogli nawet pokusić się o podwyższenie wyniku. W 53. minucie Bartosz Ława ograł Marcelo, dośrodkował w pole karne na wbiegającego Przemysława Trytko, który strzelił nad bramką. Wiślacy próbowali odrobić straty, ale ani Rafał Boguski, ani Paweł Brożek, ani też Patryk Małecki nie potrafili wstrzelić się w bramkę Arki.

Krakowianie ponieśli drugą porażkę z rzędu i w niedzielę, jeśli Legia Warszawa pokona Odrę Wodzisław, mogą stracić fotel lidera Ekstraklasy.

Wisła Kraków – Arka Gdynia 0:1 (0:1)

0:1 Tshibamba 35’

Wisła Kraków:
Pawełek – Alvarez, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Małecki, Sobolewski, Diaz (63’ Jirsak), Kirm (63’ Hristov) – Paweł Brożek, Boguski (75’ Łobodziński)

Arka Gdynia: Bledzewski (46’ Witkowski) – Kowalski, Szmatiuk, Siebert, Bednarek – Wilczyński (90’ Ljubenow), Budziński, Ława, Bożok – Trytko, Tshibamba

Żółte kartki: Małecki (Wisła) – Witkowski (Arka)
Sędziował: Robert Małek (Zabrze)

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony