Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Emocje do ostatnich sekund - Michał Wyrwa
Data publikacji: 28-12-2011 10:55Tym razem swoimi wspomnieniami dzieli się z Wami Michał. "Emocjonalnie związany z Wisłą jestem od pamiętnego sezonu 2002/2003, gdy jako 11-letni dzieciak oglądałem starcia z Parmą, Schalke i Lazio. Pochodzę ze Strzegomia pod Wrocławiem, więc zbyt częstych możliwości oglądania „Białej Gwiazdy” na żywo nie mam" - zaczyna on swoją opowieść.
A starcie z Twente oglądałem w wynajmowanym, wraz ze znajomymi studentami, mieszkaniu. Godzina 16:00 i pierwszy bój o to, kto dziś może skorzystać z telewizora: ja z kolegami, czy może koleżanka. Postawiliśmy na swoim, a dziewczyna zamiast TV skupiła się na nauce.
Pół godziny przed meczem dzwoni znajoma ze studiów: „Cześć, o której wpadniecie na urodziny?” Z kumplem łapiemy się za głowy. Zupełnie zapomnieliśmy o tej szczególnej okazji, a że dziewczyna i ładna i fajna, to nie wypadałoby olać jej zaprosin. Chwila dyskusji i podejmujemy decyzję: zostajemy, by obejrzeć Wisłę!
Po 45 minutach, gdy „Biała Gwiazda” remisowała, a z Londynu napływały hiobowe wieści, kolega zaatakował mnie: „ Nie lepiej byłoby pojechać na Pilczyce do Kaśki?” Początkowo przeszła mnie myśl, by ubrać buty, wsiąść w tramwaj i dołączyć do grona znajomych bawiących się na urodzinowej imprezie. Przecież tego wieczora Liga Europy nic ciekawego nam nie zaserwuje. Jednak zostaliśmy w mieszkaniu. Mija chwila i Genkow na 2:1.Kilka minut później komunikat znad Tamizy – Odense strzela bramkę kontaktową. Oglądamy mecz Wisły cały czas myślami będąc nie u Kaśki na urodzinach, a w Londynie, gdzie bliżej nieznani Duńczycy biją się o awans krakowian. Do końca meczów pozostało pięć minut, więc na laptopie włączyłem spotkanie Fulham-Odense i jedynie zerkając na relację z Krakowa, patrzyliśmy, co się dzieje na Craven Cottage. Aż wybił doliczony czas gry, idealne dośrodkowanie wykorzystał Djiby Fall i stadion w … Krakowie oszalał. My również. Wraz z dwoma kolegami zaczęliśmy krzyczeć. Co krzyczeć? Tego nie wiem do tej pory, to może były słowa typu „Jest!” Po tej fali radości do pokoju wbiega koleżanka. Zerwała się od książek. Tak zdenerwowanej jeszcze jej nie widziałem. Krzyczy do nas „Czy wy jesteście normalni? Wiecie, która jest godzina?” Dobrze wiedzieliśmy, że było po 23:00. Tego wieczora szybko nie mogliśmy zasnąć.
A co z imprezą urodzinową? Następnego dnia podczas wykładu musieliśmy tłumaczyć Kasi, dlaczego nie przyjechaliśmy. Zrozumiała naszą decyzję. Dzięki Kasiu, dzięki Wisło!
Każdy z kibiców Wisły może podzielić się swoimi wspomnieniami z magicznego wieczoru 14 grudnia. Gdzie oglądaliście mecz, od kogo dowiedzieliście się o golu dla Odense, jak cieszyliście się po awansie Białej Gwiazdy do fazy pucharowej Ligi Europejskiej? Najciekawsze z Waszych opowieści opublikujemy na oficjalnej stronie Wisły, a najlepsze z nich nagrodzimy! Wasze wspomnienia przysyłajcie na adres redakcja@wisla.krakow.pl w tytule maila koniecznie wpisując "Emocje do ostatnich sekund" i pisząc, jak mamy podpisać Wasze wspomnienie, jeśli zostanie ono opublikowane.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















