Strona główna » Aktualności » Emocje do ostatnich sekund - MariuszJ

Emocje do ostatnich sekund - MariuszJ

Data publikacji: 25-12-2011 13:17



Dzisiaj, po publikowanych do tej pory wspomnieniach znanych osób, czas na pierwsze ze wspomnień z 14 grudnia, które wysyłacie do nas drogą mailową. Na początek opowieść o tym jak walkę Wisły o awans do fazy pucharowej Ligi Europejskiej przeżywa się 750 metrów pod ziemią!

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Moja historia związana z awansem Wisełki jest dość ciekawa i nietuzinkowa.

Mieszkam w Gliwicach od kilkunastu lat wytrwale i z oddaniem kibicuje Wiśle K. Kiedy na kilka dni przed rozpoczęciem tak arcyważnego meczu jakim był Wisła-Twente media rozpisywały się ile to Wisła musi mieć szczęścia, jakby to miało zagrać Odense itp... . Szczerze nie byłem do końca przekonany czy warto aż tak dmuchać przysłowiowy balonik. W środku, w duchu miałem ogromną nadzieję , że tym razem naszej Wisełce dopisze szczęście i że zasługujemy na ten awans.

Niestety meczu nie mogłem obejrzeć ani na żywo ani w TV ,bo miałem zmianę w pracy od 17:30-1. Gdy nastał owy pamiętny dzień, zjeżdżałem pod ziemię na poziom 750m (pracuje na kopalni), myśląc cały czas o meczu Wisełki. Nie chciałem się podpalać, ale mimo woli byłem pobudzony i bardzo bardzo ciekawy jak sobie poradzi P. Kazimierz Moskal.

Gdy wyjechałem po godz. 1 na powierzchnię pierwsze co pobiegłem w ubraniach roboczych, cały brudny, niemal czarny do szatni z czystymi ciuchami wziąłem telefon w rękę i czytam sms, odczytuję i nie dowierzam. Albo mi się to zdaje, albo to fakt. Sms brzmiał:"Wisła awansowała!". Był to dla mnie mimo wszystko szok, ale i ogromna radość. Prędko się przebrałem i wchodząc pod prysznic krzyczałem do kolegów, że moja ukochana Wisła awansowała. Wszyscy byli zdumieni

Potem długo nie mogłem zasnąć napiłem się browarka i oglądałem skróty, aż mi ciary przechodziły, a łzy miałem w oczach. Pomyślałem se, warto mieć zawsze nadzieję, warto wierzyć, bo coś pięknego, coś co poprawi Ci humor nastrój zawsze może się stać i tak właśnie było i tym razem. Niesamowite emocję, wyczekiwanie, pewna niemoc, nieświadomość co się dzieje u "góry", a zarazem szczęście radość po wyjeździe. Tak właśnie wyglądały moje emocje związane z awansem.

Pozdrawiam serdecznie MariuszJ.

AVE WISŁA

                                                                                                                                                

Każdy z kibiców Wisły może podzielić się swoimi wspomnieniami z magicznego wieczoru 14 grudnia. Gdzie oglądaliście mecz, od kogo dowiedzieliście się o golu dla Odense, jak cieszyliście się po awansie Białej Gwiazdy do fazy pucharowej Ligi Europejskiej? Najciekawsze z Waszych opowieści opublikujemy na oficjalnej stronie Wisły, a najlepsze z nich nagrodzimy! Wasze wspomnienia przysyłajcie na adres redakcja@wisla.krakow.pl w tytule maila koniecznie wpisując "Emocje do ostatnich sekund" i pisząc, jak mamy podpisać Wasze wspomnienie, jeśli zostanie ono opublikowane.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony