Strona główna » Aktualności » Derbowy snajper

Derbowy snajper

Data publikacji: 28-04-2012 17:00



Chociaż w Bułgarii najbardziej liczą się Wieczne Derby między Levskim Sofia a CSKA Sofia, to tak naprawdę drużyny ze stolicy rywalizują ze sobą co kilka kolejek. W paru z nich zagrał prawdziwy derbowy snajper – Tsvetan Genkov.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Ten materiał ukazał się w 130. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz

Napastnik Białej Gwiazdy w Bułgarii przez trzy lata występował w barwach Lokomotiwu Sofia. W ciągu tego czasu niejednokrotnie miał okazję do gry przeciwko lokalnym zespołom. Najbardziej w pamięć zapadły mu mecze z utytułowanym rywalem, CSKA Sofia. Piłkarze z CSKA też zapewne zapamiętali Tsvetana. Dlaczego? „Strzeliłem im pięć goli” – mówi skromnie zawodnik. „W prawie każdym meczu przeciwko nim, a graliśmy chyba sześć razy, trafiałem do bramki. Nigdy nie wygraliśmy, ale gole były” – dodaje „Ceco”.

Smykałkę do strzelania bramek rywalom zza miedzy Genkov pokazał również w Moskwie, podczas meczu Dynamo – Spartak. Tsvetan nie zagrzał długo miejsca w Rosji, ale to jego dwa trafienia zapewniły Dynamo zwycięstwo 4:3 w rywalizacji z lokalnym przeciwnikiem. „Dobrze to pamiętam” – mówi snajper. „Stadion był pełen kibiców, ale mimo że to my byliśmy gospodarzami, to na trybunach więcej było fanów Spartaka. Ale to my wygraliśmy” – uśmiecha się zawodnik.

„W Bułgarii derby wyglądają podobnie, jak w Polsce. Kibice z niecierpliwością czekają na te mecze, tak samo jak piłkarze. Tutaj są jednak trochę większe stadiony i przychodzi więcej ludzi, stąd może ta atmosfera jest lepsza” – podkreśla Genkov. „W moim kraju najważniejsze są derby CSKA z Levskim. W niedzielę te drużyny będą grać ze sobą i nawet kibice obu zespołów spotkali się i umówili, że nie będą robić żadnych problemów” – dodaje piłkarz.

„Dla mnie osobiście derby są wtedy, kiedy grają ze sobą najlepsze drużyny. W 2007 roku, jak grałem jeszcze w Lokomotiwie, to walczyliśmy z Levskim o mistrzostwo. Niestety, przegraliśmy 3:5. Gdybyśmy to my zwyciężyli, pewnie bylibyśmy mistrzem, a tak to zajęliśmy trzecie miejsce” – wspomina „Ceco”. Na osłodę pozostał mu jednak tytuł króla strzelców bułgarskiej ligi, zdobyty w dosyć niecodziennych okolicznościach w ostatniej kolejce rozgrywek.

Lokomotiv grał wówczas z Czernomorcem Sofia. Ostatni zespół w tabeli nie był zbyt wymagającym rywalem, co gracze Lokomotiwu wykorzystali bezlitośnie, pokonując go aż 9:0! Tsvetan Genkov strzelił w tym spotkaniu… sześć goli. „Grali tam wtedy młodzi chłopcy, więc wygrana nie była jakimś wielkim wyczynem” – przyznaje zawodnik. Jednak trafienie do bramki sześć razy w ciągu 90 minut jest dosyć niecodziennym wydarzeniem. Jak to się stało? „Koledzy z drużyny grali ciągle na mnie. Chcieli mi w ten sposób pomóc zdobyć koronę króla strzelców” – przyznaje piłkarz. Koleżeńska pomoc opłaciła się. Tsvetan Genkov z 27 trafieniami zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji najbardziej skutecznych zawodników w bułgarskiej ekstraklasie.

Na swoją pierwszą derbową bramkę w Polsce „Ceco” jeszcze czeka. Czy nastąpi to w poniedziałek, 30 kwietnia, w 185. Świętej Wojnie? „Zobaczymy” – uśmiecha się Tsvetan.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony