Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Derby – wspólna odpowiedzialność
Data publikacji: 21-02-2014 16:00W trosce o dobre imię Klubu wystosowaliśmy przed kilkoma dniami list otwarty do Redaktora Naczelnego „Dziennika Polskiego". Uważaliśmy, że na tym etapie powinna zakończyć się polemika na temat różnicy zdań dotyczącej niektórych aspektów artykułu zatytułowanego „Wisła szkoli ulicznych bandytów". Dzisiaj, niestety, znowu zmuszeni jesteśmy zająć stanowisko w sprawach, które zostały zlekceważone przez autora tekstu. Mamy nadzieję, że to wyjaśnienie będzie wystarczającym i ostatecznym w tej kwestii.
Kraków, 21.02.2014 roku
Szanowny Panie Redaktorze,
przywołane przez Pana standardy się nie zmieniają. Wolna prasa niech korzysta ze swoich praw, ale owo korzystanie nie może być tendencyjnym czy też bezmyślnym naruszaniem praw podmiotów, o których pisze.
Odpowiedź Pana Redaktora, zamieszczona w „Dzienniku Polskim” w dniu 21 lutego 2014 roku, mija się z intencjami i merytoryczną zawartością naszego listu otwartego, poza fragmentem dotyczącym charytatywnej działalności kibiców.
W liście wyraziliśmy ubolewanie nie z powodu tematu, który Państwo podjęli, tylko ze sposobu, w jaki to zrobił autor tekstu, i już raz w korespondencji do Pana to tłumaczyliśmy. Dowód z listu: „Rozumiemy, że temat, który podjęli Państwo w trosce o swoich czytelników, jest istotny…”
W kolejnym akapicie odnieśliśmy się do tytułu artykułu „Wisła szkoli ulicznych bandytów”; celowo nie cytowaliśmy fragmentów wprowadzenia do tekstu, żeby w szczególnym dla krakowskich Klubów okresie, tygodnia przed Derbami, nie powielić Państwa błędu. Nie trzeba być psychologiem i socjotechnikiem, by wiedzieć, jaką rolę odegrają stwierdzenia:
„… zaczęli przygotowywać bojówki do walk na ulicach Krakowa/ w taki sposób kibole oficjalnie przejmują władzę w krakowskiej Wiśle/za zgodą klubu/ coraz głośniej mówi się o tym, że wiślacy założyli szkółkę do starć z Cracovią”.
Uważamy, że trzeba dużo złej woli, by tego nie rozumieć i nie wiedzieć, jakie mogą być efekty tak „atrakcyjnego”, z punktu widzenia autora, wstępu do tekstu. Poczuliśmy się nie tylko pomówieni, ale także zaniepokojeni potencjalną reakcją kibiców po lekturze tego artykułu.
Czy uważają Państwo, że tytuł i wstęp nie są integralną częścią artykułu? W każdym opublikowanym tekście, nawet literackim, najważniejsze treści są na początku i na końcu wypowiedzi autorskiej, to ta część, w której zwraca się czytelnikom uwagę na problem, zamieszcza przesłanie bądź podsumowanie.
My swoim listem otwartym chcieliśmy zwrócić uwagę na odpowiedzialność za słowo, opinie, tezy, które pojawiły się w Państwa tekście w odniesieniu do Wisły SA, ale - jak widać - polemika ta zmierza w niewłaściwym kierunku. Dziennikarze w trosce o dobro nas wszystkich powinni się wystrzegać formułowania sądów, którym można przypisać intencje manipulowania grupami. Zdanie: „Dlatego coraz głośniej mówi się o tym, że wiślacy założyli szkółkę do starć z Cracovią” spełnia kryteria tych metod socjotechnicznych, które służą wywoływaniu konfliktów.
Mimo wszystko liczymy na dobrą współpracę.
Z poważaniem
Wisła Kraków SA






















