Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Emocje do ostatnich sekund - Wiślak z grodu Gryfa
Data publikacji: 02-01-2012 17:25Epicentrum emocji wieczorem 14 grudnia było z pewnością w Krakowie, przy Reymonta 22. Nie zmienia to jednak faktu, że w różnych częściach Polski także cieszono się z awansu Białej Gwiazdy. Dziś przenosimy się w jedno z najodleglejszych od Krakowa miejsc w naszym kraju - do Szczecina.
Idę o zakład z każdym kto chce, że nikt nie przeżywał wydarzeń z pamiętnego 14 grudnia w takich okolicznościach jak ja i szczerze mówiąc nikomu tego nie życzę :-)
Innymi słowy – zazdroszczę każdemu kto był wtedy na Reymonta 22 albo chociaż w pobliżu stadionu, oddychał atmosferą meczu lub oglądał ten mecz i fetował awans gdzieś w Krakowie, razem z innymi kibicami Wisły. Ja przeżywałem te emocje na drugim końcu Polski…w Szczecinie i to z…teściową! Doświadczyłem ich jeszcze przed meczem – z jednej strony „podminowanie” stawką pojedynku, z drugiej strony – niepewność, czy w ogóle uda mi się go obejrzeć, bo jak teściowa zechce oglądać coś innego to co? Gościowi się sprzeciwię?! No i lekko nie było…
Przed 21.00 zawołał mnie syn (siedmioletni), żebym mu poczytał przed snem. Odpowiadam mu, że nie dziś, bo Wisła gra! Na co on: to co, to znaczy, że Wisła jest ważniejsza ode mnie? No to tłumaczę mu: to nie tak synku, oczywiście, że jesteś ważniejszy od Wisły, ale poczytać mogę Ci każdego dnia albo nawet jutro dwa razy więcej, ale ten mecz jest tylko dziś!! Uff, udało się… Lecę do telewizora – na ekranie na szczęście dalej TV4… Za chwilę gol, jest super, prowadzimy. Zerkam do laptopa co się dzieje w Londynie, jest 0:0, cudownie! Boże, Duńczycy postawcie autobus w polu karnym, a najlepiej na linii bramkowej i utrzymajcie ten wynik!!! Nie utrzymali, za niedługo tracą dwie bramki, o czym nieopatrznie mówię teściowej. Gdy w Krakowie robi się 1:1, po zakończeniu pierwszej połowy teściowa mówi do mnie: „przełącz na „jedynkę”, widzisz, i tak nie awansują…”
I tak oto mecz Wisły zastępuje…”Rezydencja”! Czujecie to? Mam teraz oglądać jakiś serial, który powstał w sumie nie wiadomo po co i co najgorsze – za nasze pieniądze, zamiast meczu Wisełki! Masakra, rozbój w biały dzień. No, ale cóż robić - włączam tę „jedynkę”, nie będę się Gościowi sprzeciwiał, teściowej w dodatku.
Zagłębiam się w zatem w transmisji w necie, teraz już śledzę tam dwa mecze jednocześnie. Ratuje mnie Genkow, odruchowo krzyczę Gol i mówię do teściowej: „ja tylko na chwilę, zobaczę jak padła bramka” i przełączam… Uff, załapałem się na ostatnią powtórkę gola. Teściowa widząc moje zaaferowanie idzie na kompromis – obejrzy tylko jeden z dwóch odcinków serialu, a potem znów Wisła. No to czekam i siedzę z nosem w laptopie. W międzyczasie w Londynie robi się 2:1, Boże , jeszcze tylko jedna bramka dzieli Wisłę od „raju”, tylko czasu coraz mniej… Serial się kończy, ponownie jestem na Reymonta, a tam nadal 2:1 i w Londynie też, ale ciągle wierzę, że jakiś rykoszet, rzut karny, samobój , że Odense wyrówna, bo jeszcze atakuje. Kończy się mecz w Krakowie, brawo Wisła, jako pierwsza pokonałaś Twente. W Londynie na szczęście dalej grają. Nagle słyszę głos komentatora, jest 2:2, widzę jak Reymonta oszalało, ale jeszcze nie wierzę, bo w necie ciągle jest 2:1 dla Fulham! Co jest grane??? Za chwilę „dwójka” pojawia się przy Odense, więc to prawda… AWANSOWALIŚMY! Czuję się tak, jakbym to ja strzelił tego gola na Craven Cottage!
Ograniczam się do zduszonego; jeeeest, jest awans ( dziecko śpi ), ale nie mogę usiedzieć w miejscu. Na gębie mam uśmiech od ucha do ucha; czuję jak ze wzruszenia łzy napływają mi do oczu. Uciekam więc do kuchni, nie chcę żeby ktoś widział, że płaczę. W domu nikt nie rozumie mojego uczucia do Wisły i tego jak Jej wyniki wpływają na mój nastrój. Stoję sobie zatem w kuchni i płaczę… po raz pierwszy od siedmiu lat… po raz pierwszy od narodzin syna i podobnie jak wtedy – ze szczęścia!
Każdy z kibiców Wisły może podzielić się swoimi wspomnieniami z magicznego wieczoru 14 grudnia. Gdzie oglądaliście mecz, od kogo dowiedzieliście się o golu dla Odense, jak cieszyliście się po awansie Białej Gwiazdy do fazy pucharowej Ligi Europejskiej? Najciekawsze z Waszych opowieści opublikujemy na oficjalnej stronie Wisły, a najlepsze z nich nagrodzimy! Wasze wspomnienia przysyłajcie na adres redakcja@wisla.krakow.pl w tytule maila koniecznie wpisując "Emocje do ostatnich sekund" i pisząc, jak mamy podpisać Wasze wspomnienie, jeśli zostanie ono opublikowane.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















