Strona główna » Aktualności » Emocje do ostatnich sekund - MIRA

Emocje do ostatnich sekund - MIRA

Data publikacji: 03-01-2012 17:23



Przed Wami kolejna opowieść z wrażeniami z wieczoru 14 grudnia - tym razem dość nietypowa. Na środę natomiast mamy w planach specjalne wspomnienia!

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

To był wieczór...

Niestety nie poszedłem na stadion 14 grudnia - dużo wcześniej obiecałem tacie, że wybiorę się z nim gdzieś indziej. Poszliśmy na kabaret, ale wszystko było tak dograne, żebyśmy mogli obejrzeć choć drugą połowę spotkania w Restauracji u Wiślaków na hali przy Reymonta 22 (tam na mecze wyjazdowe naszego klubu zabierał mnie tata, gdy byłem dzieckiem).

Na stadion "wysłałem" moją rodzinę, ktoś inny podczas kabaretu przysyłał mi wiadomości z relacją ze stadionu. Jak najszybciej pośpieszyliśmy na mecz, by oglądać zmagania piłkarzy Białej Gwiazdy. Ale, co by tu dużo nie mówić, nie miałem większych nadziei związanych z tym meczem. Staram się być realistą, nawet, gdy w grę wchodzi miłość do mojego klubu! Tak więc brak kompromitacji Wisełki to był mój główny cel na ten wieczór.

Relacji meczu i pub'owej atmosfery przybliżać tu nie muszę. Wynik był niezły, styl gry też. Mecz się skończył, udałem się do toalety. Stałem przy pisuarze, nagle słyszę wielki tumult - sufit się trzęsie, ludzie krzyczą... "O, może trzecią bramę strzelili?!" - powiedział mężczyzna stojący obok mnie. "Może, może...?" - odpowiedziałem bez przemyślenia, nie ciesząc się nawet zbytnio z kolejnej nic nie znaczącej tak naprawdę bramki. Po kilku milisekundach przyszła refleksja: "Zaraz zaraz, wyszedłem już po ostatnim gwizdku sędziego, nie mogli już strzelić kolejnej...". Nie skończywszy myśli, wybiegam, ręce przepłukując tylko pro forma. Lecę po schodach do Restauracji, wszyscy skaczą z radości. Wypatruję twarzy taty, który już z daleka skinął mi głową, a ten mały znak, przy eksplozji radości kibiców wokół, zrozumieć już można było bez większych problemów - Odense strzeliło!!!

Później już tak, jak na stadionie: wpadanie w objęcia obcych mi osób, śpiewanie wiślackich pieśni, niepohamowana radość. Tato, dziękuję za to, że jestem Wiślakiem...

                                                                                                                                                

Każdy z kibiców Wisły może podzielić się swoimi wspomnieniami z magicznego wieczoru 14 grudnia. Gdzie oglądaliście mecz, od kogo dowiedzieliście się o golu dla Odense, jak cieszyliście się po awansie Białej Gwiazdy do fazy pucharowej Ligi Europejskiej? Najciekawsze z Waszych opowieści opublikujemy na oficjalnej stronie Wisły, a najlepsze z nich nagrodzimy! Wasze wspomnienia przysyłajcie na adres redakcja@wisla.krakow.pl w tytule maila koniecznie wpisując "Emocje do ostatnich sekund" i pisząc, jak mamy podpisać Wasze wspomnienie, jeśli zostanie ono opublikowane.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony