Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Czy wiesz, że... - część 5
Data publikacji: 13-10-2011 14:33Henryk Reyman był człowiekiem, który nie tylko zostawiał swe serce na boisku, ale także próbował swoich sił po drugiej stronie barykady, jako ten, który przekazuje wzorce podopiecznym, wpaja im miłość do ojczyzny i chęć woli walki.
Dwukrotnie zostawał selekcjonerem reprezentacji Polski. Za drugim podejściem jego podopieczni odnotowali między innymi spektakularne zwycięstwo nad ZSRR w 1957 roku, kiedy to przy stutysięcznej publiczności zgromadzonej w Chorzowie pokonali rywala 2:1. Reyman przekonał się jednak, że jego - przedstawiciela romantycznych czasów, z ówczesnymi sportowcami łączy niewiele. Wspomniał kiedyś: „Ja przed meczem w Chorzowie mam do nich płomienną przemowę, podkreślam honor noszenia koszulki z Białym Orłem na piersi, wskazuję na zaszczyt zobowiązujący do dania z siebie maksimum wysiłku. Chłopcy przytakują. Chyba chwyciło!... Wstąpiłem jeszcze tuż przed rozpoczęciem meczu, w pewne ustronne miejsce; słyszę za chwilę – wychodzi kilku piłkarzy, dzielą się wrażeniami. Jeden z nich, stawiany na obecnym świeczniku, mówi: „Pierunie, ładnie ten Rajmon godo o tym orle, ale lepiej by powiedział, jaką premię PZPN wypłaci nam za mecz”. Dla nich mowa o Orle, to mowa-trawa”.
Rok później nastąpił koniec jego selekcjonerskiej kariery.
Źródło: Paweł Pierzchała "Z Białą Gwiazdą w sercu"
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















