Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Ćwielong: Przywieźć punkty do Krakowa
Data publikacji: 21-05-2009 09:14Wisła Kraków jest o dwa kroki od obrony tytułu mistrzowskiego. Pierwszy krok musi zrobić w sobotę i pokonać w Gdańsku Lechię. "Będziemy wszystko robić, żeby te punkty pojechały do Krakowa" – mówi napastnik Białej Gwiazdy, Piotr Ćwielong.
Jak przygotowania do meczu z Lechią?
Niewiele mamy czasu do przygotowania, ale od początku sezonu jesteśmy przygotowani fizycznie do każdego spotkania, więc z tym nie powinno być problemów. No i jedziemy po zwycięstwo, bo tylko to nas zadowala.
Lechia walczy o pozostanie w Ekstraklasie, więc mecz zapowiada się na niezwykle trudny.
Wiemy o tym, że będzie to ciężki mecz, ale wiemy też, na co nas stać. Wiemy, że jesteśmy silną drużyną. Będziemy wszystko robić, żeby te punkty pojechały do Krakowa. My walczymy o mistrzostwo Polski, Lechia o utrzymanie, więc na pewno obie drużyny będą zdecydowane i będą robiły wszystko, żeby wygrać. Myślę, że jeśli będziemy grać tak samo jak z ŁKS-em, to powinniśmy wygrać.
Mimo dobrego wyniku w Łodzi pierwsze 20 minut w Waszym wykonaniu nie były najlepsze. Co zrobić, żeby nie powtórzyło się to w Gdańsku?
Nie wiem, czy tak źle to wyglądało. Przespaliśmy te pierwsze minuty, ale potem to wszystko wyglądało bardzo dobrze. Ja sam bym sobie życzył, żebyśmy w Gdańsku wygrali 4:0, ale wiemy o tym, że to będzie naprawdę ciężki mecz dla nas. Musimy poprawić te wszystkie rzeczy, które szwankowały w meczu z ŁKS-em.
Nad czym musicie popracować?
W pierwszej połowie nie utrzymywaliśmy się przy piłce tak długo, jakbyśmy chcieli. Z Lechią Gdańsk od początku będziemy chcieli dobrze grać.
Chciałbyś powtórki ze spotkania z ŁKS-em, czyli zdobycia przez Ciebie bramki i asysty w Gdańsku?
Ja bym chciał grać jak najlepiej w każdym meczu. Jeśli dostanę szansę, to będę chciał ją znowu wykorzystać. Ale naprawdę nieważne jest to, kto strzela dla nas bramki. Chciałbym po prostu, żebyśmy wygrali. A kto strzeli... Mogą to być obrońcy, nie przykładamy do tego dużej wagi. Po prostu jedziemy tam po zwycięstwo.
W sobotę, przy sprzyjających okolicznościach, możecie być już mistrzami.
My tylko patrzymy na siebie. Nie czekamy na wynik Lecha czy Legii. Myślę, że o tym możemy rozmawiać po meczu. Wszystkie spotkania są rozgrywane o tej samej porze, więc jeśli my wygramy, to wtedy możemy o tym rozmawiać.
Na boisku będzie walka, za to na trybunach będzie przyjaźń. Przyjemnie się gra na takich stadionach.
Na pewno. Przyjdzie 10 tysięcy ludzi. Jeśli kibice z Gdańska będą dopingować tak samo nas, jak swoją drużynę, to na pewno będzie się miło grało. Tylko na pewno jedna grupa kibiców nie będzie zadowolona po tym meczu. Mam nadzieję, że to nie będzie ta z Krakowa.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















