Strona główna » Aktualności » Ćwielong: To dodaje pewności siebie

Ćwielong: To dodaje pewności siebie

Data publikacji: 23-09-2009 19:51



To już drugi mecz z rzędu, w którym Piotr Ćwielong strzela gola. Pepe zapewnia, że taka sytuacja dodaje mu pewności siebie, a to z kolei przełoży się na jego coraz lepszą postawę na boisku.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Po dwóch bramkach apetyt na grę w pierwszej jedenastce chyba wzrósł?
Apetyt może nie wzrósł, ale cały czas jest taki sam. Robię wszystko, żeby grać w pierwszym składzie. W meczu z Hetmanem dostałem szansę i strzeliłem gola. Wiem jednak, że jeśli chodzi o grę, to na pewno stać mnie na więcej.

Mogłeś zdobyć chyba dwa gole więcej?

Dokładnie. Miałem jeszcze dwie takie szanse, które mogły skończyć się bramką. W sytuacji, gdy miałem uderzyć piłkę głową, trochę za szybko wyszedłem w powietrze i przez nie trafiłem dobrze futbolówki. W drugiej sytuacji bramkarz sparował piłkę. Szkoda, ale cieszę się z tego jednego gola, szczególnie, że to bramka w drugim meczu z rzędu. To na pewno dodaje pewności siebie, co potem widać na boisku.

Zasłużyłeś na pochwałę od trenera?
Ten mecz będziemy analizować w najbliższych dniach, bo trener na pewno będzie chciał o nim porozmawiać. Wiemy jednak, że teraz mamy już koncentrować się na sobotnim spotkaniu z Polonią Warszawa. To też nie będzie spacerek. Polonia dobrze gra w piłkę, choć po wynikach może tego nie widać.

Dwa gole to wystarczająco dużo, żeby zapewnić sobie miejsce w jedenastce na mecz z Polonią Warszawa?
Robię wszystko, żeby trener miał jak największy ból głowy, kogo wystawić w podstawowej jedenastce. Ja chcę grać. Gdybym tak nie mówił i nie robił niczego w tym kierunku, to nie byłbym sobą.

Patrzysz na zawodników z podstawowej jedenastki i zastanawiasz się, którego wygryźć ze składu?
To trener robi rotację w składzie. Mnie nie bardzo interesuje, za kogo mam grać. Ja po prostu chcę grać w pierwszym składzie, bo gdybym nie miał takich ambicji, to by mnie dawno tu nie było.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


 



do góry strony