Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Ćwielong: Jesteśmy na dobrych torach
Data publikacji: 24-10-2009 21:59Piotr Ćwielong nie pojawił się dziś w pierwszym skaldzie Wisły Kraków, ale jak wszedł w drugiej połowie, to starał się pociągnąć grę drużyny. „Chciałem dać na boisku, to co najlepsze i pokazać się z jak najlepszej strony” – powiedział „Pepe”.
Trudno było dziś zainkasować trzy punkty?
Myślę, że po przebiegu tego spotkania można stwierdzić, że z trudem, bo nic nie wskazywało na to, że Piast może strzelić bramkę. Przeprowadzili jedna kontrę, przebita piłka i nagle jest 1:1. Zaczęło robić się nerwowo, ale dobrze, że graliśmy swoje. Staraliśmy się wykonywać to, co nam trener nakreślił, i opłaciło się, bo trafiliśmy na 2:1.
Piast postawił Wam dziś chyba trudne warunki. Można powiedzieć, że przedmeczowe przewidywania co do poziomu gry Piasta nie okazały się chyba bezpodstawne.
Tak się gra ze śląskimi drużynami. Gdy do Sosnowca przyjechała Polonia Bytom, to grała bardzo dobrze. Podobnie dziś było z Piastem, który był dobrze poukładany. Wiedzieli, czego chcą. Gdy przegrywali, starali się trafić wyrównującą bramkę i w końcu udało im się to. Cieszy jednak to, że to my zdobyliśmy trzy punkty.
Jesteś taką deską ratunkową? Wiele razy miała miejsce taka sytuacja, że kiedy zespołowi nie idzie, to trener sięga po Piotra Ćwielonga.
Liczyłem na to, że będę grał od początku, ale trenerzy postawili na Wojtka Łobodzińskiego. Ja oczywiście nie obrażałem się. Dostałem szansę występu na boisku, chciałem pokazać się z jak najlepszej strony i dać drużynie to, co potrafię.
Sądziłeś, że Wisła może mieć taki problem ze zdobywaniem goli w dzisiejszym meczu?
Nie, nic nie wskazywało, że gliwiczanie mogą strzelić bramkę. Nie mieli klarownych sytuacji, ale w drugiej połowie spotkał nas zimny prysznic. Dobrze, że się podnieśliśmy, bo po przegranej we Wronkach każdy mógłby powiedzieć, że w Wiśle cos się zacięło. Nic takiego nie ma miejsca i wciąż jesteśmy na dobrych torach.
Rafał Młyński
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















