Strona główna » Aktualności » Emocje do ostatnich sekund – Kazimierz Moskal

Emocje do ostatnich sekund – Kazimierz Moskal

Data publikacji: 23-12-2011 18:54



Zaczynając zbierać wspomnienia z wieczoru 14 grudnia nie przypuszczaliśmy nawet, że będą one tak ciekawe. Dziś o tym, kiedy uwierzył w awans Wisły i co by zrobił, gdyby ta myśl dotarła do niego wcześniej, opowiada trener Kazimierz Moskal. Już niedługo natomiast zaczniemy publikować także Wasze wspomnienia, które cały czas do nas przesyłacie.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

„Przez cały mecz było tak, jak chciałem przed spotkaniem: cały czas nie znałem wyniku meczu Fulham z Odense. Byłem skoncentrowany tylko na naszym spotkaniu. Tylko w 80. minucie, patrząc na reakcję kibiców, miałem wrażenie, że wynik jest dla nas korzystny” - zaczyna swoją opowieść szkoleniowiec Białej Gwiazdy. To jednak, że nie chciał on znać wyniku równolegle toczącego się spotkania, wcale nie jest najdziwniejsze w jego opowieści. Najciekawsze rzeczy dopiero się zaczynają. „Bezpośrednio po zakończeniu meczu widziałem reakcje niektórych zawodników, którzy pokazywali sobie na palcach, że jest 2:1 dla Fulham. Pierwsza reakcja była taka, że my zrobiliśmy swoje, ale cud w Londynie się nie zdarzył. Przyjąłem to spokojnie. Po chwili jednak zaczął się dziwny ruch na stadionie, dziwne zamieszanie.  Adrian Ochalik krzyknął do mnie, że jest 2:2, pojawiły się podobne okrzyki z trybun. Do końca nie wiedziałem, co o tym myśleć. Nie bardzo w to wierzyłem, wydawało mi się, że ktoś kogoś podpuścił i później okaże się, że to jest nieprawda, tym bardziej, że stał przy mnie kierownik drużyny, który sprawdzał na telefonie wyniki na żywo i cały czas było 2:1 dla Fulham, a mecz trwał. Nie docierało to do mnie” - kontynuuje swoją opowieść Kazimierz Moskal.

Okazuje się więc, że trener wyszedł na murawę w kierunku piłkarzy świętujących już z kibicami awans, nieświadomy tego, co się stało! „Podchodząc do zawodników i gratulując im nie miałem świadomości, że awansowaliśmy do następnej rundy” - zdradza trener. „Dopiero później Jarek Krzoska podbiegł do mnie i powiedział, że jest 2:2. Z radości wskoczyłem na niego. Dopiero wtedy ucieszyłem się trochę bardziej, ale dalej nie do końca wierzyłem, że to się dzieje naprawdę, bo okoliczności były nieprawdopodobne. Gdyby ta informacja dotarła do mojej świadomości tak na sto procent wcześniej, to nie wiem, co bym zrobił. Chyba bym się znalazł na trybunie gdzieś wśród kibiców” - uśmiecha się Kazimierz Moskal.

Trener swojego niedowierzania nie wyzbył się nawet do czasu pomeczowej konferencji prawej. „Dalej nie bardzo wierzę w to, co się stało” - powiedział w kierunku dziennikarzy szkoleniowiec. Kiedy więc do Kazimierza Moskala dotarła w końcu myśl, że Wisła wiosną dalej będzie grała w Lidze Europejskiej? „Muszę się przyznać, że całą noc nie spałem. Przesiedziałem całą noc w domu, przełączałem kanały w telewizji, bo nie miałem jeszcze nagranego naszego meczu, żeby go obejrzeć jeszcze raz. Przez całą noc nie zmrużyłem oka i to chyba był ten moment, kiedy dotarła do mnie myśl, że to jest prawda. Dalej jednak, kiedy wracam myślami do momentu zakończenia meczu, to wszystko wydaje mi się nieprawdopodobne” - odpowiada trener.

„To, co się stało i jak to się stało, jest niesamowite. Takich chwil nie zapomina się do końca życia. Takie momenty jak mecz z Saragossą, czy ten awans to chwile, dla których warto żyć” - kończy swoją opowieść Kazimierz Moskal.

                                                                                                                                                

Każdy z kibiców Wisły może podzielić się swoimi wspomnieniami z magicznego wieczoru 14 grudnia. Gdzie oglądaliście mecz, od kogo dowiedzieliście się o golu dla Odense, jak cieszyliście się po awansie Białej Gwiazdy do fazy pucharowej Ligi Europejskiej? Najciekawsze z Waszych opowieści opublikujemy na oficjalnej stronie Wisły, a najlepsze z nich nagrodzimy! Wasze wspomnienia przysyłajcie na adres redakcja@wisla.krakow.pl w tytule maila koniecznie wpisując "Emocje do ostatnich sekund" i pisząc, jak mamy podpisać Wasze wspomnienie, jeśli zostanie ono opublikowane.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony