Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Emocje do ostatnich sekund – wiślacki katolik
Data publikacji: 16-01-2012 15:30Zwycięstwo Białej Gwiazdy nad Twente oraz nieprawdopodobne koleje losu w Londynie sprawiły, że młody kibic mistrzów Polski zaczął ponownie... uczęszczać do kościoła. Zapraszamy do zapoznania się z historią wiślackiego katolika – Dariusza.
Przed meczem założyłem sobie, że jeżeli awansujemy, zacznę z powrotem chodzić do kościoła. O mecz Wisły byłem spokojny, ale wiedziałem, że musi się zdarzyć coś nieprawdopodobnego, aby Fulham u siebie nie odniosło zwycięstwa nad słabiutkim Odense.
Na meczu dopingowaliśmy zespół wraz z kolegami z sektora C3. Równocześnie otrzymywałem relacje z Londynu od taty, który śledził oba mecze w domu. Zgodnie z przewidywaniami prowadziliśmy z Twente zaraz po rozpoczęciu spotkania. Niestety, potem dostałem dwa sms-y od taty, których treść brzmiała: "1:0 dla Fulham" oraz "Fulham gniecie, 2:0". Na dodatek straciliśmy bramkę na 1:1, ale wiedziałem, że tego spotkania po prostu nie przegramy.
W przerwie wysłałem do taty sms-a o treści: "Dzięki za info, ale liczyłem na lepsze wieści". W drugiej połowie mój ojciec nie był już tak wiarygodnym źródłem, gdyż usypiał moją młodszą siostrę, więc nie mógł śledzić przebiegu meczu w Londynie. Kolega otrzymał sms-a, że jest 2:1, to sprawiło, że doping się nieco podniósł. Od 70. minuty co chwilę ściągałem czapkę, jak nigdy przerywałem doping, by pomodlić się do Boga o korzystny wynik w Londynie. W 80. minucie gniazdowy poinformował nas, że jest 2:2. Sektor oszalał, doping podniósł się niesamowicie do czasu, aż zorientowaliśmy się o fałszywej informacji z Londynu. Wtedy wróciły błagania do Stwórcy o korzystny wynik na Craven Cottage.
Zakończył się mecz i smutek mieszał się z nadzieją, aż nagle koledzy obok zaczęli skakać i rzucać się sobie w objęcia. Zrozumiałem, że zdarzył się cud i gramy dalej! To był niesamowity wieczór. Cieszę się, że jestem młody, nie ożeniłem się, nie urodziły mi się dzieci, bo mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to był najlepszy dzień w moim życiu. Za każdym razem, gdy oglądam powtórki tego, co działo się u nas po końcowym gwizdku lub powtórkę bramki Odense na 2:2, łezka kręci mi się w oku i ciarki przechodzą po ciele.
A co do obietnicy, to byłem w niedziele po meczu w kościele i zamierzam do niego uczęszczać co tydzień, bo co jak co, ale słowny jestem!
Pozdrowienia od młodego Wiślaka, a od 14 grudnia również praktykującego katolika ;)
Każdy z kibiców Wisły może podzielić się swoimi wspomnieniami z magicznego wieczoru 14 grudnia. Gdzie oglądaliście mecz, od kogo dowiedzieliście się o golu dla Odense, jak cieszyliście się po awansie Białej Gwiazdy do fazy pucharowej Ligi Europejskiej? Najciekawsze z Waszych opowieści opublikujemy na oficjalnej stronie Wisły, a najlepsze z nich nagrodzimy! Wasze wspomnienia przysyłajcie na adres redakcja@wisla.krakow.pl w tytule maila koniecznie wpisując "Emocje do ostatnich sekund" i pisząc, jak mamy podpisać Wasze wspomnienie, jeśli zostanie ono opublikowane.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















