Strona główna » Aktualności » Czy wiesz, że: Współrekordziści

Czy wiesz, że: Współrekordziści

Data publikacji: 14-12-2016 11:30



Gdy w 1956 roku Władysław Kawula debiutował w Wiśle Kraków, zapewne nie spodziewał się, że jego kariera przy Reymonta będzie trwała aż piętnaście lat. 21 listopada 1970 roku legendarny wiślacki stoper zameldował się na murawie po raz ostatni w meczu ligowym z ROW-em Rybnik. Był to 329. występ Kawuli w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dokładnie po 46 latach i 19 dniach jego osiągnięcie wyrównał inny obrońca, również mający już status klubowej ikony - Arkadiusz Głowacki. Dziś w „Czy wiesz, że” porównamy dwóch wspaniałych współrekordzistów.


Pierwszy z nich urodził się w Krakowie, a drugi w Poznaniu. Obaj swoją przygodę z Wisłą rozpoczęli w wieku jeszcze młodzieżowym - Kawula jako 19-latek, Głowacki jako o dwa lata starszy zawodnik, który mógł poszczycić się aż 32 występami w reprezentacji U-21. Dla rywalizującego tylko w ubiegłym wieku piłkarza debiut w Białej Gwieździe był zarazem premierowym meczem w ówczesnej I lidze. Reprezentujący Wisłę po dziś dzień gracz zaczynał swoją ekstraklasową karierę w Lechu Poznań, w którym rozegrał 75 spotkań. 

PZP, II liga, Intertoto - tylko Ligi Mistrzów brak...
 
Łącznie w zespole Wisły Kraków Władysław Kawula rozegrał okrągłe 400 meczów, wszystkie (!) w wyjściowym składzie. Tylko jeden jedyny raz w pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec mierzący 184 centymetry stoper opuścił plac gry przed końcem regulaminowego czasu gry. Poza 329 występami w I lidze, na budzącą podziw liczbę występów składają się: 29 meczów w II lidze, w której Wisła spędziła sezon 1964/1965, 23 spotkania Pucharu Polski, 15 Pucharu Intertoto oraz 4 pojedynki w Pucharze Zdobywców Pucharów: dwa z HJK Helsinki i dwa z HSV Hamburg - premierowe starcia Białej Gwiazdy w europejskich rozgrywkach. 
 
Arkadiusz Głowacki do swoich 329 meczów ligowych może dorzucić 101 spotkań w innych rozgrywkach - 43 w Pucharze Polski, 30 w eliminacjach i w samym Pucharze UEFA, 15 w Pucharze Ligi, 12 w eliminacjach Ligi Mistrzów oraz jeden w Superpucharze Polski. Razem daje to niebagatelną liczbę 430występów z Białą Gwiazdą na piersi. A wszystko zaczęło się jeszcze w… XX wieku, w 2000 roku. Co ciekawe, spośród ośmiu drużyn, z którymi w debiutanckiej rundzie w Wiśle mierzył się Głowacki, aż siedem z nich nie gra na najwyższym poziomie rozgrywek. Były to: Odra Wodzisław Śl., Stomil Olsztyn, Polonia Warszawa, GKS Bełchatów, ŁKS Łódź, Górnik Zabrze oraz Amica Wronki. Kluby te zdążyły się porozpadać, połączyć z innymi, a Arkadiusz Głowacki, z dwuletnią przerwą na występy w Trabzonsporze, nadal reprezentuje ekipę spod Wawelu! Wielki szacunek, Panie Kapitanie!

53 gole w 830 meczach!
 
Jeżeli chodzi o liczby, to te przemawiają nieco za Władysławem Kawulą. Legendarny stoper, który nie tak dawno obchodziłby swoje 79. urodziny łącznie aż 36 razy wpisał się na listę strzelców. Słynący ze swoich rzutów wolnych i potężnych strzałów z dystansu zawodnik w trakcie II-ligowej kampanii był jednym ze skuteczniejszych piłkarzy Wisły, pokuszając się o siedem trafień, co do dziś jak na obrońcę jest osiągnięciem więcej niż niezłym. W I lidze Kawula w sumie trafił 26 razy, ponad dwukrotnie więcej niż Arkadiusz Głowacki, który w ostatnich latach również do perfekcji dopracował bomby zza pola karnego, lecz tylko raz pokonał golkipera rywali strzałem zza pola karnego. Było to w 2009 roku, gdy po rzucie wolnym bitym przez „Głowę”, Krzysztof Kotorowski musiał wyciągać piłkę z siatki. Ogółem 37-latek do bramki rywali trafił 17-krotnie: 12 razy w lidze, 3 w Pucharze Polski i po jednym razie w Pucharze Ligi (z Cracovią) i w eliminacjach do Ligi Mistrzów, gdy w 2001 roku pokonał golkipera Skonto Ryga. Co ciekawe, młodszy z Wiślaków pięciokrotnie został ukarany czerwoną kartką, a starszy ani razu!
 
Do pełni spełnienia obu graczy zabrakło chyba tylko bardziej owocnej kariery reprezentacyjnej. Władysław Kawula koszulkę z orłem na piersi przywdziewał pięciokrotnie, a w meczach z jego udziałem Polakom tylko raz udało się zremisować. Oddać jednak należy, że wiślacki stoper mierzył się zawsze z trudnymi przeciwnikami (m.in. Jugosławią, Węgrami i Czechosłowacją). Co więcej, wydaje się, że gdyby Kawula reprezentował Legię lub Górnika Zabrze, meczów w reprezentacji nazbierałby wiele, wiele więcej. Arkadiusz Głowacki w kadrze wystąpił 29 razy, z czego 21 razy jako gracz Wisły Kraków. Również i jemu nie udało się strzelić gola, jednak „Głowa” może poszczycić się występem na mistrzostwach świata w Korei i Japonii w 2002 roku, w spotkaniu Polska - USA, które Biało-Czerwoni wygrali 3:1. Później niestety dzisiejszego kapitana Wisły ominęły wielkie imprezy i mimo zachęt Adama Nawałki, „Głowa” zakończył reprezentacyjną przygodę spotkaniem z Węgrami w listopadzie 2011 roku. 
 
Przegranych kilka, sukcesów wiele więcej
 
Życie piłkarza oczywiście nie składa się z samych sukcesów. Również i dwójce wiślackich legend zdarzały się gorsze mecze. Aż ciężko uwierzyć, ale pierwsze cztery spotkania Wisły, w których wystąpił Władysław Kawula, zakończyły się porażkami, a czwarta z nich, 0:12 z Legią, do dzisiaj jest najwyższą porażką Białej Gwiazdy w historii. Arkadiusz Głowacki, również miło nie wspomina m.in. dwumeczu z Dinamem Tbilisi czy meczu z Polonią Warszawa z kwietnia 2001 roku, kiedy to pojawił się na murawie w 84. minucie, a już w 90 opuścił ją ze względu na czerwoną kartkę. Jednak większość wspomnień związanych z tymi piłkarzami, to reminiscencje sukcesów - Pucharu Polski z 1967 roku, który na boisku wywalczył Kawula, a także 6 mistrzostw Polski, 2 Pucharów Polski, Pucharu Ligi i Superpucharu Polski, jakie z Białą Gwiazdą wywalczył „Głowa”. 
 
Arkadiusz Głowacki najprawdopodobniej w meczu z Ruchem Chorzów pobije rekord z brodą Władysława Kawuli i stanie się samodzielnym liderem, jeśli chodzi o liczbę występów ligowych w Wiśle Kraków. Wierzymy, że wynik ten zostanie poprawiony jeszcze na wiosnę. Co prawda, dzierżący rekord przez 46 lat Kawula zakończył karierę po rundzie jesiennej sezonu 1970/1971, mamy nadzieję graniczącą z pewnością, że „Głowa” tego nie powtórzy. Rekord ten jest więc jak najbardziej do podrasowania, a potem przyjdzie czekać na kolejnego gracza, który nawiąże do dwóch legend Białej Gwiazdy - ikony XX wieku, Władysława Kawuli oraz opoki XXI wieku, Arkadiusza Głowackiego.
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA 


do góry strony