Strona główna » Aktualności » Ćwielong: Robić wszystko, żeby awansować

Ćwielong: Robić wszystko, żeby awansować

Data publikacji: 16-07-2009 00:40



„Teraz jedziemy na rewanż i będziemy musieli robić wszystko, żeby awansować” – powiedział zaraz po zremisowanym meczu z Levadią, napastnik Wisły, Piotr Ćwielong.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Przypomnijmy. Wiślacy w pierwszym oficjalnym spotkaniu w nowym sezonie tylko zremisowali z estońską Levadią Tallin 1:1 w ramach drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów. Długo jednak na tablicy wyników utrzymywał się niekorzystny rezultat 0:1. Wyrównanie padło w samej końcówce właśnie po trafieniu popularnego Pepe. Gdyby jednak Wisła miała polec już w tej fazie rozgrywek Ligi Mistrzów, byłaby to wręcz kompromitacja. „Każdy zdaje sobie z tego sprawę. Myślę, że jesteśmy na tyle doświadczoną drużyną i na tyle ograną, że nikt raczej takiego scenariusza nie przyjmuje do siebie” – mówił Ćwielong. „Wydaje mi się, że jeśli chcemy awansować to powinniśmy ogrywać takich przeciwników. Świat się nie kończy, to był dopiero pierwszy mecz. Na rewanż wyjdziemy jako inna drużyna i myślę, że lepiej to będzie wyglądało” – dodawał.

Gra podopiecznych trenera Skorży nie układała się najlepiej. Sporo było niedokładnych podań, brakowało skutecznego wykończenia akcji i w konsekwencji korzystniejszego rezultatu po 90. minutach. „Czuliśmy się dobrze, a jednak nie wszystkie akcje nam wychodziły. Może to akurat przez pogodę, że tak lało i podania nie były tak celne jak by się chciało. Mamy jeszcze tydzień, więc będziemy robić wszystko jak najlepiej i trenować te rzeczy, które dzisiaj nam nie wychodziły, aby w rewanżu lepiej to funkcjonowało” – wyjaśniał napastnik Wisły.

Rewanż w Tallinie nie będzie niestety formalnością. Wiślacy mają teraz czas na analizę swoich błędów i wyciągnięcie niezbędnych wniosków. Historii meczu nikt już nie zmieni.
„Może to jest też nauczka dla nas. Przed meczem myśleliśmy, że pokusimy się o więcej bramek i tym samym o spokojny wyjazd do Tallina, ale niestety tak nie jest. Takie jest życie. Będziemy walczyć w rewanżu” – zapowiadał.

Wiślak wszedł w drugiej połowie spotkania i to on strzelił wyrównującego gola. Czy jednak radość po bramce była pełna? „Strzeliłem bramkę, ale ona nie cieszy mnie tak, jakby to była bramka zwycięska” – tłumaczył. „Liczyliśmy na więcej a tylko zremisowaliśmy, nie ma co ukrywać, ze słabszą drużyną niż my. Pokazali ambicję i charakter na boisku, więc nie zawsze jest tak, że drużyna lepsza zwycięża” – zakończył Ćwielong.

Daniel
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony