Strona główna » Aktualności » CLJ: Derby bez rewanżu

CLJ: Derby bez rewanżu

Data publikacji: 19-05-2018 13:06



Niezależnie od kategorii wiekowej, derby to zawsze derby! A gdy grają ze sobą ekipy w Centralnej Lidze Juniorów, nie ma mowy o tym, by nie traktować tych spotkań absolutnie poważnie. W 28. kolejce Centralnej Ligi Juniorów Biała Gwiazda na stadionie w Zabierzowie podjęła Cracovię. Rewanżu za jesienną porażkę na boisku Garbarni niestety się nie doczekaliśmy - Pasy wygrały bowiem 6:0.

Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

 
Wisła plasująca się na szóstym miejscu nie była faworytem w starciu z drugimi Pasami, ale musiała  zrobić wszystko, by przełamać serię dwóch porażek. Rywal był jednak absolutnie z gatunku najtrudniejszych. Dość powiedzieć, że większość piłkarzy Pasów to zawodnicy z rocznika 1999 i, co więcej z epizodami w Ekstraklasie - podczas, gdy wśród graczy Białej Gwiazdy tylko Kacper Laskoś miał okazję zadebiutować w seniorskiej drużynie. 
Przewaga fizyczna, przewaga bramkowa
 
Przewaga wieku i fizyczności dała o sobie znać bardzo szybko. Już w 3. minucie w pole karne Wisły przedarł się Sebastian Strózik. Piłkarz przewyższający o głowę obrońców Białej Gwiazdy starł się z Piotrem Świątko, który zdołał zablokować jego strzał. Futbolówka poleciała przed pole karne, a tam stał Radosław Kanach, który z całej siły przymierzył w okienko bramki strzelonej przez Kamila Brodę. 
 
Wisła próbowała się odgryźć w podobny sposób, lecz uderzenie Wyjadłowskiego z powietrza pewnie złapał Majchrowicz. Trzy minuty później w prostej sytuacji piłkę pod własną bramką stracił Stawowy, przez co do strzeleckiej pozycji doszedł Pik. Jego uderzenie w piękny sposób obronił Broda, jednak futbolówka trafiła do wprost do Wiśniewskiego, który posłał strzał w środek bramki. Wracający do bramki Broda pewnie zdołałby odbić piłkę, ale ta zmieniła tor lotu po tym, jak odbiła się od Piotra Świątki. Przy Sportowej zrobiło się 0:2, a piłkarze Wisły nie zdążyli otrząsnąć się, nim wynik znów się zmienił. Cracovia przycisnęła i wyszła na trzybramkowe prowadzenie po krótko rozegranym rzucie rożnym. Płaską wrzutkę na krótki słupek na bramkę zamienił Pik, któremu wystarczyło tylko dołożyć nogę. 
 
Nowe siły 
 
Cracovia podbudowana wynikiem przypuszczała szturmowy atak, a Wiśle pozostawało przeprowadzać kontry. Jedną z nich na gola mógł zamienić Feliks, który przedarł się w pole karne i z bliska uderzył celnie, ale ponownie górą był Majchrowicz. A, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, Pasy chwilę później wyprowadziły zabójczą kontrę, a po podaniu Pika z lewej flanki Wiśniewski strzałem z 7 metrów wpisał się na listę strzelców po raz drugi. Zespół Kordiana Wójsa chciał pogrążyć Wisłę do końca w pierwszej połowie, lecz więcej bramek już nie padło. Z dobrej strony kilkukrotnie pokazał się Kamil Broda, który w pięknym stylu obronił uderzenia Lusiusza i Batora. Raz za razem próbował także Wiśniewski, ale do klasycznego hat-tricka zabrakło kilkudziesięciu centymetrów po tym, jak jego podkręcony strzał minął prawy słupek Brody. 
 
Wisła w ostatnich chwilach pierwszej części spotkania starała się zdobyć bramkę, która pozwoliłaby na jakiś kontakt, lecz golkiper Cracovii nie popełniał błędów przy centrach Feliksa. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:4, a na drugą Wiślacy wyszli bez Patryka Plewki, za to z Błażejem Skórskim. To właśnie wprowadzony chwilę wcześniej „Skóra” momentalnie postraszył obronę Cracovii soczystym uderzeniem z woleja, z którym ledwie uporał się Majchrowicz. Biała Gwiazda przycisnęła i zaczęła stwarzać sobie sytuacje podbramkowe. Kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Pasów, ale obrońcy radzili sobie z zagrożeniem i zaczynali doskonałe kontry. Podopieczni Mariusza Jopa musieli się otworzyć, co skrzętnie mógł wykorzystać Bator, który jednak trafił w słupek. 
 
W 52. minucie kolejną okazję stworzył sobie grający ostatnio końcówki w Ekstraklasie Strózik, jednak tym razem futbolówka nieznacznie minęła bramkę. Co nie powiodło się napastnikowi Pasów, z powodzeniem wykonał skrzydłowy, Daniel Pik. Piłkarz Pasów wdarł się w pole karne, uprzedzając Morysa i pewnym strzałem z linii pola bramkowego nie dał szans Brodzie. 

Hat-trick na koniec
 
Zespół Mariusza Jopa w drugiej połowie był w miarę równym rywalem dla Pasów, co udokumentować bramką powinien był Michał Feliks. Napastnik Białej Gwiazdy w 64. minucie otrzymał prostopadłe podanie od Wyjadłowskiego i wślizgiem próbował skierować piłkę do bramki - tę jednak zdołał zatrzymać Majchrowicz. Siedem minut później na szarżę zdecydował się Morys, który wypuścił w uliczkę Feliksa. Napastnik zagrał zwrotną piłkę do prawego obrońcy, a jego uderzenie zostało wyblokowane przez obrońcę Pasów. 
 
W końcowych momentach piłkarze Cracovii próbowali poprawić rezultat, co w 86. minucie udało się Michałowi Wiśniewskiemu. Pomocnik Pasów przymierzył z rzutu wolnego tak, że na nic zdała się rozpaczliwa interwencja Kamila Brody - piłka przekroczyła linię bramkową na wysokości okienka bramki. Wiślacy przegrali więc 0:6 i nadal muszą drżeć o utrzymanie pozycji w szóstce, która zapewnia utrzymanie. 
 
Wisła Kraków - Cracovia 0:6 (0:4)
0:1 Kanach 2’ 
0:2 Wiśniewski 13’
0:3 Pik 15’ 
0:4 Wiśniewski 23’
0:5 Pik 55’ 
0:6 Wiśniewski 86’

Wisła: Broda - Morys, Świątko, Stawowy (40’ Malik), Żółkoś - Wyjadłowski (69’ Korczyk), Plewka (46’ Skórski), Laskoś, Banik - Śliwa (80’ Wróblewski) - Feliks 
 
Cracovia: Majchrowicz - Pituła, Kajpust, Kruppa, Pająk (75’ Zaucha) - Pik (87’ Matysek), Lusiusz, Kanach, Wiśniewski - Bator (81’ Ożóg), Strózik (83’ Ochman)
 
Żółte kartki: Stawowy, Śliwa, Morys, Żółkoś - Lusiusz
Sędziował: Sebastian Krasny z Krakowa
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 


do góry strony