Strona główna » Aktualności » Czy Węgrzy skomplikują sobie drogę do Rosji?

Czy Węgrzy skomplikują sobie drogę do Rosji?

Data publikacji: 10-10-2016 16:41



Już od dziś kolejne mecze w ramach eliminacji Mistrzostw Świata rozgrywać będą zawodnicy Białej Gwiazdy. Jako pierwszy z piłkarzy Dariusza Wdowczyka na murawę wybiegnie Richard Guzmics, który wraz z kadrą Węgier już dziś o 20.45 na wyjeździe zmierzą się z Łotwą.


Sytuacja Madziarów po dwóch meczach grupowych nie wygląda zbyt dobrze. Guzmics i spółka zdobyli w nich zaledwie jeden punkt i w tabeli sklasyfikowani są na 5. pozycji. Łotwa natomiast ma na swoim koncie skromne zwycięstwo nad outsiderem grupowym - Andorą oraz porażkę z Wyspami Owczymi. Jeśli podopieczni Bernda Storcka nie zgarną w poniedziałek pełnej puli, mogą mieć spore problemy z awansem na Mistrzostwa Świata.

We wtorek na boisko wybiegnie pozostała dwójka Wiślaków - Boban Jović i Krzysztof Mączyński. Słoweńcy w sobotę pokonali Słowaków 1:0 i we wtorkowym starciu z Anglikami nie stoją na straconej pozycji. Jak na razie liderem grupy F, w której obie drużyny występują, są Synowie Albionu z kompletem oczek po triumfach nad Maltą i Słowacją. Ojczyzna defensora Wisły ma w dorobku cztery oczka. Początek rywalizacji obu ekip zaplanowany został na 20.45.

Boban i „Mąka” czekają

O tej samej godzinie, co wyżej wspomniana drużyna Słowenii, swoje spotkanie rozpocznie zespół Adama Nawałki. Polacy po hat-tricku Roberta Lewandowskiego w poprzednim meczu ograli Duńczyków, dzięki czemu zmazali plamę po niespodziewanym remisie w Astanie z Kazachstanem. Teraz Biało-Czerwonym przyjdzie się mierzyć z Armenią, która dotychczas nie wywalczyła jeszcze żadnego punktu i w ostatnim starciu z Rumunią przegrała aż 0:5. Na boisku nie zobaczymy największej gwiazdy przyjezdnych - Henricha Mychitariana z powodu kontuzji.

Podczas poprzedniej serii gier kibice Białej Gwiazdy na murawie mogli zobaczyć jedynie Richarda Guzmicsa. Miejmy nadzieję, że tym razem szansę gry otrzymają również Boban Jović i Krzysztof Mączyński, zdobywając przy tym komplet oczek, co pozwoli wrócić im do Krakowa w dobrych humorach.

Sebastian Kaniewski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony