Strona główna » Aktualności » Emocje do ostatnich sekund – Przemysław Pełka

Emocje do ostatnich sekund – Przemysław Pełka

Data publikacji: 04-01-2012 16:27



„Strzał i gooooooollll!!! Niesamowity obrót spraw, Djiby Fall!!! Dwa do dwóch, Fulham remisuje z Odense i o jest awans Wisły Kraków, to jest awans Mistrza Polski!!! Proszę państwa, coś niesamowitego!!!” – tak emocjonował się po zdobyciu wyrównującej bramki przez Odense w trakcie meczu w Londynie komentator Polsatu, Przemysław Pełka. Dziś zapraszamy do lektury jego wspomnień z wieczoru, 14 grudnia.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

„Absolutnie nie przypuszczałem, że ta bramka może jeszcze paść. Odense przecież nie istniało w tym meczu. W pierwszej połowie nie stworzyli sobie żadnej okazji. W drugiej może wyglądało to lepiej, ale to dlatego, że Fulham się cofnęło i myślało, że wszystko jest już załatwione. Odense co prawda strzeliło gola na 1:2, ale nadal nie wyglądało to tak, żeby Duńczycy szturmowali bramkę przeciwnika. Raczej to Anglicy mieli sytuacje. Chciałem przypomnieć, że na chwilę przez zdobyciem bramki dla Odense Fulham wyszło z kontrą i powinno strzelić trzeciego gola. Na logikę tak to powinno wyglądać. Piłka nożna jednak, jak widać w wielu przypadkach, nie jest logiczna, a to był jeden z takich przypadków. Chociaż trochę czasu pracuję w zawodzie i widziałem już różne dziwne rzeczy, to jednak nie przyszło mi do głowy, że Odense może zdobyć bramkę” – opowiada komentator Polsatu.

W internecie filmik z komentarzem ostatniej akcji meczu Fulham - Odense nosi tytuł „Komentator odleciał”. Czy po zdobyciu bramki przez Duńczyków Pełka rzeczywiście zaliczył komentatorski odlot? „W jakimś sensie tak, bo takie sytuacje rzadko zdarzają się komentatorom. Z drugiej strony odlot to chyba złe określenie, bo odlatują komentatorzy południowoamerykańscy albo ten Rumun, który pobił rekord, krzycząc przez 28 sekund gol” – odpowiada Przemysław Pełka i dodaje: „Musi być kilka okoliczności, żeby taka spontaniczna radość się pojawiła. Przede wszystkim mecz musi mieć jakiś ciężar gatunkowy. Po drugie ważny jest czynnik upływającego czasu. Jeśli coś się dzieje w ostatnich sekundach, a tu była to ostatnia akcja meczu, to wzmacnia to emocje. Po trzecie wreszcie mamy element wiary lub jej braku. Coś, co wydawało się niemożliwe, staje się faktem. Chociaż skomentowałem już wiele meczów i wiem, że do ostatniej chwili coś się może wydarzyć, to taki zbieg okoliczności jest silniejszy od opanowania. Chłodne myślenie nie miało w tym przypadku miejsca i chyba nie miało racji bytu, bo, obojętne po której stronie telewizora kto był, to na pewno dał upust swoim emocjom. Ludzie, którzy oglądali ten mecz, zapewne zareagowali podobnie.”

Postanowiliśmy dowiedzieć się jeszcze, czy komentator Polsatu nadal pamięta, co krzyczał, gdy Odense zdobyło wyrównującą bramkę. Okazuje się, że mimo ogromnych emocji Pełka zachował trzeźwość umysłu. „Zazwyczaj w komentarzu jest zdecydowana przewaga chłodnej głowy nad emocjami, w stosunku 80 do 20. Tu proporcje były dokładnie odwrócone. Nie jestem w stanie do końca powtórzyć, co powiedziałem, ale na pewno mówiłem coś o niesamowitym obrocie spraw, bo to były chyba pierwsze ze słów, a potem powiedziałem, że Wisła awansowała. Po chwili zastanowienia – to już było przemyślane – powiedziałem o duńskich przyjaciołach. Pomyślałem, że Duńczycy przecież grali o nic, ta bramka dla nich nic nie znaczyła. Wyszła chyba sportowa złość Odense, na które nikt już nie stawiał. Pokazali charakter, którego chyba nie pokazałaby polska drużyna. Wątpię, żeby polski zespół w 93. minucie strzelił bramkę, która komuś dałaby coś, a jemu nic. Wtedy właśnie pomyślałem, że to był taki przyjacielski gest” – kończy swoją opowieść Przemysław Pełka.

                                                                                                                                                

Każdy z kibiców Wisły może podzielić się swoimi wspomnieniami z magicznego wieczoru 14 grudnia. Gdzie oglądaliście mecz, od kogo dowiedzieliście się o golu dla Odense, jak cieszyliście się po awansie Białej Gwiazdy do fazy pucharowej Ligi Europejskiej? Najciekawsze z Waszych opowieści opublikujemy na oficjalnej stronie Wisły, a najlepsze z nich nagrodzimy! Wasze wspomnienia przysyłajcie na adres redakcja@wisla.krakow.pl w tytule maila koniecznie wpisując "Emocje do ostatnich sekund" i pisząc, jak mamy podpisać Wasze wspomnienie, jeśli zostanie ono opublikowane.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony