Strona główna » Aktualności » Ćwielong: Zabrakło bramek

Ćwielong: Zabrakło bramek

Data publikacji: 18-10-2009 22:39



Według Piotra Ćwielonga o porażce Wisły zadecydował brak skuteczności w niedzielnym meczu . „Uderzaliśmy w bramkarza i zrobiliśmy z niego bohatera spotkania” – powiedział po meczu „Pepe”.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

W waszej grze zabrakło chyba tylko skuteczności.
Zabrakło nam bramek. Niestety, my nie strzeliliśmy goli, a mieliśmy kilka stuprocentowych sytuacji do tego. Uderzaliśmy w bramkarza i zrobiliśmy z niego bohatera spotkania. Jeśli na takim terenie nie strzeli się gola, to trudno jest o korzystny wynik.

Jak z twojej perspektywy wyglądała sytuacja, po której Patryk Małecki upadł w polu karnym?

Nie tylko z mojej perspektywy, bo rozmawiałem z wieloma osobami i mówią one, że był to ewidentny karny. Coś w tym więc jest. Szkoda, że do takiego meczu wyznaczony został sędzia, który nie dawał sobie rady.

Ta decyzja miała wpływ na przebieg spotkania?
Nie możemy na pewno wszystkiego zwalać na sędziego, chociaż ten był bardzo słaby. Przecież po tej kontrowersyjnej sytuacji mieliśmy jeszcze godzinę czasu na zdobycie bramki.

Z czego wynikały momenty niedokładności w waszej grze?
Nie wiem, dlaczego tak się działo. Zawsze mówi się, że słabo gramy po przerwie na mecze reprezentacji. My jednak nie chcemy się tym usprawiedliwiać. Taki mecz nam wyszedł i szkoda, bo na pewno czekaliśmy na coś więcej.

Przypomniał się wam mecz z Polonią Bytom? Tam też mieliście wiele niewykorzystanych szans.
Z Polonią mieliśmy jeszcze więcej sytuacji podbramkowych. Na pewno, gdybyśmy wykorzystali jedną z tych sytuacji, które sobie stworzyliśmy, nie przegralibyśmy tego meczu. Powiem więcej – przy otwartej grze Lecha pewnie udałoby nam się ustrzelić coś więcej. Cóż, to jednak tylko gdybanie.

Jest jakiś dołek psychiczny po takiej porażce?

Jesteśmy na tyle mocną psychicznie i doświadczoną drużyną, że na pewno szybko się pozbieramy. Szkoda tylko, bo byliśmy przecież niepokonaną drużyną. Wiem, że każda passa ma swój koniec, ale szkoda, że ta skończyła się właśnie tutaj. To powoduje niedosyt.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony